ELEKTRIM KABLE TNIE ZAŁOGĘ...
Z trzech fabryk kabli Elektrimu musi wkrótce odejść co szósty pracownik
W ŚRODKU PRZEPRAWY: Wojciech Opalko, prezes Elektrimu Kable, przekonuje, że kablowa fuzja zakończy się sukcesem i już w przyszłym roku grupa osiągnie wskaźniki na światowym poziomie. fot. G. Kawecki
Elektrim Kable po raz drugi w tym roku zmniejszy zatrudnienie. W marcu z trzech zakładów firmy odeszło 800 osób, teraz redukcje obejmą ponad 500 pracowników. Najwięksi producenci na rynku rozpoczęli w ten sposób wyścig, którego stawką jest konkurencyjność.
Po ogłoszeniu fuzji trzech wytwórni kabli, w marcu tego roku Elektrim Kable zwolnił 800 osób, głównie z fabryk w Ożarowie i Załomiu. Tym razem redukcje nie ominą także najnowocześniejszej fabryki kabli w Bydgoszczy.
— Światowy rynek kabli staje się coraz bardziej konkurencyjny, istnieje na nim duża nadprodukcja. Bez dostosowania się do światowych standardów możemy mieć problemy — podkreśla Wojciech Opalko, prezes Elektrimu Kable.
Jego zdaniem, kablownie wchodzące w skład spółki mogą śmiało konkurować na rynku światowym pod względem jakości wyrobów. Ich słabą stroną jest natomiast zbyt mała efektywność i za duże zatrudnienie, głównie na stanowiskach nieprodukcyjnych. Elektrim ustępuje tu nie tylko światowym potentatom, takim jak Alcatel, Pirelli czy holenderska Draka, ale także największemu krajowemu konkurentowi, czyli bardzo nowoczesnej Tele Fonice.
— Redukcja obejmie między innymi służby utrzymania ruchu i remontowe. Pracownicy przejdą w większości do spółek zewnętrznych, które będą musiały zacząć działać na wolnym rynku. Taka firma utworzona została już w Załomiu — zapewnia prezes Opalko.
Do końca roku ze wszystkich zakładów firmy odejdzie co najmniej 500 osób (na około 3200).
Inwestor niewykluczony
O tym, że Elektrim, największy akcjonariusz Elektrimu Kable, pozbędzie się branży kablowej, by mocniej skupić się na telekomunikacji, mówi się w branży od dawna. Również w samych Kablach nie wykluczają, że z czasem większościowy pakiet spółki może zmienić właściciela.
— Zachodni potentaci, którzy przyglądają się naszemu rynkowi, mają dwa wyjścia. Albo zwiększać eksport, który stanowi obecnie około 25 proc. polskiego rynku kabli, albo zaangażować się kapitałowo — mówi Wojciech Opalko.
Podkreśla on, że w tym drugim przypadku istotne jest, by potencjalni inwestorzy przejęli nie tylko rynek, ale i produkcję. Biorąc pod uwagę rosnącą konkurencję, nie jest to wcale oczywiste. Francuski Alcatel, który kupił kablownie w Niemczech pozamykał je z powodu ich niskiej efektywności.
Centralnie znaczy taniej
Od marca tego roku zarządowi Elektrimu Kable udało się scentralizować system zaopatrzenia i sprzedaży. Do końca roku ma powstać jedno centrum badawczo-rozwojowe, a jeszcze w listopadzie trzy zakłady zyskają wspólny system informatyczny. Koszty fuzji, w połączeniu z nie najlepszą koniunkturą na rynku, odbiją się jednak na wynikach. Elektrim Kable musiał lekko skorygować wyniki sprzedaży — z 1,35 do 1,27mld zł. Przedstawiciele spółki uważają jednak, że uda im się osiągnąć zaplanowany zysk netto wysokości 40 mln zł. Jest to mniej niż w ubiegłym roku, kiedy funkcjonujące samodzielnie zakłady wypracowały 77 mln zł zysku.