Eksperci o rynku maluchów i średniaków

AB
opublikowano: 25-04-2008, 00:00

Warto szukać perełek

Im dłuższy okres słabej koniunktury na GPW, tym mocniej handel skupia się na dużych spółkach (większa płynność i zainteresowanie zagranicy). Warto jednak pamiętać, że gdy porównamy trzyletnie stopy zwrotu, to są one nadal zdecydowanie wyższe dla mWIG40 i sWIG80 niż dla WIG20. W małe i średnie spółki w czasie ostatniej hossy inwestowali głównie krajowi inwestorzy indywidualni — bezpośrednio lub poprzez fundusze. Wiele wycen wywindowano do nieuzasadnionych fundamentalnie poziomów. Obecnie, bez poprawy ogólnej koniunktury na rynku akcji i napływu nowych pieniędzy do funduszy inwestycyjnych, trudno o powrót wzrostów na indeksach mniejszych spółek. Warto jednak powoli szukać takich, których wyceny spadły do atrakcyjnych poziomów. Pamiętajmy, że giełdowa koniunktura wyprzedza sytuację gospodarczą, na którą średnie i małe spółki są bardzo wrażliwe. A ta, jak widać po marcowych danych produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, jest słabsza niż prognozowano.

Maciej Bobrowski, dyrektor wydziału analiz i informacji Beskidzkiego Domu Maklerskiego

Fundusze bronią jedynie WIG20

Drobni inwestorzy „pękają”, a na dużych nie ma co liczyć w przypadku mniejszych firm. Nie należę do optymistów, którzy są przekonani, że WIG20 wzrośnie w tym roku o kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procent. Przewiduję jeszcze co najmniej jedną falę spadkową na GPW. Mniejsze spółki mogą ją mocno odczuć, m.in. dlatego że nasza gospodarka zwalnia, a to one najszybciej odczują skutki tego procesu. Będzie to widać po wynikach. Z powodu niskich obrotów łatwo jest obecnie sterować kursami na naszej giełdzie. Trudno więc przewidywać, co się stanie w krótkim okresie. Zamęt na rynku spowodował, że drobni inwestorzy, którzy byli siłą napędową „maluchów” i „średniaków”, nie wiedzą, co robić. Poziomów oporu indeksów w razie spadków będą bronić TFI i OFE, ale skupią się na WIG20 — z racji płynności segmentu i wielkości zaangażowania funduszy. Zarządzający nie mogą przecież pozwolić sobie na następną falę umorzeń jednostek.

Mirosław Saj, analityk DnB Nord

Rynek musi zapomnieć o spadkach

Indeksy małych i średnich firm zachowują się od dłuższego czasu zdecydowanie słabiej niż indeks blue chipów. Jest duże prawdopodobieństwo, że taka sytuacja się utrzyma. Nieduże spółki są bowiem bardziej bezbronne wobec problemów koniunkturalnych, jak przykładowo wzrost kosztów energii i kapitału. Wydaje się również, że największe wzrosty dynamiki konsumpcji już odnotowaliśmy. Do tego dochodzą globalne, nie najlepsze nastroje inwestycyjne. Kursy spółek z mWIG i sWIG mocno spadły od połowy zeszłego roku i nie mogą się podnieść. To normalne, że mali są w pierwszej kolejności ofiarami pogorszenia się koniunktury. Podobnie — jeśli nastroje się poprawią, to najszybciej i najmocniej będą wzrastać kursy właśnie małych i średnich firm. Wzrosty nie nastąpią jednak szybko, bo rynek musi zapomnieć o kilkudziesięcioprocentowych spadkach. Potrwa to przynajmniej pół roku. A potem wszystko będzie zależało od zachowania się światowych giełd i tego, czy spowolnienie okaże się głębsze, niż obecnie się zakłada.

Grzegorz Mielcarek, dyrektor rynku akcji w Investors TFI (nie ma w ofercie funduszy MiŚ)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu