Dwoje świadków opowie o sprawie WGI

  • Emil Górecki
opublikowano: 07-11-2014, 13:18

Ostatnie dwie rozprawy w procesie Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI) nie odbyły się z powodu choroby obrońcy, a potem oskarżonego. Dziś zeznawać mają byli pracownicy: Łukasz P. oraz Monika P. Oboje byli już wzywani, ale bezskutecznie.

"PB" jako jedyna redakcja od początku relacjonuje proces WGI. Zobacz wszystkie teksty na ten temat >>

Kwestie organizacyjne: dwoje świadków cofają wnioski o przesłuchanie Petera Vogla. Co do Ewy K., która już dwa razy nie odebrała wezwania, sąd wysłał do niej policję. Bez skutku dlatego sędzia prawdopodobnie oprze się tylko na już złożonych zeznaniach w postępowaniu przygotowawczym.

Łukasz P., lat 37, prawnik, założyciel domu maklerskiego First International Traders.

- W WGI byłem zatrudniony około 3 lat, do początków 2005 r. Byłem najpierw dyrektorem ds. strategii i rozwoju, potem - doradcą zarządu. Zajmowałem się współpracą i relacjami z instytucjami finansowymi, zagranicznymi. Postanowiłem z jednym z kolegów rozpocząć własną działalność, dlatego się rozstaliśmy. WGI szło w swoim kierunku. 

Obrońca: jakiego rodzaju była ta pańska nowa działalność?

- Maklerska. Założyłem dom maklerski. 

Sędzia odczytuje fragment przesłuchania z 2007 r. Wynika z nich m.in., że Łukasz K. poza jego wiedzą, nawiązał współpracę z innymi niż on zagranicznymi firmami finansowymi. Przestał być dyrektorem z powodu różnicy zdań dotyczących rozwoju, a także dlatego, że sprzeciwiał się konstrukcji obligacji WGI Consulting oraz funkcjonowania tej spółki. Chodziło o to, że wartość obligacji tej spółki mogła osiągnąć minus. Zaproponował, by informować o tym klientów, wskazywał na to, że WGI Consulting może być oskarżony o wyprowadzanie pieniędzy klientów poza działalność regulowaną. Wkrótce potem został zwolniony z pracy. Na pytanie, czy potwierdza te zeznania:

- To było dawno, fakt jest taki, że w WGI DM konstrukcja obligacji mogła być inna. Konstrukcja była procedowana przez KNF, ja brałem udział tylko w pierwszych spotkaniach z KNF, potem mogło się to zmienić.

Pytania prokuratora: Z kim ten konflikt pan miał, z jakiego powodu?

- Człowiek był młody i miał inny temperament, konflikt to za dużo powiedziane. Uczestniczyłem w pracach przy tworzeniu domu maklerskiego i TFI, potem tym zajęły się kancelarie. W naturalny sposób zdecydowaliśmy o rozstaniu.

Czy nie zgadzał się pan z wizją zarządu?

- Miałem swój pomysł i wizję, więc postanowiłem iść swoją drogą. Ale fakt, nie ze wszystkimi sprawami się zgadzaliśmy?

Co było przyczyną wypowiedzenia panu umowy?

- Zostałem poproszony pewnego dnia i dostałem wypowiedzenie z informacją, że lepiej by było żebyśmy się rozstali. Ja się zgodziłem, nie było żadnego innego zdarzenia.

Pełnomocnik poszkodowanych: wspomniał pan, że członkowie zarządu grali na zagranicznych platformach inwestycyjnych. Czy to były pieniądze klientów?

- Nie mam takiej wiedzy,

Powiedział pan, że zdarzało się, że trzeba było uzupełniać depozyty na platformach o kilka milionów dolarów. Czy często?

- Nie pamiętam. Wydaje się, że to dużo pieniędzy, ale to zależy od pieniędzy, jakimi się dysponuje. Dla mnie wówczas to była duża kwota i wyjątkowe zdarzenie.

Poszkodowana: zgłaszał pan zastrzeżenia, one były jakoś dyskutowane?

- Byłem zaraz po studiach, moje uwagi co do zasady konstrukcji obligacji to raczej przeczucia, tym się zajmowały profesjonalne kancelarie prawne. Wówczas, jak rozmawialiśmy z zarządem i składałem uwagi, moim przełożonym był Józef R. On dalej przekazywał te wątpliwości, ja nie znam reakcji zarządu. Parę dni czy tygodni później byłem już zwolniony. 

Obrońca: wspomniał pan, że rozważaliście koncepcję DM i TFI. Kto ostatecznie wybrał?

- Na początku rozważaliśmy sami, jak najlepiej przenieść WGI do poziomu instytucji regulowanej, w szczególności na fakt nadchodzących zmian w prawie o obrocie instrumentami finansowymi, która zaliczała instrumenty rynku walutowego do maklerskich instrumentów finansowych. Wydaje mi się, że wybór dokonano na podstawie rekomendacji kancelarii prawniczej. 

Brał pan udział w pierwszych konsultacjach z ówczesną KPWiG. Jakie było stanowisko rozmówców z komisji na tych spotkaniach?

- Była poruszana kwestia szeroko rozumianej potrzeby, by WGI było podmiotem nadzorowanym i konstrukcji działalności spółki. Były spotkania z dyrekcją departamentów odpowiedzialnych za TFI i domy maklerskie. Na jednym ze spotkań była prezentowana kwestia konstrukcji obligacyjnych, co do której miałem zastrzeżenia. Ja byłem świeżo po studiach prawniczych, zarząd konsultował się z renomowanymi kancelariami.

Koniec zeznań świadka.

 

 

 

Zeznaje Monika P., lat 36, była asystentką prezes WGI Financial Barbary Ł. Umawiała spotkania, koordynowała oddziały na terenie Polski. Nie miała kontaktu z oskarżonymi, raz czy dwa rozmawiała z Andrzejem S. o pismach od klientów. Chodzi o reklamację klienta w związku z transakcją, chodziło o poprawność potwierdzenia. To jednak sytuacja sporadyczna, w zastępstwie koleżanki. Andrzej S. sprawdził potwierdzenie, uznał, że wymaga poprawki i poprosił, by przyszła za kilka minut. Potem dostała potwierdzenie i prośbę, by odesłać je klientowi. Pracowała od czerwca 2005 do czerwca 2006 r.

Prokurator nie ma pytań, obrońca dopytuje, co oznacza "sporadyczność": czy dotyczy tego, że ona się nimi zajmowała, czy że sporadycznie występowały.

- Chodzi o to, że ja się zajmowałam sporadycznie reklamacjami.

Pełnomocnik oskarżycieli: Na jakiej podstawie Andrzej S. stwierdził, że to potwierdzenie wymaga poprawki?

- Nie wiem, wiem, że sprawdzał je z systemem w komputerze. Nie wiem, z jakim systemem. W mojej obecności sprawdził, że jest błędne, powiedział, że je poprawi, a ja mam przyjść po nie później, żeby nie czekać.

Oskarżycielka: Czy to było potwierdzenie jednej transakcji, czy miesięczne?

- Wydaje mi się, że comiesięczne.

Pełnomocnik: Czy były jakieś problemy z tymi potwierdzeniami?

- Wiem, że były, ale szczegółów nie znam, bo nie zajmowałam się reklamacjami.

Oskarżycielka: skoro sprawdził je w pani obecności, to znaczy że na jego komputerze była jakaś baza?

- Nie wiem, nie widziałam, komputer stał tyłem.

Pełnomocnik: na ilu kartkach było to potwierdzenie?

- Myślę, że to była jedna kartka, ale nie jestem pewna.

Koniec zeznań świadka.

 

 

Szczególnie ciekawy wydaje się być Łukasz P. - dyrektor ds. strategii i rozwoju WGI. W 2010 r. zeznał przed sądem w innej sprawie, że zarząd WGI wymusił na nim podpisanie zobowiązania, że nie będzie zeznawać ani świadczyć przeciwko spółce oraz zarządowi WGI, WGI Dom Maklerski i WGI Consulting.
     
Proces szefów WGI – Macieja S., Łukasza K. i Andrzeja S. toczy się w warszawskim sądzie od września 2013 r. Prokuratura zarzuca im m.in. wyrządzenie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. W akcie oskarżenia wymienia nazwiska blisko 1,2 tys. poszkodowanych na łączną kwotę blisko 250 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane