Dyskonty Action podwoiły biznes

opublikowano: 02-10-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Sieć dyskontów wielobranżowych przebiła 1 mld zł przychodów i utrzymuje wysokie tempo ekspansji. Klienci natomiast dostosowują zakupy do gorszych czasów.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak gorsza koniunktura wpłynęła na zakupy Polaków w dyskontach
  • w jakim tempie rozwija się sieć Action, która zadebiutowała na rynku pięć lat temu
  • ile sklepów sieć otworzy w tym roku i jakie ma być jej tempo ekspansji w przyszłym
  • jak Action radzi sobie na wymagającym rynku pracy

W warunkach wysokiej inflacji konsumenci uważniej oglądają każdy grosz i jeszcze bardziej niż zwykle ciągnie ich do sklepów pozycjonujących się jako najtańsze. Na polskim rynku spożywczym widać to w dobrych na tle konkurencji wynikach Biedronki. Notowane na GPW dyskontowe Pepco, największy gracz na krajowym rynku odzieżowym, przy okazji publikacji ostatnich wyników kwartalnych jako „budujący” określiło fakt, że „rynek dyskontowy w całej Europie jest obecnie znacznie większy niż w latach 2007-08, w czasie poprzedniego kryzysu finansowego, co oznacza, że znacznie więcej klientów zna ten format sklepów i częściej robi w nich zakupy”.

Mimo gorszego otoczenia inwestycji nie wstrzymują inne sieci dyskontowe, takie jak wielobranżowy Action.

— Obserwujemy zmiany w zachowaniu klientów wywołane tym, że mają mniej pieniędzy w portfelu. W takiej sytuacji częściej kierują kroki do dyskontów — trudniejszy okres gospodarczy zawsze jest impulsem do rozwoju tego kanału sprzedaży. Widać też zmiany preferencji zakupowych — w większym stopniu koncentrują się na produktach podstawowych: żywności, artykułach kosmetycznych i higienicznych, częściej też kupują u nas np. karmę dla zwierząt. Spada natomiast zainteresowanie np. artykułami wykorzystywanymi do remontu mieszkań — mówi Sławomir Nitek, dyrektor generalny sieci Action w Polsce.

Szybki wzrost:
Szybki wzrost:
Holenderski Action pierwszy sklep w Polsce otworzył niespełna pięć lat temu. Kierowana przez Sławomira Nitka sieć w ubiegłym roku przebiła 1 mld zł przychodów i szybko otwiera kolejne placówki.
Fot. Rafał Klimkiewicz / EDYTOR.net

Siła skali

Action wywodzi się z Holandii, gdzie pierwsze sklepy pod tym szyldem ruszyły na początku lat 90. Jego europejską ekspansję sfinansował fundusz 3i, który w 2011 r. za 130 mln EUR przejął sieć. Inwestycja okazała się tak opłacalna, że fundusz odżegnuje się od wszelkich planów wychodzenia z niej — nakłady dawno spłaciły się z dywidend, a 80-procentowy pakiet w rękach funduszu wyceniany jest na 12,5 mld EUR. Sieć ma w kilkunastu krajach europejskich ponad 2 tys. sklepów.

— To daje silną pozycję negocjacyjną w rozmowach z dostawcami i pozwala nawet w trudnym otoczeniu zamawiać produkty w dobrych cenach. Mamy bardzo szybko rotację — co tydzień wprowadzamy do sklepów 100-150 nowych produktów, a w ciągu roku w praktyce wymieniamy dwie trzecie asortymentu — tłumaczy Sławomir Nitek.

W ubiegłym roku sieć zanotowała w Polsce 1,26 mld zł przychodów, prawie o 100 proc. więcej niż rok wcześniej. W 2020 r. sklepy borykały się jeszcze z pandemicznymi lockdownami, ale wzrost to w dużej mierze efekt otwierania kolejnych placówek i dojrzewania istniejących.

— W ubiegłym roku powiększyliśmy się o 74 sklepy, w tym utrzymamy podobne tempo. Do tej pory otworzyliśmy 50 sklepów. Konkretnych celów w zakresie ekspansji na przyszły rok jeszcze nie mamy, ale będziemy dążyć do tego, by rosnąć w porównywalnej skali — twierdzi Sławomir Nitek.

Walka o pracownika

Sieć ma ponad 250 sklepów zatrudniających ponad 3 tys. osób. Otwiera placówki i w dużych miastach, i w mniejszych.

— Powierzchni handlowej na rynku jest sporo, choć konkurencja o nią też jest duża. W działających od dawna galeriach handlowych w największych miastach nowy sklep może bardzo szybko osiągnąć rentowność. W parkach handlowych w mniejszych miejscowościach — a to w takie obiekty najmocniej teraz inwestują deweloperzy — trwa to oczywiście dłużej, ale Action akurat jest takim najemcą, który szybko przyciąga ruch — tłumaczy dyrektor generalny sieci.

W ubiegłym roku czysty zysk spółki Action Poland skoczył o 55 proc. — do 26,2 mln zł.

— Jak wszyscy borykamy się teraz z rosnącymi kosztami energii i transportu. Nie da się całkowicie uniknąć przerzucania ich na klientów, ale właśnie dzięki sile zakupowej i modyfikacji asortymentu można utrzymać relatywnie niskie ceny. Rosną też koszty pracy — przy okazji podwyżki płacy minimalnej będziemy podnosić pensje, by utrzymać je na rynkowym poziomie. Przy niskim bezrobociu próbujemy też przyciągać pracowników perspektywą awansu zawodowego — przy szybkiej ekspansji i otwieraniu nowych placówek jest sporo możliwości, by z szeregowego pracownika przeistoczyć się w kierownika sklepu — twierdzi Sławomir Nitek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane