Gdy w 2018 r. Echo Investment uruchamiało działającą na rynku najmu spółkę Resi4Rent, nikt raczej nie spodziewał się, że cztery lata później sektor będzie przeżywał prawdziwe oblężenie.
Do takiej sytuacji doprowadził nie tylko masowy napływ imigrantów z Ukrainy, ale też zaostrzona polityka kredytowa banków, która zmusiła wielu Polaków do rezygnacji z zakupu własnego M.
Zainteresowanie najmem jest dziś tak duże, twierdzą pośrednicy, że w niektórych miastach zaczyna brakować wolnych lokali.
Wypełnienie luki podażowej to główny cel spółki Resi4Rent, w której Echo Investment ma 30 proc. udziałów, a 70 proc. firma Griffin Capital Partners, działająca w imieniu globalnego funduszu PIMCO.
— Deficyt lokali na wynajem szacuje się na około 1,5-2 mln. Polski rynek najmu nadal jest jednym z najmniej rozwiniętych w Unii Europejskiej. Według najnowszych danych Polskiego Związku Firm Deweloperskich wynajmujący mieszkania na zasadach wolnorynkowych stanowią w Polsce około 4,5 proc. populacji — mówi Sławomir Imianowski, prezes Resi4Rent.
Spółka działa w sześciu największych miastach i oferuje około 2,5 tys. lokali na wynajem. Do końca 2022 r. ich liczba ma się zwiększyć do 3 tys., rok później do 6 tys., a na koniec 2024 r. do 10 tys. Za ich planowanie, projektowanie i budowę odpowiada Echo Investment.
Dawid Wrona, szef sprzedaży w spółce, podkreśla, że tempo inwestycji mogłoby być szybsze, gdyby nie drożejące wykonawstwo i wydłużające się postępowania administracyjne.
— Warto jednak zauważyć, że obecna sytuacja gospodarcza otwiera przed nami także nowe możliwości ekspansji. Wysokie koszty kredytu i problemy z jego pozyskaniem spowodowały, że wiele firm sprzedaje dziś nieruchomości z pozwoleniem na budowę. Wcześniej albo nie chciały się ich pozbywać, albo oczekiwały horrendalnych stawek. Dziś robią to znacznie chętniej, traktując to często jako sposób na zachowanie płynności finansowej — mówi Dawid Wrona.

Potencjał rynku najmu dostrzegają również inwestorzy indywidualni, którzy coraz chętniej pojawiają się w biurach sprzedaży Echo Investment.
— Czynsze najmu w ciągu roku urosły o 30-40 proc. i wciąż idą w górę. Klienci inwestycyjni przekalkulowali sobie wszystko i zaczynają wracać na rynek — twierdzi Dawid Wrona, dodając, że odsetek kupujących na kredyt jest dziś bliski zeru.
— Polacy chcą kupować, ale nie są w stanie pozyskać kredytu, tymczasem z przeprowadzonego przez nas badania wynika, że aż 43 proc. chciałoby właśnie w ten sposób sfinansować zakup czterech kątów. W ciągu najbliższych 9-12 miesięcy sytuacja prawdopodobnie niewiele się zmieni. Niestety, doszło do tego, że cofnęliśmy się o jakieś 15 lat — mówi Dawid Wrona.
Z badania „Nie ma jak w domu! Czyli jak mieszkają Polacy”, przeprowadzonego na zlecenie Echo Investment, wynika też, że nowe mieszkania są potrzebne, a oczekiwania względem nich coraz większe. 24 proc. Polaków przyznaje, że najbardziej brakuje im dodatkowego pokoju i lepszego rozkładu pomieszczeń.
38 proc. ankietowanych byłoby również skłonnych dopłacić za inteligentne rozwiązania w mieszkaniu i na osiedlu. 47 proc. chciałoby otrzymywać na smartfona powiadomienie w razie zalania albo dymu, zaś 32 proc. doceniłoby dostęp do czujników ruchu sterujących światłem.
Część firm deweloperskich zwolniła. Spółki zmieniają plany, odkładają budowę lub po prostu sprzedają grunty z gotowymi pozwoleniami na budowę.
Poza spadkiem popytu na mieszkania i skokiem kosztów budowy ogromne wyzwanie stanowi obecnie zdobycie kapitału na realizację inwestycji oraz jego koszt. To wszystko zwiastuje nieuchronne załamanie koniunktury w mieszkaniówce i transformację sektora w kierunku wynajmu instytucjonalnego, który na naszym rynku jest segmentem o największym obecnie potencjale wzrostu. Nie spodziewam się jednak, że będzie to szybki proces i że zaowocuje spektakularnym spadkiem cen mieszkań.
