Dzisiejsza sesja na GPW może być bardzo nerwowa

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2003-05-16 00:00

Dzisiejsza sesja na GPW może być równie nerwowa jak wczorajsza. Bardzo łatwo będzie wywołać zarówno zniechęcenie, jak i euforię. Ostrzegam day traderów – sesja może dawać zmiany na spółkach w granicach nawet kilku procent w górę i w dół. Bez utrzymywania swoich założeń i odległych zleceń stop loss można łatwo stracić pieniądze. Ostatnie minuty notowań powinny zależeć od reakcji rynków na dane makro z USA, ale trend wzrostowy pozostanie nienaruszony.

Czwartkowe notowania na światowych rynkach akcji zdominowały dane makroekonomiczne. Jeszcze przed sesją zapowiadało się, że rynek zlekceważy wszystkie złe informacje, ale nie do końca tak było. Nie do końca, bo indeksy spadły, ale w innej fazie rynku wywołałyby bardzo duże spadki, a nie po prostu osunięcie. Rynek dostał dwie złe informacje. Prognozy Applied Materials są zapowiedzią, że nie zanosi się na szybkie zwiększenie wydatków inwestycyjnych w sektorze TMT, a to z kolei sygnalizuje, że trudno będzie o znaczne ożywienie gospodarcze. Sprzedaż detaliczna w kwietniu spadła (oczekiwano wzrostu). Natychmiast zaczęto tłumaczyć to niezwykle zimnym kwietniem i sporą zniżką zakupów benzyny (5,9 proc.), ale to jest bardzo nieprzekonujące tłumaczenie. Wszyscy wiedzieli, że kwiecień był stosunkowo chłodny, więc analitycy powinni wziąć to pod uwagę przy stawianiu prognoz i zapewne tak też zrobili, a jednak dane były dużo gorsze od prognoz. Po prostu ludzie wstrzymują się z zakupami, bo nie są pewni, czy nie stracą. A bez indywidualnego konsumenta nie ma możliwości, by gospodarka ruszyła.

Po sesji informacje ze spółek były zróżnicowane. Lepsze wyniki i podniesienie prognoz podały Computer Associates i Intuit, a słabo wypadł Brocade. Jednak generalnie nastrój panował dobry. Sesje w czwartek i w piątek będą przełomowe dla rynku. W przyszłym tygodniu nie praktycznie istotnych danych makro, więc informacje podawane obecnie mogą mieć wpływ na handel także w kolejnych dniach.

W Europie wpływ na rynek miał PKB za pierwszy kwartał w Niemczech. Pokazał, że ta gospodarka jest w recesji (PKB spadł o 0,2 proc.). Nie zmienił się również PKB dla całej strefy euro. Inwestorzy szybko pocieszyli się jednak zyskiem Deutsche Telekom i zwiększającym się prawdopodobieństwem obniżki stóp w czerwcu. Pomagało również osłabienie euro po danych z Niemiec. Indeksy lekko rosły, a niejednoznaczne dane makro z USA nawet zwiększyły optymizm. To już działało ogólne oczekiwanie na obniżkę stóp. Podobnie było w USA.

Dziś publikowane będą równie ważne dane makroekonomiczne. O 12.00 dowiemy się, jaka była inflacja w strefie euro w kwietniu (prognoza +0,2 proc. m/m). Będzie to miało dwojaki wpływ. Jeśli inflacja będzie mała, to można będzie zwiększyć prawdopodobieństwo dużego cięcia stóp w czerwcu. Gdyby spadła, to rynek może zacząć bać się deflacji. W USA o 14.30 dowiemy się, jak wyglądała sytuacja na rynku nieruchomości. Będą to kwietniowe dane o zezwoleniach na budowę domów (prognoza + 0,5 proc.) i rozpoczętych budowach (minus 2 proc.). Nie byłoby dobrze dla rynku, gdyby dane były gorsze – od pewnego czasu inwestorzy z niepokojem patrzą na rynek nieruchomości. O tej samej godzinie na rynek dotrze raport o inflacji w kwietniu (prognoza +0,1 proc, bazowa minus 0,1 proc.). Podobnie jak przy PPI, inwestorzy źle przyjmą spadające ceny, ale ucieszą się, że będą obniżki stóp.

W Polsce przed czwartkową sesją wyniki podał BZ WBK. Były bardzo słabe, a prognozy gorsze od oczekiwań. Trzeba brać pod uwagę to, że duży, spekulacyjny kapitał nie patrzy na to, co będzie za kilka miesięcy. Interesuje go tylko płynność spółki. A BZ WBK jest bardzo płynny. Dlatego też wyniki nie wpłynęły na kurs. Zanosiło się na spokojną sesję, ale nieprawdziwa informacja mówiąca o tym, że PKN Orlen nie przejmie RG, oczekiwanie na wynik Prokomu wywołały przecenę na rynku.