W tym tygodniu Ebury, fintech z siedzibą w Londynie, który zajmuje się m.in. rozliczeniami transakcji walutowych, otworzy biuro w Ostrawie. Odpowiada za nie polski oddział, który ruszył trzy lata temu, a dziś zatrudnia 50 osób i ma ponad 1000 klientów.
— Czechy to bardzo ciekawy rynek, np. ze względu na duży udział handlu zagranicznego w gospodarce. Ponadto czeska korona, obok forinta węgierskiego i polskiego złotego, jest kluczową walutą rozliczeniową regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Biuro mieści się w Ostrawie, bo to region mocno związany gospodarczo z Polską. Nie oznacza to, że za jakiś czas nie otworzymy biura w Pradze — mówi Jakub Makurat, dyrektor generalny Ebury Polska.
Czechy awansowały w ubiegłym roku z trzeciego na drugie miejsce wśród najważniejszych partnerów eksportowych polskich firm (pierwsze są Niemcy). Pracę w Czechach rozpocznie sześcioosobowy zespół, który przez ostatnie miesiące szkolił się w Warszawie. Wkrótce liczba pracowników się podwoi. Za czeski oddział będzie odpowiadał Tomáš Kudla. Ebury zaproponuje klientom z Czech usługi walutowe, zabezpieczenie ryzyka kursowegooraz rozliczenia międzynarodowe, w tym Ebury Accounts, czyli rachunki płatnicze dla firm, korzystne zwłaszcza dla sektora MŚP. Niedługo uruchomiona zostanie także usługa finansowania handlu. W Polsce Ebury oferuje wszystkie te usługi, a od września dodał do nich Swift GPI, która skraca płatności nawet do sekund i umożliwia ich śledzenie.
— Zainteresowanie jest bardzo duże, większość klientów, którzy realizują płatności zagraniczne, skorzysta z tego narzędzia. W ciągu roku, dwóch lat przerzucą się na nie wszystkie instytucje fintechowe i banki — mówi Jakub Makurat.
To drugie zagraniczne biuro otwarte przez Ebury za pośrednictwem polskiego oddziału. Pierwsze, w Rumunii, rozpoczęło działalność w maju. Zatrudnia 13 osób, ma prawie 100 klientów. W lutym szef Ebury w Polse zapowiadał wejście do Czech, na Słowacji i Węgry.
— Obsługę klientów ze Słowacji zaczniemy w biurze w Ostrawie. Węgry to kolejny kraj, do którego chcemy wejść. To ważny rynek, ale bardzo wymagający dla instytucji płatniczych — twierdzi Jakub Makurat.
Ebury umożliwia transakcje w ponad 140 walutach i udostępnia instrumenty finansowe zabezpieczające ryzyko kursowe. Zatrudnia ponad 600 osób w 20 biurach na świecie. W Maladze i Londynie ma centra IT. Spółka działa pod nadzorem FCA, brytyjskiego odpowiednika KNF, jako regulowana instytucja pieniądza elektronicznego.