Dwutlenek węgla na cenowej karuzeli

Barbara Warpechowska
opublikowano: 08-11-2018, 22:00

Ceny uprawnień CO 2 wzrosły w 2018 r. o kilkaset procent. Czy to zapobiegliwość koncernów czy spekulacja? W rezultacie drożeje energia elektryczna

Na początku 2018 r. na giełdzie w Londynie uprawnienia do emisji CO 2 kosztowały 8 EUR, a we wrześniu przekroczyły 25, osiągające ceny najwyższe od dekady. W październiku zjechały do 20 EUR, a w ostatnich dniach oscylowały wokół 17 EUR.

Rosnące ceny CO 2 to niebezpieczeństwo dużych podwyżek ciepła
systemowego dla konsumentów. Według ekspertów, główne powody tej sytuacji to
wydawanie uprawnień bezterminowo oraz to, że stały się instrumentem finansowym,
przyciągającym kapitał niezwiązany z rynkiem EU ETS. Oba czynniki sprawiają, że
handel nimi może stawać się rezultatem działań spekulacyjnych, co wyjaśniałoby
niewytłumaczalne skoki cen — podkreśla Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej
Ciepłownictwo Polskie.
Zobacz więcej

KOWALSKI ZAGROŻONY:

Rosnące ceny CO 2 to niebezpieczeństwo dużych podwyżek ciepła systemowego dla konsumentów. Według ekspertów, główne powody tej sytuacji to wydawanie uprawnień bezterminowo oraz to, że stały się instrumentem finansowym, przyciągającym kapitał niezwiązany z rynkiem EU ETS. Oba czynniki sprawiają, że handel nimi może stawać się rezultatem działań spekulacyjnych, co wyjaśniałoby niewytłumaczalne skoki cen — podkreśla Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Fot. Marek Wiśniewski

Analitycy spodziewali się wzrostu cen już od dawna, kiedy stało się jasne, że reformy systemu handlu emisjami (EU ETS) będą bardziej restrykcyjne, niż to wynikało z pierwotnych zapowiedzi Komisji Europejskiej.

Stal, ciepło, cement

Rosnące ceny CO 2 zaniepokoiły energetykę, ciepłownie oraz branże energochłonne — hutnictwo, cementownie.

— W strukturze wydatków przedsiębiorstw ciepłowniczych najniebezpieczniejszymi kosztami, bo — jak pokazują ostatnie miesiące — najmniej przewidywalnymi, są koszty uprawnień do emisji CO 2. Wzrost ceny negatywnie się odbije na już niskiej rentowności branży ciepłowniczej, co może być powodem braku potrzebnych środowisku inwestycji — podkreśla Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH), uważa, że to, co się wydarzyło, było do przewidzenia już od 2005 r., kiedy rozpoczął się pierwszy okres rozliczeniowy.

— Energetyka nie wykorzystała dobrze czasu i dzisiaj przerzuca te koszty na społeczeństwo — powiedział Stefan Dzienniak podczas kongresu Nowy Przemysł Expo 2018 w Katowicach (26-28 września).

Hutnictwo jest wielkim konsumentem energii — zużywa około 6 TWh rocznie. Energia elektryczna to około 40 proc. kosztów działania stalowni, a dla porównania koszty pracy to 7 proc.

— Jak wam upadnie taki klient, to po co nowe bloki? Nie budujcie ich, bo nie będą wam potrzebne, kiedy wyprowadzicie przemysł energochłonny z Polski — twierdzi Stefan Dzienniak.

Wskazuje też, że przemysł energochłonny, zgodnie z regulacjami unijnymi, ma prawo do rekompensat wzrostu cen energii wynikającej z podwyżek cen uprawnień do emisji CO 2 i w Polsce nie może się o nie doprosić.

— Przy szacowanej produkcji rocznej około 18 mln ton cementu darmowych pozwoleń w Polsce nie wystarcza i konieczne są zakupy pozwoleń do emisji — uważa Ernest Jelito, prezes Górażdże Cement.

Państwo też zarabia

Uprawnienia do emisji CO 2 to taka sama możliwość zarabiania pieniędzy jak inne instrumenty finansowe. Zarabiają banki i instytucje finansowe, koncerny energetyczne oraz państwo.

