Elektromobilność naszą szansą

Polska została europejskim zagłębiem produkcji e-autobusów, a pomysłów jest więcej.

— Od początku byliśmy świadomi, że elektromobilność to wielka szansa, która długo się nie powtórzy. Że dzięki niej Ursus i jemu podobne firmy mogą się stać znaczącymi graczami na skalę europejską — mówił podczas jednej z debat towarzyszącyh Kongresowi 590 w Rzeszowie Karol Zarajczyk, prezes Ursusa. Historia tej firmy — jak powszechnie wiadomo — związana jest z produkcją ciągników rolniczych. Problem w tym, że od lat w Polsce nie ma firmy, która produkowałaby dla nich silniki Diesla. Ursus jest więc skazany na korzystanie z oferty zagranicznych producentów, którzy sami mają w ofercie ciągniki.

Emocjonująca elektromobilność
Zobacz więcej

Emocjonująca elektromobilność

Temat elektrycznych aut, szczególnie tych osobowych, podzielił i rozpalił uczestników debaty do tego stopnia, że momentami głos zabierało jednocześnie dwóch lub trzech dyskutantów. MACIEJ GOCLON

— Dlatego coraz trudniej było nam poruszać się w tym syndykalistycznym świecie. W elektromobilności od początku dostrzegliśmy wielką szansą. Dzisiaj, dzięki wsparciu rządowemu i programowi wicepremiera Morawieckiego, odważniej podejmujemy działania w tym kierunku — stwierdził szef Ursusa.

Dobry czas

Upowszechnienie elektrycznych silników w samochodach wciąż napotyka wiele problemów, ale — jak przyznali uczestnicy dyskusji — ten wyścig już się zaczął, a zwycięzca jeszcze nie został wyłoniony. Paradoksalnie — niektóre z problemów można przekształcić w atuty. — To prawda, że ten napęd jest droższy, jednak lepszego momentu w historii, żeby zdobyć część rynku, nie będzie. Mamy pieniądze na jego rozwój, mamy dotacje unijne oraz wsparcie krajowe, choćby z NFOŚiGW — podkreślił Włodzimierz Hrymniak, dyrektor Departamentu Programów Sektorowych w Polskim Funduszu Rozwoju (PFR).

Przypomniał, że spośród około 11,5 tys. autobusów, które obsługują komunikację miejską w Polsce, 87 to pojazdy elektryczne. Gdyby doliczyć do nich także trolejbusy, które są w stanie jeździć również bez podpięcia do trakcji, to pod względem liczby elektrycznych pojazdów komunikacji miejskiej możemy się zaliczyć — wraz z Wielką Brytanią — do ścisłej europejskiej czołówki.

— W ciągu 1,5-2 lat wyprodukujemy ponad 300 elektrycznych autobusów, a za następne dwa lata ich liczba wzrośnie jeszcze o 600 — uważa Włodzimierz Hrymniak. Jednak elektromobilność w polskim wydaniu to nie tylko e-busy wykorzystywane w transporcie publicznym, ale także ich produkcja w kraju.

— Pod tym względem jesteśmy już europejskim zagłębiem. Dwóch z trzech polskich producentów autobusów ma w ofercie pojazdy elektryczne. Są to Ursus i Solaris. Oprócz nich jest także Autosan. Mamy również w kraju fabryki elektrycznych autobusów takich światowych gigantów, jak Volvo czy MAN — wyliczał dyrektor z PFR. Z ponad 5 tys. produkowanych u nas autobusów aż 90 proc. trafia na eksport. — Odchodzimy od technologii diesla — podsumował Włodzimierz Hrymniak.

Wodorowa rewolucja

Swoje związki z elektromobilnością podkreślali też przedstawiciele innych firm. Grzegorz Kądzielawski, wiceprezes Grupy Azoty, przypomina, że jego spółka to największy w Polsce producent wodoru, który może służyć jako ekologiczne paliwo przyszłości. Chemiczny koncern i Ursus podpisały wczoraj umowę o współpracy, która dotyczy m.in. wykorzystania wodoru w mobilności. Innym wytwórcą wodoru jest Grupa Lotos.

— Zastanawiając się w koncernie, jak zareagować na rozwój elektromobilności, doszliśmy do wniosku, że nie ma wyjścia — musimy w to wejść — powiedział Marcin Jastrzębski, prezes gdańskiego koncernu. Elektromobilność to dla Grupy Lotos bardziej wyzwanie niż zagrożenie.

— Mamy stacje paliwowe i pracujemy nad tym, aby oferować na nich możliwość ładowania energii elektrycznej, wodoru czy LNG. Prowadzimy też badania dotyczące tego obszaru, m.in. właśnie wykorzystania wodoru czy technologii pozwalających gromadzić energię elektryczną — ujawnił Marcin Jastrzębski. Tomasz Wołk-Jankowski, prezes BMZ Poland, podkreślił znaczenie produkcji baterii. —

LG ma taką fabrykę we Wrocławiu, Samsung — na Węgrzech. Powinniśmy zadbać o to, by powstało u nas więcej takich zakładów, które produkowałoby najpierw ogniwa cylindryczne, a potem również pryzmatyczne, stosowane w autobusach — apelował przedstawiciel BMZ Poland.

Uczestników debaty podzieliła kwestia produkcji elektrycznych samochodów osobowych. Zdaniem prezesa Grupy Lotos, kluczowe znaczenie będzie tu miało wynalezienie baterii umożliwiającej jazdę co najmniej 1 tys. km bez konieczności doładowywania. Inni paneliści podnosili także, bardzo ważne ich zdaniem, kwestie finansowe. Jedną ze spraw, którą poruszyli, był koszt baterii, które mogą stanowić znacznie ponad połowę wartości pojazdu. Być może nawet 80 proc.

— Dlatego właśnie za jakiś czas być może to wcale nie koncerny motoryzacyjne czy takie firmy jak Ursus będą sprzedawać e- -samochody. Być może będą to robić producenci wodoru, tacy jak Grupa Azoty czy Grupa Lotos, albo koncerny elektroenergetyczne, a my będziemy tylko ich poddostawcą — snuł wizje przyszłości Karol Zarajczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kongres 590 2017 / Elektromobilność naszą szansą