Dylemat Polaka ciągle aktualny

  • Marta Sieliwierstow
opublikowano: 12-06-2012, 00:00

Mieszkania: Domy pod miastem kontra apartamenty w mieście — choć do niedawna szala popularności przechylała się na korzyść tych pierwszych, ostatnio się to zmienia

Zgodnie z danymi GUS w ostatnich pięciu latach ponad 319 tys. osób zrezygnowało z mieszkania w miastach wojewódzkich na rzecz domu na wsi. W przeciwnym kierunku przeprowadziło się 185 tys. osób. Saldo migracji z miast wynosi więc 134 tys. Choć dla tej pierwszej grupy osób z pewnością kuszącym argumentem są niższe ceny nieruchomości poza miastem, to j est też druga strona medalu — codzienne dojazdy do pracy, szkoły czy przedszkola. Warto też pamiętać, że są to dane za pięć lat, a zdaniem ekspertów w ostatnim czasie upodobania kupujących się zmieniają.

— Z naszych obserwacji wynika, że coraz więcej zapytań klientów dotyczy nieruchomości w obrębie miast. Prestiż posiadania domu w ciekawej okolicy ustępuje względom praktycznym. Codzienne problemy komunikacyjne, koszty dojazdów do pracy znacznie oddalonej od miejsca zamieszkania, brak odpowiedniej infrastruktury — to wszystko odstrasza osoby aktywne zawodowo od inwestowania w domy za miastem. Oczywiście rynek ten nie zamarł, bo nabywcami takich domów są osoby mieszkające dotychczas w ich bliskich okolicach, np. w obrębie jednej gminy — mówi Maricn Jańczuk z Metrohouse &Partnerzy.

Komu dom, komu apartament

Duże mieszkania i apartamenty są często traktowane jako alternatywa dla domów szeregowych pod miastem. Podobieństwo cenowe skłania wiele rodzin do zainteresowania się takimi projektami i co ciekawe przy stagnacji na rynku domów segmenty o powierzchni 120-130 mkw. w granicach czy na przedmieściach miast są bardzo poszukiwane. Deweloperzy często przy sprzedaży posługują się hasłem: Kup dom w cenie mieszkania. I rzeczywiście dopłacając niewiele do 3-4 pokojowego mieszkania można stać się posiadaczem segmentu z ogródkiem — oczywiście w stanie deweloperskim.

— Wiele zależy od zasobności portfela, sytuacji rodzinnej i tego, ile czasu konkretna osoba poświęca na pracę. Trudno wyobrazić sobie, że osoby, które w pracy zostają długo po godzinach, będą dojeżdżały z odległości kilkudziesięciu kilometrów za miastem. Wtedy rozwiązaniem może być utrzymywanie dwóch nieruchomości — weekendowego domu za miastem i apartamentu w mieście, ale bardziej realne jest poprzestanie tylko na tym ostatnim. Ktoś, dla kogo dużą wartością jest cisza i spokój, może wybrać dom jednorodzinny — uważa Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

W obecnej sytuacji na rynku znalezienie odpowiednich nieruchomości z każdego segmentu nie jest większym problemem. Kupując apartament z rynku wtórnego o powierzchni ponad 80 mkw., zależnie od miasta, należy przygotować się na wydatek przynajmniej 1–1,3 mln zł. Ceny luksusowych domów wolnostojących rozpoczynają się od około 2 mln zł. Na rynku spotkamy też perełki — oferty za kilkanaście milionów dla prawdziwych koneserów.

Kosztowne utrzymanie

Rozważając wybór między domem a mieszkaniem, warto wziąć pod uwagę koszty utrzymania nieruchomości związane choćby z ogrzewaniem oraz pracę, jaką trzeba włożyć w zachowanie ich w dobrym stanie, np. prace w ogrodzie. Zgodnie z danymi Home Broker, miesięczny koszt utrzymania mieszkania w przeliczeniu na metr kwadratowy wynosi około 7,5 zł. W przypadku domu jest to około 2,5 zł za metr. W efekcie rocznie na utrzymanie średniej wielkości mieszkania trzeba wydać około 4,5 tys. zł, a domu 3 tys. zł.

Za wyborem domu zamiast mieszkania może też przemawiać roczny koszt odsetek od kredytu zaciągniętego na nieruchomość. Przyjmując, że budowa średniej wielkości domu o powierzchni 140 mkw. kosztuje około 250 tys. zł, a kredytobiorcy dysponowaliby 25-procentowym wkładem własnym i chcieli się zadłużyć na 30 lat w rodzimej walucie, to można oszacować, że przeciętnie w tym okresie na odsetki musieliby przeznaczyć 13,4 tys. zł rocznie (oprocentowanie kredytu 6,5 proc.), 800 zł więcej byłoby w przypadku kredytu na budowę domu w odległości 20 km od centrum, ale już kredyt na budynek 30 kilometrów od centrum wiązałby się z rocznymi odsetkami w wysokości 11,4 tys. zł, a 20 kilometrów dalej 9,7 tys. zł. Są to jednak dane uśrednione, a wszystko zależy od indywidualnej sytuacji, wielkości działki i domu, materiałów, z jakich został wykonany, liczby domowników. Minusem domu za miastem jest czas potrzebny na dojazdy do pracy i koszty utrzymania wco najmniej jednego samochodu. W efekcie przy wyprowadzce 50 km od miasta oszczędności na cenie nieruchomości mogą zostać bardzo szybko zniwelowane poprzez wyższe roczne koszty dojazdów do pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu