Ego największym wrogiem

Rozmawiała: Jagoda Fryc
opublikowano: 03-04-2016, 22:00

3 PYTANIA DO… PIOTRA OSIECKIEGO, PREZESA ALTUS TFI

1 Jaka jest pana metoda na sukces? Co motywuje, a co przeraża?

Najbardziej boję się wygórowanych oczekiwań i zbyt szybkiego rozwoju. Motywują mnie porażki i potknięcia, bo skłaniają one do jeszcze bardziej wytężonej pracy, a inspirują ludzie — moi współpracownicy, partnerzy biznesowi i klienci. Kluczem do sukcesu i równocześnie wartością firmy jest bezpieczeństwo pieniędzy inwestorów i powtarzalność osiąganych wyników. Ważne są też relacje oparte na przejrzystości i uczciwości.

Jestem wręcz chory na punkcie dotrzymywania słowa. Nie znoszę stwierdzenia: „nie udało się, bo koń okulał”. Profesjonalny zarząd wie, co robi. Ma strategię i ją realizuje. Ale w przypadku spółek publicznych trzeba dbać nie tylko o rozwój spółki, lecz również o interes jej akcjonariuszy. My chcemy budować firmę na lata, mniej obiecywać, a więcej dostarczać.

2 Gdzie pan widzi Altusa za 5 lat?

Dostrzegam przestrzeń do dalszego zwiększania skali działalnościi rozwoju, niemniej nie dla samego wzrostu aktywów Altus działa na rynku, lecz po to, aby pracować nad dobrymi i powtarzalnymi wynikami. Twardo stąpam po ziemi, ale żeby budować wartość dla akcjonariuszy i klientów, muszę być równocześnie wizjonerem. W tym wypadku wizjonerstwo nie polega jednak na wymyślaniu błękitnego lasera, lecz na umiejętności przewidywania zmian w otoczeniu rynkowym i szybkiego reagowania na te zmiany. Trzeba mieć wizję tego, jak będzie się kształtować rynek w najbliższych latach, i na tej podstawie podejmować decyzje zarówno inwestycyjne, jak i biznesowe.

3 Jak zarządzający pracują nad wynikami funduszy i jaka jest pana rola w tym procesie?

Nie wierzę w gwiazdorstwo w inwestowaniu, ale w kolegialny model zarządzania portfelami też nie. Największym wrogiem zarządzającego jest jego ego. Każdy chce być jak najlepszy, a pęd za wynikami często sprawia, że podejmujemyzbyt duże ryzyko. Dlatego uważam, że w zespole ważne są silne osobowości, które z jednej strony potrafią słuchać siebie nawzajem i współpracować, a z drugiej — konstruktywnie się krytykują i kontrolują. Szukają dziury w całym, wcielają się w rolę adwokata diabła. Na koniec dnia odpowiedzialność za dany fundusz i jego wyniki zawsze bierze jedna osoba. Moją rolą w tym procesie jest zarządzanie relacjami między członkami zespołu, zwłaszcza w sytuacjach stresowych. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu