Edukacyjny grzech rozproszenia

Gdyby uniwersytety się skonsolidowały, to zbiorowy wysiłek i dorobek jedynie warszawskich uczelni dawałby im dosyć wysoką pozycję w międzynarodowych rankingach. Musiałaby to jednak być tylko jedna uczelnia, a nie kilkanaście, które obecnie funkcjonują w stolicy — mówi w podcaście „Puls Biznesu do słuchania” prof. Marek Rocki, rektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH)

„Puls Biznesu”: Jest pan zadowolony z tego, jaki kształt przybrała reforma szkolnictwa wyższego, nazywana przez wicepremiera Jarosława Gowina „konstytucją dla nauki”?

Marek Rocki: Jestem zadowolony z nieco innego powodu — ta reforma w pewien sposób legalizuje to, co SGH zrobiła w 1990 r. likwidowano wtedy wydziały po to, by podnieść jakość kształcenia i umożliwić naukowcom tworzenie zespołów badawczych — zgodnie z ich zainteresowaniami i potrzebami gospodarki. W pewien sposób zrobiliśmy tę reformę już 28 lat temu, a teraz dostaliśmy potwierdzenie, że była słuszna.

Przed jakim największym wyzwaniem stoi w tej chwili polska nauka? Wielu przedsiębiorców skarży się na to, że trudno jest o dobrych fachowców z kompetencjami, których potrzebują, że nie ma dobrego transferu wiedzy, zwłaszcza jej praktycznej aplikacji.

Dosyć smutny żart w tym zakresie jest taki, że biznesmeni są zainteresowani współpracą z uczelnią wtedy, kiedy albo sami są absolwentami tej uczelni, albo kiedy chcą w niej umieścić swoje dziecko. Najczęściej jest tak, że biznes nie zna ustawy o szkolnictwie wyższym. To naturalne — przecież nie jest to kodeks handlowy, który reguluje ich działalność. Potrzebna jest więc sprawna współpraca, a musi ją inicjować jednak uczelnia, która ma coś do zaoferowania. Biznes szuka talentów we własnym gronie, nie w szkolnictwie wyższym, a przecież to tutaj są fachowcy, którzy potrafią rozwiązywać problemy w bardzo różnych dziedzinach. Głównym problemem uczelni jest tak to usprawnić i zorganizować, żeby było z korzyścią dla gospodarki.

Ale gdyby polskie uczelnie kształciły świetnych fachowców, to miejsce tych uczelni w rankingach światowych byłoby zupełnie inne.

Po pierwsze — nasze uczelnie są bardzo spolaryzowane. Są takie, które są wybitne w skali światowej, i jest pewnie 100, może 200 uczelni, które ledwo sobie radzą na rynku edukacyjnym. Wynika to z tego, że polski system szkolnictwa wyższego jest ciągle w trakcie tworzenia. To jest dopiero 25 lat funkcjonowania innego systemu niż w poprzednim ustroju. Po drugie — kryteria rankingów nie zawsze są dopasowane do specyfiki uczelni. Po trzecie — zaprotestuję, bo np. uczelnie biznesowe, SGH i Akademia Leona Koźmińskiego są w pierwszej setce rankingu „Financial Times”. Co więcej — SGH jest w pierwszej dziesiątce, bo nasz program CEMS — realizowany wspólnie z konsorcjum światowym, to prawda, jest dziewiątym programem w tym rankingu. A więc w rankingach, które oceniają konkretne kompetencje, związane z potrzebami pewnej grupy pracodawców, wskazują na to, że jesteśmy w dobrym towarzystwie.

Czy to nie są proste wymówki? Narzeka pan na kryteria rankingów — uważając, że nie odzwierciedlają rzeczywistości, bo polskie uczelnie radzą sobie dobrze, tylko nikt tego nie zauważa.

Nie zauważa dlatego, że mamy rozproszone instytucje. Były analizy, które wskazywały na to, że gdyby polskie uniwersytety się skonsolidowały, to zbiorowy wysiłek i dorobek jedynie warszawskich uczelni dawałby im dosyć wysoką pozycję. Tylko że musiałaby to być jedna uczelnia, a nie kilkanaście, które obecnie funkcjonują w Warszawie. Po prostu skala jest inna.

Nic, tylko założyć Polski Uniwersytet Narodowy…

Myślę, że tego się nie da stworzyć, to musi powstać w procesie. Rynek jest w trakcie przemian — przecież jeszcze 10 lat temu była setka uczelni więcej niż teraz. Następuje konsolidacja, wygaszanie słabych instytucji, poszukiwanie synergii, oszczędności i tworzenia dorobku pod jedną marką. Jesteśmy za mali, żeby wygrywać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Edukacyjny grzech rozproszenia