Kryminał? Tak, ale też nostalgiczna powieść o amerykańskiej prowincji. Na pozór sennej i monotonnej, a w rzeczywistości pełnej tłumionych namiętności. Niekiedy bardzo mrocznych. Zagadkę zbrodni sprzed lat rozwiązuje dwunastoletnia dziewczynka obdarzona niezwykłą inteligencją i poczuciem humoru. Nie mówiąc o bujnej wyobraźni i detektywistycznym zacięciu. Emma, półsierota, mieszka w małym miasteczku w podupadłym hotelu Paradise. Otacza ją galeria niebywałych oryginałów, o których opowiada czasem ciepło, czasem z morder- czą ironią, ale zawsze błyskotliwie.
Jest w tej książce motto z wiersza Roberta Frosta, cytaty ze „Światłości w sierpniu” Faulknera, obraz Hoppera na okładce. W niejednym kryminale taka literacka oprawa z wyższej półki wyglądałaby śmiesznie i pretensjonalnie. A tu jakoś nie.
Elżbieta Sawicka
publicystka
