Eldorado nad Wisłą

Marta Markiewicz
opublikowano: 27-10-2010, 00:00

Uporządkowanie prawa i zachęty inwestycyjne to, według ekspertów, recepta na ożywienie w branży farmaceutycznej.

Wielkie koncerny farmaceutczne chcą nadal inwestować w Polsce

Uporządkowanie prawa i zachęty inwestycyjne to, według ekspertów, recepta na ożywienie w branży farmaceutycznej.

Nasz kraj, według szacunków IMS Health, znajduje się w pierwszej dwudziestce najsilniejszych rynków farmaceutycznych, a wkrótce ta pozycja może ulec zmianie... na lepsze.

— Polska jest rynkiem z ogromnym potencjałem wzrostowym. Nadal wiele podmiotów żywo się interesuje rozwijaniem biznesu na polskim rynku — zapewnia Maciej Kuźmierkiewicz, dyrektor konsultingu w IMS Health.

Podkreśla, że jego firma pracuje dla kilku dużych klientów, m.in. z Azji, którzy chętnie zainwestują w rozwój biznesu w Polsce.

Nierówny potencjał

O tym, że w polskim rynku nadal drzemie potencjał, przekonany jest także prof. Witold Orłowski, ekonomista, autor raportu "Rola inwestorów z przemysłu farmaceutycznego w rozwoju gospodarczym Polski", zrealizowanego przez Niezależny Ośrodek Badań Ekonomicznych na zlecenie Sanofi-Aventis, GlaxoSmithKline i Novartis.

— Wyniki badania dają podstawę do uznania Polski za kraj o dużym potencjale inwestycyjnym. Niestety, istnieje duża nierównowaga pomiędzy skalą rynku farmaceutycznego, a wielkością zlokalizowanej tu produkcji. Szacuje się, że wyprodukowane w Polsce leki zaspokajają zaledwie 30 proc. naszego zapotrzebowania — ocenia ekonomista.

Prof. Witold Orłowski uważa jednak, że ta sytuacja nie jest powodem do załamywania rąk. Polska powinna wykorzystać możliwości, jakie stwarzają globalne tendencje wyprowadzania z krajów wysoko rozwiniętych inwestycji w badania kliniczne.

Inwestorzy na start

Duże możliwości polskiego rynku farmaceutycznego zdają się potwierdzać obecni na nim zagraniczni inwestorzy i zainwestowane przez nich pieniądze.

— W latach 1997-09 Sanofi-Aventis zainwestowało przeszło 100 mln zł w zakład produkcyjny w Rzeszowie. W 2010 r. planowany budżet inwestycyjny wyniesie około 17 mln zł. Właśnie dzięki inwestycjom i udanej współpracy z władzami samorządowymi w ostatnich czterech latach udział produkcji na eksport zwiększył się z 21 proc. do 40 proc. w stosunku do produkcji na rynek lokalny — wylicza Marynika Woroszylska-Sapieha, dyrektor generalny Sanofi-Aventis.

Duże pieniądze inwestuje też GlaxoSmithKline. Od 1998 r. koncern przeznaczył przeszło 400 mln USD na modernizację i rozbudowę zakładu dawnej Polfy Poznań. Jerzy Toczyski, prezes GSK, zapewnia jednak, że gra była warta świeczki.

— Na początku tego roku zapadła decyzja o przeniesieniu produkcji jednego z innowacyjnych preparatów z Francji do Polski. W rezultacie lek wytwarzany w poznańskich zakładach będzie eksportowany do 80 krajów — zapowiada Jerzy Toczyski.

Planowana w związku z tym inwestycja pochłonie 70 mln zł, z czego ponad 54 mln zł zostanie przeznaczonych na przebudowę infrastruktury i zakup nowych urządzeń.

Producenci leków i eksperci są jednak zgodni — sam potencjał Polski może nie wystarczyć.

Potrzeba atmosfery

— Szefowie regionalnych oddziałów muszą mocno zabiegać w centrali o każde fundusze na inwestycje. Konkurencja jest silna, dlatego stworzenie w naszym kraju atmosfery przyjaznej inwestorom wzmocni siłę argumentacji za inwestycjami w Polsce — ocenia Marynika Woroszylska-Sapieha.

Według Witolda Orłowskiego, główne oczekiwania inwestorów są jasno sprecyzowane.

— Czynnikami, które mogłyby zachęcić inwestorów do większej aktywności na naszym rynku, są jasne prawo, krótszy czas podejmowania decyzji administracyjnych czy silne zachęty do rozwoju nowych leków na etapie fazy badań przedklinicznych — wylicza prof. Orłowski.

Pozytywny wpływ na zwiększenie inwestycji miałaby również współpraca i dialog między instytucjami państwowymi i potencjalnymi inwestorami.

Według Jerzego Toczyskiego istotną rolę w moderowaniu sytuacji na rynku powinno ogrywać również Ministerstwo Zdrowia.

— Resort zdrowia jest kluczowy dla tworzenia atmosfery na rynku i działania całej branży. Na tym polu widzimy dużo niezaspokojonych potrzeb — ubolewa Jerzy Toczyski.

Czas na certyfikat innowacyjności?

Prof. Jan Lubiński, prezes Read-Gene

Toczące się prace nad tzw. ustawą refundacyjną to dobry moment na przyjęcie rozwiązań systemowych, mogących zagwarantować rozwój innowacji w Polsce, a co za tym idzie — zwiększyć potencjał inwestycyjny mniejszych przedsiębiorstw działających w sektorze farmaceutyczno-biotechnologicznym. Zamiast planowanego przez rząd 3-procentowego podatku refundacyjnego każde przedsiębiorstwo uzyskujące przychód z tytułu refundacji leków, byłoby zobowiązane do wykupienia od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju "Certyfikatu Innowacyjności". Byłby podstawą refundacji inwestycji dokonanych przez przedsiębiorców oraz ograniczałby konsumpcję dotacji wyłącznie do obszaru Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu