Warszawska giełda zakończyła tydzień umiarkowanymi wzrostami. O przełomie jednak trudno mówić, kiedy nastroje poprawiły się dopiero w ostatniej fazie notowań. Obroty znów były bardzo niskie, co sugeruje, że znaczna część giełdowych inwestorów czeka na rozwój wydarzeń w Iraku.
Kluczowe znaczenie dla przebiegu sesji miało zachowanie największych rynków europejskich, których indeksy zanurkowały dzień wcześniej w okolice sześcioletnich minimów.
Rozpoczęły one ostatnie w minionym tygodniu notowania od niewielkich zmian głównych indeksów. Podobnie zaczęła się sesja na warszawskim parkiecie. Część inwestorów zdecydowała się jednak na kupowanie przecenionych papierów. Niemal identycznie jak to miało miejsce na początku minionego tygodnia, wycofanie się podaży spowodowało wyraźny spadek obrotów.
Notowania przebiegały początkowo w dość sennej atmosferze do momentu ogłoszenia zawieszenia kwotowań papierów Elektrimu i BRE Banku. Wkrótce okazało się, że druga ze spółek zdecydowała się na sprzedaż spółkom TCF i Polsat Media wszystkich posiadanych walorów Elektrimu. Zaproponowana cena, 7,50 zł za akcję, była ponad trzykrotnie wyższa od ich kursu z otwarcia piątkowych notowań.
Informacja o transakcji zdecydowanie ożywiła handel na warszawskiej giełdzie. Inwestorzy uznali, że korzyści z niej wyniosą obie spółki. Wkrótce po „odwieszeniu” akcje Elektrimu zdrożały o ponad 24 proc. Dodatkową zachętą dla inwestorów była wypowiedź Zygmunta Solorza, prezesa Polsatu, że ma zamiar dokupić kolejne pakiety akcji Elektrimu.
Mocno zdrożały także udziały BRE Banku, który spodziewa się ponad 20 mln zł zysku kapitałowego ze sprzedaży papierów Elektrimu. Kurs banku rósł w trakcie sesji nawet o 7 proc.
Wiadomość o sprzedaży akcji Elektrimu przez BRE Bank ożywiła rynek, ale nie zdołała wymusić jego wyraźnego wzrostu. Nastąpiło to dopiero po wiadomości o niespodziewanym spadku bezrobocia w USA. Informacja ta zapowiadała wzrosty na otwarciu notowań na Wall Street. Na warszawskim parkiecie pojawił się popyt, który skupił się na akcjach blue chipów. Zaczął rosnąć kurs TP SA, które przez większą część piątkowych notowań umiarkowanie taniały przy największym udziale w obrotach rynku. W górę poszedł kurs Pekao, którego zarząd skusił inwestorów zapowiedzią wysokiej dywidendy za 2002 rok. Pojawił się również duży popyt na akcje przecenionego w czwartek BPH PBK. Zmniejszyła się z kolei podaż akcji KGHM, które wyraźnie staniały dzień wcześniej.
Zdecydowanym wzrostem zakończyły kolejną sesję akcje Getin Service Provider. Walory tego emitenta drożeją od momentu pojawienia się pogłosek o planach jego największego akcjonariusza, Leszka Czarneckiego. Nieoficjalnie mówi się, że chce on objąć wszystkie akcje Getinu. Sugerują to zresztą ostatnie wiadomości o zwiększeniu jego zaangażowania w spółce do poziomu 66 proc. kapitału.