Dwaj panowie od promocji

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 31-12-2007, 11:07

Radzą sobie przed mikrofonem i kamerą, a także w  biznesie

Wojciech Mann i Krzysztof Materna to marka sama w sobie. Co za nią stoi? W biznesie — od 18 lat firma MM Communications.

Obaj są znanymi postaciami show-biznesu, ale też obaj od lat prowadzą własny biznes. Który z nich gra pierwsze skrzypce?

— Szef znanej agencji reklamowej zapytał mnie kiedyś, kto jest w naszej firmie managing director. Odpowiedziałem, że obaj jesteśmy. Kto jest creative director — też obaj. A kto copywriterem? Zgodnie z prawdą odparłem, że również obaj. Trudno było mu to zrozumieć — opowiada Krzysztof Materna, współwłaściciel MM Communications.


Zawiłe początki
— Już w latach 80. tworzyliśmy rzeczy, które przypominały działania agencji reklamowej i PR. Robiliśmy to na zasadzie firmy krzaka, która nie miała osobowości prawnej. Było nas dwóch. Mieliśmy tylko i aż naszą wyobraźnię i pomysły — wspomina Wojciech Mann, drugi współwłaściciel firmy.

Agencję MM Comunications, która początkowo zajmowała się produkcją telewizyjną i reklamą, założyli w 1989 r. Pierwszym poważnym klientem, dla którego robili reklamy, był koncern tytoniowy Philip Morris. A zaczęło się od poznania na bankiecie szefa polskiego oddziału firmy. Potem realizowali event na 2,5 tys. osób dla marki Marlboro tego klienta na zawodach Formuły 1 na węgierskim torze wyścigowym Hungaroring. Jednocześnie za pośrednictwem firmy realizowali własne programy telewizyjne.

— Byliśmy już wtedy znaną parą medialną. Nasz program w TVP jako jedyny był przerywany reklamami, przez nas napisanymi, zrealizowanymi i sprowadzonymi. To były spoty anten satelitarnych, jacuzzi, firm dentystycznych itp. — przyznaje Krzysztof Materna.

Przez pierwsze lata agencja utrzymywała się głównie z produkcji telewizyjnej. Zmiana nastąpiła, kiedy na nasz rynek zaczęły wchodzić zagraniczne agencje sieciowe.

— Wtedy podpisaliśmy kontrakt z francusko-amerykańskim Publicisem FCB. Pomagaliśmy im wejść na polski rynek. Wojtek był prezesem, a ja wiceprezesem Publicis Polska —opowiada Krzysztof Materna.

— Pomysł i kreacja był z Francji, a my robiliśmy polską wersję z naszymi aktorami. Jak tam był więzień, to u nas też był więzień, tyle że polski — wspomina Wojciech Mann.

Biznesowa droga
Przez kilka lat duet M i M pracował dla Publicisa, a MM Communications szedł własną drogą bez ich udziału, co było zapisane w kontrakcie.

Jak na znanych i pomysłowych ludzi przystało, obu prezesom zależało jednak na bardziej twórczym działaniu. Praca dla giganta reklamowego, który wymagał pełnego poświęcenia na rzecz firmy, i sztampowość spotów, zaczęły im doskwierać. Dlatego stamtąd odeszli. Przyznają jednak, że dużo się tam nauczyli o reklamie i biznesie.

— Było nam się tym łatwiej rozstać, że dla szefów agencji było trochę dziwne, że faceci, którzy sami tworzą i prowadzą program w telewizji, mogą jeszcze w pełni poświęcić się pracy agencyjnej — zauważa Krzysztof Materna.

Od połowy lat 90. skupili się na prowadzeniu swojej firmy specjalizującej się teraz w organizacji eventów, produkcji telewizyjnej i PR.

— Zrobienie ładnego zdjęcia samochodowi nie jest wielką filozofią, jak ktoś potrafi robić zdjęcia. Ale zrobienie ładnego zdjęcia z anegdotką i jakimś twistem to już jest schodek wyżej. I na tym nam zależy — zapewnia Wojciech Mann.

— Credo naszego myślenia było odejście od schematu — dodaje Krzysztof Materna.

Nowy wizerunek
Przykładem tego myślenia może być tworzona przez MM Communications od 11 lat oprawa i strategia promocyjna turnieju Prokom Open, jednej z najlepszych w Europie imprez zawodowego tenisa. Dla Centertela zrealizowali cykl dziesięciu imprez promujących markę Idea, ukoronowany występem znanego maga Davida Cooperfielda. Wypromowali też samochód Smart w Polsce.

Ostatnie dokonania MM Communications to produkcja, na zlecenie Fundacji Pau Brasil, dzieła plenerowego w Stoczni Gdańskiej, autorstwa Piotra Uklańskiego pt. „Solidarność”, w którym wystąpiło 2,6 tys. żołnierzy, koncert z okazji 10-lecia sieci sklepów Carrefour w Polsce oraz grudniowa impreza z okazji fuzji Banku Pekao z BPH. Rocznie przygotowują cztery duże eventy i kilkanaście mniejszych.

Od marca br. agencją zarządza Donata Adamczyk. Odpowiada także za jej PR.

— Zaprosiliśmy Donatę do współpracy, bo zmieniliśmy zapatrywania na zakres działalności. To nie ma być firma, która nas produkuje, ale osobny, rynkowy byt — podkreśla Krzysztof Materna.

Zdecydowali się na jej zatrudnienie po obejrzeniu imprezy, jaką zorganizowała w stołecznym Teatrze Polskim i po przeprowadzeniu wywiadu w branży.

Obecnie firma zatrudnia 12 osób. Ile jest warta?

— To dobre pytanie, ale trudno na nie odpowiedzieć. Na pewno bardzo cenne jest nasze logo, dotychczasowe osiągnięcia i my sami — stwierdza Krzysztof Materna.

3 PYTANIA DO...
Krzysztof Materna:

Jeżeli dział marketingu w firmie sam ustawia światło i dobiera artystów, to dla nas nie ma już miejsca

1 Jak się pan czuje w roli biznesmena?

Po tylu latach obecności na rynku przyznam, że dobrze.


2 Znanej osobie, kojarzonej raczej z teatrem i kabaretem, a nie biznesem, trudno się negocjuje z klientami?

Raczej nie. Wszystko zależy od klienta. Z jednymi rozumiemy się w mig, ale zdarzają się też tacy, którzy chcą zorganizować coś wesołego i zgłaszają się do nas tylko dlatego, że tak nas kojarzą. A my chcemy poważnie rozmawiać.

3 Na czym polega wasze profesjonalne działanie w biznesie?

Na obopólnym zaufaniu i docenieniu profesjonalizmu obu stron, czyli działu marketingu danej firmy z przedstawicielami agencji. Najważniejszy jest precyzyjnie skonstruowany brief, czyli sprecyzowanie oczekiwań klienta oraz współpraca z najlepszymi specjalistami w poszczególnych dziedzinach. Zależy nam na tym, bo dla nas liczy się każdy detal. Jeżeli firmowy dział marketingu reżyseruje, ustawia światło i dobiera artystów do organizowanej imprezy, to my jesteśmy już niepotrzebni.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Zawiśliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dwaj panowie od promocji