W pierwszym kwartale 2020 r. w Polsce zarejestrowanych zostało niespełna 1,2 tys. aut elektrycznych (BEV i PHEV). W porównaniu z wynikami Niemiec (26 tys.) czy Francji (25,9 tys.) to mało, jednak niewielki popyt na auta elektryczne to niejedyny problem sektora. Okazuje się, że brakuje rąk do pracy.

— Jest to dynamicznie rozwijający się sektor, generujący bardzo dużo miejsc pracy w ramach jednego przedsiębiorstwa.Potwierdzają to nasze wewnętrze analizy z okresu ostatnich dwóch lat, obejmujące grupę firm poszukujących specjalistów od elektromobilności. W analizowanym okresie zapotrzebowanie na pracowników wzrosło o 200 proc. Gdy takie przedsiębiorstwo otwiera rekrutację, zatrudnia przynajmniej kilkunastu do kilkudziesięciu pracowników — inżynierów i specjalistów odpowiadających za wszystkie procesy związane z elektromobilnością — mówi Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering.
Z niedoborem wykwalifikowanej kadry walczą wszystkie branże, w których kluczową rolę odgrywają doświadczeni specjaliści, jak np. IT. W przypadkue-mobility sytuacja jest jednak specyficzna.
— W IT jest tak naprawdę znacznie łatwiej, bo rynek jest konkurencyjny. Są setki firm, wciąż powstają nowe, a to rodzi podaż i popyt na usługi pracowników. Na rynku e-mobility konkurencji nie ma albo jest znikoma. Inżynierów i techników mających doświadczenie w testowaniu lub montażu baterii elektrycznych jest niewielu. Dla każdej nowej inwestycji będzie to spory problem — uważa Tomasz Szpikowski.
Z obserwacji Bergman Engineering wynika, że obecnie największym problemem jest znalezienie specjalistów z doświadczeniem w testowaniu urządzeń elektrycznych. Mało dostępni na rynku są także fachowcy z obszaru elektryki i elektrotechniki. Poza tym firmy poszukują techników i inżynierów wyspecjalizowanych w dziedzinie baterii, którzy odpowiadają m.in. za montaż i kontrolę jakości.
— Obserwujemy rozwój rynku electromobility nie tylko w kierunkach typowo produkcyjnych. Na znaczeniu zyskują również specjaliści zajmujący się systemami do rozliczeń usług ładowania samochodów czy rezerwacji miejsc na stacjach ładowania. Tym tematem są już zainteresowane duże koncerny i przedsiębiorstwa energetyczne. Niestety w Polsce sektor dopiero raczkuje. Docelowo jednak na pewno będą potrzebni również tacy specjaliści — dodaje Tomasz Szpikowski.