Dziura w finansach będzie głębsza

Pierwszy rok minął rządowi spokojnie. Nad publiczną kasą zbierają się jednak ciemne chmury

W kampanii wyborczej nikt nie licytował tak wysoko jak Prawo i Sprawiedliwość. Koszty programu 500+, podwyżki kwoty wolnej czy odwrócenia reformy emerytalnej eksperci oszacowali na dziesiątki miliardów złotych. To kwota, której nijak nie dało się zmieścić w budżecie państwa, więc wyborcze menu jest serwowane stopniowo.

Komfortowa sytuacja…

Priorytetem na ten rok została wypłata świadczeń dla rodzin z dziećmi, na którą Ministerstwo Finansów musi wysupłać przeszło 17 mld zł. Wydatek udało się zmieścić w planie fiskusa dzięki kreatywnej księgowości i przeniesieniu 9,2 mld zł wpływów z aukcji LTE na 2016 r. Budżet zasiliły jeszcze dodatkowe wpływy z podatku bankowego, który choć rozczarował rządzących, to przyniósłł już blisko 3 mld zł. Statystyki kasy państwa poprawiła też niespodzianka z NBP, który wpłacił znacznie większą dywidendę, niż przewidywano przy Świętokrzyskiej. Mateusz Morawiecki przejął resort finansów w komfortowej sytuacji — dochody podatkowe wyraźnie rosną, wydatki inwestycyjne dołują, a deficyt jest pod kontrolą (po październiku sięga zaledwie 45 proc. planu rocznego).

Dobrze wygląda też kondycja całego sektora instytucji rządowych i samorządowych. Według prognoz Komisji Europejskiej, w tym roku zamknie się on deficytem w wysokości 2,4 proc. To jednak nie powóddo satysfakcji dla rządzących, bo dobry wynik to zasługa głównie słabych inwestycji w samorządach i budżecie centralnym.

…długo nie potrwa

O spokojnym śnie w przyszłym roku wicepremier Mateusz Morawiecki może jednak zapomnieć. Większość ekspertów ocenia, że deficyt niebezpiecznie zbliży się do unijnych limitów — wystarczy, że gospodarka spowolni nieco mocniej, a znów będziemy tłumaczyć się Brukseli z nieprzestrzegania unijnych reguł.

Zapewnieniom fiskusa, że wszystko jest pod kontrolą, bo walka z wyłudzeniami i uciekaniem od płacenia podatków przyniesie co najmniej 10 mld zł z VAT i CIT, Komisja Europejska nie daje wiary. Z jej wyliczeń wynika, że już w 2018 r. deficyt sektora sięgnie 3,1 proc. PKB. Różnica między Warszawą a Brukselą w ocenie tego, jak głęboka będzie dziura w finansach publicznych, przekracza 20 mld zł.

Ekonomiści nie są tak pesymistyczni jak unijni eksperci, ale ich zdaniem, jeśli rząd zdecyduje się na obniżkę wieku emerytalnego w takim kształcie, jak obiecał prezydent Andrzej Duda, to katastrofa w finansach publicznych jest tylko kwestią czasu. Strategia utrzymywania deficytu w okolicy 3 proc. PKB — bez poprawki na ogrom niepewności w gospodarce globalnej — naraża nas na to, że budżet państwa wymknie się spod kontroli.

Inwestorzy obserwują

Wciąż nie można też wykluczyć, że humor popsują fiskusowi inwestorzy. Na razie chętnie kupują nasz dług w złotych i walutach obcych. Udało nam się sprzedać obligacje w euro z ujemną rentownością, a nawet pożyczyć w unijnej walucie na 30 lat. Do tego pokazaliśmy się w Chinach jako pierwszy europejski emitent sprzedający dług w juanach.

Konieczność pożyczenia drugi rok z rzędu blisko 180 mld zł na rynku finansowym nie pozwala jednak spocząć na laurach. Rentowności naszych obligacji w ostatnich tygodniach rosną, co wpłynie na koszty obsługi długu, a wśród inwestorów panuje coraz większa nerwowość. Znaki zapytania, przez które rośnie niechęć do ryzyka, kryją się dzisiaj głównie za oceanem. Prezydentura Donalda Trumpa i oczekiwania dotyczące podwyżki stóp procentowych przez Fed nie sprzyjają Polsce. Wciąż powraca też pytanie, czy Europejski Bank Centralny nie zacznie ograniczać luzowania ilościowego — a bez tej kroplówki rynki finansowe znowu osłabną. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Problemem będzie dług publiczny

JAKUB BOROWSKI

główny ekonomista Credit Agricole

OCENA 3+

Jeśli chodzi o dochody, wykonanie budżetu w 2016 r. wygląda dobrze i wszystko wskazuje na to, że całoroczny plan uda się zrealizować z górką. Wydatki są niższe, niż zakładano, głównie przez mniejsze nakłady inwestycyjne. Dlatego cały rok możemy zamknąć deficytem o 10 mld zł niższym, niż zapisano w budżecie. Trzeba tutaj niewątpliwie docenić rząd za wysiłki i efekty na rzecz uszczelnienia systemu podatkowego. Gorzej wyglądają perspektywy na kolejne lata — rośnie deficyt strukturalny i nie widać wiarygodnych planów jego ograniczenia. Ponadto stąpamy po cienkim lodzie, utrzymując deficyt sektora w okolicy 3 proc. PKB i zakładając, że gospodarka nie spowolni i nie przekroczymy unijnych limitów. Plany budżetowe z ostatniego roku otwierają, niestety, drzwi do znaczącego wzrostu długu publicznego. Dlatego należy pochwalić rząd za działania na rzecz odbudowy dochodów, ale długookresowa polityka finansowa jest prowadzona bardzo ryzykownie.

OKIEM EKSPERTA

Nie ma już możliwości popuszczania pasa

ekonomista ING BSK

JAKUB RYBACKIOCENA

3+

Tegoroczny deficyt sektora powinien być dosyć niski i mimo wprowadzenia programu 500+ zamknąć się w okolicy 2,2 proc. PKB. Na pewno pomogły dochody z aukcji LTE czy nowy podatek bankowy. Ponadto efekty przynosi uszczelnienie systemu podatkowego, a dochody z VAT napędza wzrost PKB oparty na konsumpcji. W przyszłym roku spodziewamy się, że deficyt nie przekroczy 3 proc., ale przestrzeń do poluzowania fiskalnego już właściwie nie istnieje. Największe rodzaje ryzyka budżetowego przesuwają się zaś na 2018 r. Dużą niepewność rodzi kształt jednolitego podatku, bo pada mnóstwo sprzecznych wypowiedzi. Dodatkowo ma wejść w życie obniżka wieku emerytalnego, która pewnie nie będzie wyglądała tak, jak zakłada projekt prezydenta, ale wciąż będzie generowała koszty dla finansów publicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dziura w finansach będzie głębsza