E-sport jak prawdziwy

Trzy pytania do... Aleksandra Szlachetki, dyrektora ds. rozwoju w ESL Polska, największym na świecie organizatorze rozgrywek e-sportowych

 

Zobacz więcej

Aleksander Szlachetko ARC

1. Czy zawody e-sportowe można porównywać ze sportowymi?

E-sport ma dużo wspólnego z tradycyjnym sportem. Rozgrywki są bardzo podobne. Występują w nich profesjonalni zawodnicy, którzy przygotowują się do zawodów pod okiem trenerów. Same zawody także są profesjonalnie zorganizowane i budzą dużo emocji wśród kibiców. Mogę nawet powiedzieć, że są bardziej emocjonujące niż tradycyjne zawody sportowe z uwagi na intensywność. Dzieje się na nich o wiele więcej niż na boisku czy stadionie. Gry nie premiują tylko zdolności manualnych — istotne są także elementy strategiczne i umiejętność gry zespołowej.

2. Kto głównie ogląda e-sport?

Wbrew potocznemu odbiorowi nie są to głównie nastolatki. Głównymi odbiorcami e-sportu są mieszkańcy dużych miast w wieku 21-35 lat. Z naszych badań wynika, że większość to mężczyźni, choć udział kobiet rośnie z roku na rok. Przeciętny e-kibic jest lepiej wykształcony i zarabia więcej od średniej. Ponadto jest przyzwyczajony do robienia zakupów w internecie i korzystania z cyfrowych usług jak Spotify czy HBO GO. To bardzo atrakcyjna grupa docelowa dla reklamodawców. Dlatego obecnością w e-sporcie jest zainteresowanych coraz więcej firm — nie tylko technologicznych, ale także z branż postrzeganych jako bardziej tradycyjne. Dobrym przykładem może być należąca do koncernu Procter & Gamble marka Gillette. Choć od wielu lat promuje się za pośrednictwem tradycyjnego sportu, to od tego roku zdecydowała się postawić także na e-sport.

3 Dużą część przychodów w sporcie, a zwłaszcza w piłce nożnej, generuje sprzedaż praw telewizyjnych. Jak to wygląda w e-sporcie?

E-sport jest dopiero na początku drogi, którą sport już przebył. Jestem przekonany, że sprzedaż praw do transmisji wydarzeń e-sportowych będzie generowała rosnący strumień przychodów. Transmisja nie musi odbywać się w tradycyjnej telewizji. Wzrostowi popularności e-sportu towarzyszy zmiana sposobu, w jaki konsumowane są media. Dlatego równie dobrze w grę mogą wchodzić internetowe platformy jak Twitch czy media społecznościowe jak Facebook czy Twitter, z którym na początku marca podpisaliśmy umowę na transmisję naszych rozgrywek. Jestem zdania, że to kibice powinni wybrać, czy chcą oglądać e-sport w telewizji, czy w internecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / E-sport jak prawdziwy