Działki rekreacyjne wyszły z mody

Dorota Kaczyńska
21-08-2001, 00:00

Działki rekreacyjne wyszły z mody

Nie zabudowane działki rekreacyjne cieszą się coraz mniejszym popytem. Z przeznaczeniem na cele wypoczynkowe kupowane są coraz chętniej siedliska wiejskie. Osoby naprawdę zamożne zamiast inwestować w działki wolą nabywać apartamenty w atrakcyjnych kurortach.

Nieruchomości, kupowane do celów rekreacyjnych przez osoby prywatne, można podzielić na trzy kategorie. Największą popularnością cieszą się obecnie siedliska wiejskie, które zaczynają spychać na drugi plan rekreacyjne działki, wykupywane masowo w latach 70. i 80. Spadek cen siedlisk sprzyja ich kupowaniu. Do najzamożniejszych amatorów nieruchomości rekreacyjnych swoje oferty kierują firmy deweloperskie, budujące apartamentowce o wysokim standardzie w atrakcyjnych miejscowościach.

Moda się zmieniła

Boom na działki rekreacyjne trwał do 1994 r., ponieważ bez problemów można było je przekształcać w tereny budowlane. Teraz jednak prawo ogranicza wiele takich inwestycji, a wystawione na sprzedaż działki, które mają inne przeznaczenie niż rekreacyjne, długo czekają na nowych właścicieli.

— Każda gmina w Polsce ma wolne działki, a najwięcej takich terenów znajduje się w centrum kraju. Zakup takiego gruntu nie jest jednak obecnie dobrą lokatą kapitału — twierdzi Tomasz Błeszyński, rzecznik Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Wprawdzie domy letniskowe, zbudowane na działce, przestały być atrakcją, ale nadal się je kupuje. Rzeczywisty wygląd i funkcje takich obiektów, w większości przypadków upodobnia je do domów miejskich.

— Gust nowych właścicieli często różni się od upodobań poprzednich i przy decyzji zakupu nieruchomości trzeba liczyć się z jej przebudową — twierdzi Grzegorz Dobrowolski, prezes Pomorskiego Stowarzyszenia Pośredników Obrotu Nieruchomości.

Działki znajdujące się w miejscowościach rekreacyjnych, położonych blisko dużych miast, mają tę przewagę, że mogą być wykorzystywane przez cały rok. Największym zainteresowaniem ciszą się jednak obecnie działki położone blisko morza czy na Mazurach.

Zdaniem Grzegorza Dobrowolskiego, lokalizacja terenu jak najbliżej wody jest ciągle dla nabywców największą atrakcją.

Swojskie klimaty...

Renesans przeżywają obecnie siedliska wiejskie, zwłaszcza zlokalizowane w województwie warmińsko-mazurskim, blisko większych miast. Klienci najczęściej chcą kupować tereny o powierzchni nie przekraczającej 1 tys. mkw. Siedliska mają tę przewagę nad działkami rekreacyjnymi, że nie trzeba starać się o pozwolenie na budowę, gdyż na ich terenach znajdują się już budynki. Takie nieruchomości są objęte jedynie podatkiem gruntowym. Kolejnym ich atutem jest niska cena.

— Wielu ludzi decyduje się spędzać czas w siedliskach, ponieważ wypoczynek w takich miejscach pozwala przebywać w pewnej izolacji, z dala od sąsiadów — twierdzi Grzegorz Dobrowolski.

Niestety, siedliska mają także złe strony: kupujący ponosi zazwyczaj koszty manipulacyjne. Po za tym, często powierzchnia siedliska jest zbyt duża dla przyszłego właściciela. Dużo także trzeba zapłacić za remont, często bardzo już zniszczonego budynku. Najwięcej nie wykorzystanych siedlisk znajduje się na północnych terenach przygranicznych, ponieważ są one położone zbyt daleko od miast.

...i drogie apartamenty

Pierwsza liga nieruchomości rekreacyjnych to apartamentowce, budowane przez firmy deweloperskie.

— To już nie jest siermiężna rekreacja, ale apartamenty z prawdziwego zdarzenia z kompletnym wyposażeniem — zaznacza Grzegorz Dobrowolski.

Obiekty takie są budowane w Polsce stosunkowo od niedawna, mimo że sam pomysł jest już stary. Najwięcej powstaje na Pomorzu, w Trójmieście, Koszalinie, Kołobrzegu, Ustce czy Juracie, która od pewnego czasu jest bardzo intensywnie promowana. Apartamentowce buduje się także w Małopolsce — w Krakowie i Zakopanem, ale na mniejszą skalę. Wykorzystywane przez okres urlopu, pozostałą część roku stoją puste. Jeśli nie mają zarządcy, mogą być wynajęte, ale bardzo rzadko ktoś decyduje się wynająć mieszkanie na tak krótki okres. Mimo że cena za 1 mkw. często przekracza 2 tys. zł, a w Sopocie można kupić apartamenty za 1,5 tys. USD (około 6,3 tys. zł) za mkw., lokale takie w miejscowościach nadmorskich sprzedają się doskonale.

— Zainteresowanie apartamentami jest ogromne. Na starówce lokują się głównie ludzie młodzi, natomiast osoby starsze chcą mieć lokum bliżej morza. Praktycznie nie ma takiej sytuacji, aby deweloperom nie udało się sprzedać apartamentów, których ceny kształtują się w granicach 2,4-2,8 tys. zł za 1 mkw. — twierdzi Magdalena Orczykowska z Biura Handlu Nieruchomościami PRO-BUD w Kołobrzegu.

— Mimo że budujemy apartamentowce z przeznaczeniem na mieszkanie, często są one wykupywane przez osoby, które wykorzystują je w czasie wakacji lub weekendów — dodaje przedstawicielka deweloperskiej firmy Cadena Piast z Sopotu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Działki rekreacyjne wyszły z mody