— Wpływy z aukcji uprawnień do emisji CO 2 w 2013 r. wyniosły 1 mld zł, w 2014 r. — 330 mln zł, w 2015 r. — 560 mln zł, w 2016 r. — 576 mln zł, a w 2017 r. — 2,14 mld zł — wylicza Stefan Dzienniak.

W 2018 r. będą znacznie wyższe. Nasz kraj sprzedał prawie 67,4 mln uprawnień za ponad 4 mld zł, a będą jeszcze trzy aukcje na ponad 10,6 mln. Zaplanowano je na 7 i 21 listopada oraz 5 grudnia. Polska ma jeszcze ponad 100 mln niewykorzystanych uprawnień z tytułu inwestycji energetycznych, które nie powstały lub się opóźniły. Można je wykorzystać w kolejnym okresie rozliczeniowym lub sprzedać na aukcji. Przy obecnej wycenie — 17 EUR za jedno uprawnienie polski rząd ma zamrożone na koncie około 8 mld zł.

Dużo niewiadomych

Czy na spadek cen CO 2 mogły mieć wpływ informacje, że minister energii Krzysztof Tchórzewski we wrześniu 2018 r. zwrócił się do Komisji Europejskiej z prośbą o sprawdzenie, czy ceny uprawnień nie zostały zawyżone i o interwencję na rynku? Analitycy uważają, że tak. Zdarzenia o charakterze politycznym zawsze mocno wpływały na rynek CO 2 i to się nie zmieniło. Teraz w centrum uwagi jest brexit. Według szacunków, instalacje brytyjskie mają na rachunkach 100-150 mln uprawnień i nie wiadomo, co się z nimi stanie i jak wpłyną na przyszłą podaż. Wiele firm działa na całym świecie, więc znaczna część pozwoleń może zostać przeniesiona z wysp na kontynent. Firmy brytyjskie mogą chcieć je sprzedać. Nie wiadomo też jak długo będą ważne brytyjskie uprawnienia wydawane już po 1 stycznia 2019 r.

Klimat w centrum

— Jak pokazują ostatnie tygodnie, polityka klimatyczna UE będzie się jedynie zaostrzała. 25 października 2018 r. Parlament Europejski przegłosował poprawkę do rezolucji COP24, która mówi o zwiększeniu redukcji gazów cieplarnianych do 55 proc. do 2030 r., co dziś jest wręcz abstrakcyjne z polskiego punktu widzenia. Wcześniej pesymistyczne dla Polski założenia mówiły o 45 proc. — przypomina Jacek Szymczak.

Rezolucja wprawdzie nie ma wiążącej mocy prawnej (będzie przedmiotem prac w trakcie COP24 w Katowicach), jednak wyznacza polityczną wolę, za którą będą podążać unijne instytucje. Żeby sprostać wymaganiom, ciepłownictwo potrzebuje olbrzymich inwestycji, które w obliczu niestabilnych kosztów uprawnień CO 2 będą bardzo trudne do zrealizowania. Co mogą spowodować wysokie ceny pozwoleń, a w ślad za nimi również droższe ceny energii? Wyhamowanie gospodarcze. Według prof. Władysława Mielczarskiego z Politechniki Łódzkiej, najbardziej odczuje to przemysł i to nie ten energochłonny, czyli cementownie i stalownie, ale średniej wielkości przedsiębiorstwa. W rezultacie można się spodziewać podwyżek cen wszystkich produktów.

— Aby obniżyć ceny energii, państwo może zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, zmniejszyć akcyzę, która w Polsce wynosi 20 zł za MWh, natomiast minimalna w UE to 1 euro, czyli 4 zł. Także podatek VAT na prąd w Polsce to 23 proc., a np. w Portugalii — 6 proc., są też w Europie stawki 8-15 proc. Obniżenie tych dwóch podatków w bardzo krótkim czasie ochroniłoby odbiorców. Narzędzia są. Jeśli państwo ich użyje, to skutecznie zahamuje wzrost cen energii — sumuje prof. Władysław Mielczarski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Dwutlenek węgla na cenowej karuzeli