Elegancki i ekologiczny: Land Rover Freelander 2

MIB
opublikowano: 2009-06-18 00:00

Freelander 2 "staniał" i jest bardziej oszczędny. Czy to wystarczy, by podbił serca szefów flot samochodowych?

Freelander 2 "staniał" i jest bardziej oszczędny. Czy to wystarczy, by podbił serca szefów flot samochodowych?

Pierwszy Land Rover Freelander nie wyrobił sobie najlepszej opinii. Był dosyć awaryjny, drogi w eksploatacji i kiepski w terenie, a i w trasie nie zapewniał wystarczającego komfortu. Wystarczy jednak kilka chwil z nowym Freelanderem 2, by wyzbyć się wszelkich uprzedzeń do tej nazwy.

Auto doskonale się prowadzi, jest dobrze wykonane i dosyć drogie. To wszystko prawda, tyle że znana od 2006 r., kiedy Freelander 2 debiutował na rynku. Dlaczego więc go teraz testujemy?

Ekologiczny…

Rocznik modelowy 2010 otrzymał system Strat Stop. A to sprawia, że najmniejsze dziecko Land Rovera robi się naprawdę ciekawą alternatywą dla tańszych konkurentów. Testowy model był podstawową (czytaj: najtańszą) odmianą. 2,2-litrowy diesel pod maską, sześciostopniowa manualna skrzynia biegów, dwustrefowa klimatyzacja i system Start Stop — wszystko w tzw. standardzie (czytaj: bez dopłat). A jeśli coś nie wymaga dopłat, to warto się temu przyjrzeć. Więc się przyglądamy.

W samym systemie nie ma żadnych nowości — ma go już kilka aut na rynku. Może poza tym, że Freelander jest pierwszym SUV-em wyposażonym w takie urządzenia. Jak działa? Prosto. Wyłącza silnik, by potem go włączyć. Robi to w korku lub podczas krótkich postojów. Efekt? Oszczędność paliwa. Jaka? Odpowiem przewrotnie. Podróż z domu do redakcji zajmuje mi około 40 minut — oczywiście, większość czasu stoję w korkach. Ile? Policzyłem i wyszło, że w środowy poranek z 43 minut podróży aż 17 minut auto stało w miejscu, czyli nie potrzebowało napędu.

I właśnie wtedy wkracza do akcji wspomniany system. Wyłącza silnik. W sumie na 17 minut. Wychodzi więc na to, że dziennie oszczędzam silnik i paliwo przez około 30 minut. Spalanie na biegu jałowym to jakieś 0,5 litra na godzinę, czyli dziennie spalałem mniej o 0,25 litra. Może to i niewiele, ale system nie wymaga dopłaty. Zatem te 0,25 litra dziennie zostaje w baku.

Więcej niż SUV

System Start Stop w żaden sposób nie wpływa na osiągi auta (poza spalaniem). Diesel oferuje 160 KM. Pracuje spokojnie. Kto oczekuje superdynamiki, może się poczuć zawiedziony. Za to silnik bez problemów odpowie na wszelkie wyzwania normalnej jazdy (wyprzedzanie, teren górzysty itp.). Do tego wygodne fotele, dużo miejsca, wiele schowków, uchwytów i… kompletny brak stylistycznych fajerwerków.

Minusy to brak możliwości regulacji tylnej kanapy (przesuw wzdłużny, pochylenie oparcia). Choć kompaktowe SUV-y raczej nie powinny opuszczać dróg, Land Rover upiera się, że Freelander jest terenówką nie tylko z nazwy. Normalnie większość napędu przenosi przednia oś, tylna jest "dopędzana" za pomocą sprzęgła płytkowego (nie ma tu reduktora).

Okazuje się, że Freelander nie musi być drogi (ceny zaczynają się od 34,7 tys. euro), bo generalny importer wprowadził na wiosnę tego roku… program bezpośrednich dopłat rejestracyjnych do nowych aut Land Rover. Program ten różni się od obowiązującego w Niemczech, Włoszech czy Francji, gdyż nie trzeba złomować posiadanego samochodu. W przypadku najtańszej wersji Freelandera dopłata wynosi 6750 euro.