Dwóch ma odejść z PKO BP

opublikowano: 04-12-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Do odwołania są typowani szef obszaru operacji oraz dyrektor finansowy. Na liście kandydatów do zarządu jest nieoczekiwane nazwisko.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego z banku ma zostać odwołany Mieczysław Król
  • kto ściagnął do PKO BP Bartosza Drabikowskiego
  • kto z rynku może pojawić się w zarządzie banku

O nadciągających zmianach w zarządzie PKO BP jest coraz głośniej, choć zmieniają się daty, kiedy mają zostać przeprowadzone, jak też personalia menedżerów wytypowanych do odwołania. Pierwotnie rada nadzorcza banku miała zająć się zmianami kadrowymi na posiedzeniu 8 grudnia, tym samym, na którym zaplanowano zatwierdzenie strategii PKO BP. Po naszej niedawnej publikacji, w której wskazaliśmy, że dymisjonowanie osób, które tego samego dnia mają opowiadać dziennikarzom i inwestorom o celach, jakie strategia wyznacza nadzorowanym przez nich obszarom, nie jest najszczęśliwszym pomysłem, została wyznaczona nowa data posiedzenia — 14 grudnia. Według naszych ostatnich informacji posiedzenie rady nadzorczej poświęcone zmianom personalnym może odbyć się jednak znacznie szybciej - już 9 grudnia.

Karuzela cały czas w ruchu:
Karuzela cały czas w ruchu:
Lista osób do odwołania z zarządu PKO BP może jeszcze się zmienić. Kilka dni temu krążyła pogłoska, że posadę straci również Maciej Brzozowski, powołany zaledwie w marcu. Teraz mówi się o tym, że zmieni się zakres jego kompetencji
Adam Chelstowski / Forum

Sprawa z szefem RN

Kto zostanie odwołany? Lista proskrypcyjna nie została jeszcze zatwierdzona. Z naszych informacji wynika, że przesądzone jest odejście z zarządu Mieczysława Króla, szefa obszaru operacji. Przyczyny nie są do końca są czytelne. Nasi rozmówcy uważają, że dymisja nie ma podłoża politycznego w tym sensie, że nie jest wynikiem wewnętrznych rozgrywek w obozie władzy.

— To kwestia czysto merytoryczna między Maciejem Łopińskim, szefem rady nadzorczej, a Mieczysławem Królem — mówi PB jedna z osób znających kulisy sprawy.

Mieczysław Król jest związany z PKO BP od lat 90. Współpracował ze Sławomirem Lachowskim, wiceprezesem banku, Rafałem Juszczakiem, szefem PKO BP, i jego następcą Jerzym Pruskim. Nie ułożyła mu się relacja ze Zbigniewem Jagiełłą i w 2010 r. odszedł z banku, w którym zajmował ważne stanowisko audytora. Wrócił w 2016 r. wprost do zarządu, którym nadal kierował Zbigniew Jagiełło. Współpraca, tak jak sześć lat wcześniej, była trudna. Tym razem to jednak Zbigniew Jagiełło odszedł z banku, choć dopiero w 2021 r.

Jego następczynią została Iwona Duda, wcześniej prezeska Aliora. Mieczysław Król stał się jednym z największym zwolenników nowej szefowej banku. Jego wsparcie było dla niej bardzo cenne, gdyż nie miała w zarządzie równie wiernych stronników. Dobre relacje z nową prezes wzmacniały jego pozycję do momentu, aż karta Iwony Dudy odwróciła się i stało się jasne, że prędzej czy później zostanie z funkcji odwołana. Jedną z osób optujących za zmianą prezesa był Maciej Łopiński.

— Mieczysław Król to członek zakonu PC. Zna prezesa. To nie jest człowiek, którego można odwołać ze względu na animozje — twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Policzone dni CFO

O ile szef operacji jest dobrze politycznie umocowany (był warszawskim radnym PiS w latach 2002-14), o tyle mocnych pleców nie ma Bartosz Drabikowski, CFO banku. Jest to wieloletni dyrektor finansowy PKO BP, który pracę zaczynał jeszcze w 2007 r., za kadencji Rafała Juszczaka. Po przyjściu Zbigniewa Jagiełły ostał się jako jedyny członek z ekipy Jerzego Pruskiego i utrzymał funkcję CFO aż do 2017 r., kiedy niespodziewanie został odwołany.

Na kilka lat „zawiesił się” jako doradca w Polskim Holdingu Nieruchomości. W czerwcu 2021 r., miesiąc po złożeniu dymisji przez Zbigniewa Jagiełłę, wrócił na dawne stanowisko w PKO BP. Jego powrót miał wspierać Maks Kraczkowski, szef detalu. Co ciekawe — Maks Kraczkowski jako poseł PiS złożył w 2005 r. interpelację poselską w sprawie m.in. Bartosza Drabikowskiego, wtedy p.o. dyrektora instytucji finansowych w Ministerstwie Finansów, w związku z publikacją „Tygodnika Powszechnego” dotyczącą prywatyzacji PZU. Chodziło o podejrzenie naruszenia ustawy o służbie cywilnej i udostępnianie dokumentów osobom niepowołanym. Premier, adresat pisma, w odpowiedzi wyjaśnił, że w żadnym z wymienionych przypadków nie doszło do złamania prawa.

Według niepotwierdzonych informacji dni Bartosza Drabikowskiego w banku są policzone.

Kto rozdaje posady w bankach

Kto go zastąpi? Nie wiadomo. Według pogłosek krążących po banku ma to być osoba z Pekao. Raczej nie chodzi o Pawła Strączyńskiego, CFO banku, ponieważ jest on zaliczany do środowiska Henryka Kowalczyka, ministra rolnictwa. Tymczasem za osobę rozgrywającą w sprawach kadrowych uchodzi Andrzej Śliwka, zastępca Jacka Sasina w resorcie aktywów państwowych odpowiedzialnym za spółki finansowe. Według tego klucza jako kandydata do fotela w kierownictwie PKO BP plotka wskazuje na odpowiedzialnego w zarządzie Pekao za strategię Piotra Zborowskiego. Zanim trafił do bankowości, pracował w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

— To nieprawdziwa informacja — mówi jeden z naszych rozmówców.

Nieoczekiwany kandydat

Po rynku krąży również pogłoska, że do zarządu PKO BP może wejść Andrzej Kopyrski, obecnie dyrektor zarządzający w Polskim Funduszu Rozwoju. Jest to bankowiec dużego formatu, w bankowości korporacyjnej od lat, zaliczany do legendarnego dream teamu Józefa Wancera w czasach, gdy był prezesem Banku BPH. Andrzej Kopyrski od 2007 r. pracował w Pekao jako szef pionu korporacji i jako jedyny utrzymał posadę po repolonizacji banku i totalnej czystce przeprowadzonej w zarządzie przez Michała Krupińskiego, desygnowanego na prezesa Pekao przez państwowych właścicieli. Odszedł z banku w listopadzie 2018 r. Równo rok później do dymisji podał się Michał Krupiński.

Andrzej Kopyrski niedługo był na bezrobociu. W marcu 2020 r. przyszedł do Polskiego Funduszu Rozwoju, gdzie przejął odpowiedzialność za obszar inwestycji. Idealnie wstrzelił się w moment, bo właśnie zaczynała się pandemia i lockdown. Doświadczenie nowego dyrektora zarządzającego w finansowaniu korporacji przydało się przy pracach nad tarczą antykryzysową dla największych firm.

Pogłoski o jego przyjściu do PKO BP są mocno zaskakujące, bo jest to osoba bez zaplecza politycznego czy koneksji w resorcie aktywów państwowych. Gdyby miało do niej dojść, oznaczałoby, że sprawy kadrowe w bankach rozgrywają nie tylko Jacek Sasin i Andrzej Śliwka.

Andrzej Kopyrski odmówił komentarza do naszych informacji, podobnie PKO BP oraz Ministerstwo Aktywów Państwowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane