Elektrownie muszą walczyć o klientów

Magdalena Kozmana
26-11-1998, 00:00

Elektrownie muszą walczyć o klientów

Od przyszłego roku rynki energii w UE zostaną uwolnione

W lutym przyszłego roku rozpocznie się liberalizacja rynku energii elektrycznej w krajach Unii Europejskiej. Spółki energetyczne szykują się do stawienia czoła konkurencji.

W europejskim sektorze energetycznym panuje w ostatnich miesiącach wielkie zamieszanie. Spółki dotychczas nie sprywatyzowane wystawiane są na sprzedaż, zaś te, które mają to już za sobą, umacniają swoją pozycję.

Kalendarz przemian

19 lutego 1999 roku na rynku energetycznym w krajach Unii Europejskiej zrobiony zostanie pierwszy krok w kierunku całkowitej liberalizacji produkcji i dystrybucji energii. Początkowo na konkurencję otwarte zostanie 25 proc. rynku, do 2006 roku będzie to już 33 proc. rynku. Jedynymi wyjątkami są Grecja i Irlandia, w których terminy prywatyzacji odroczono o dwa lata. Ocenia się, że w lutym 1999 r. około 60 proc. odbiorców energii w Europie będzie mogło dokonać wolnego wyboru dostawcy.

Wielka Brytania już w 1990 roku sprywatyzowała sektor energetyczny, obecnie przygotowuje się do ograniczenia swobody ustalania cen przez dużych producentów. Urząd antymonopolowy pozwala na fuzje w tym sektorze, domaga się jednak — jak to było w przypadku PowerGen — odstąpienia części mocy produkcyjnej. Nie odstraszyło to ElectricitŽ de France, która złożyła ostatnio amerykańskiej Entergy bezwarunkową ofertę kupna London Electricity za ponad 2 mld funtów (11,5 mld zł).

Lukratywne rynki

Brytyjski rynek energetyczny jest najbardziej otwarty na zagranicznych inwestorów, tym jednak marzy się ekspansja w Niemczech, gdzie ceny energii są najwyższe w Europie. Istnieje tam znaczna nadprodukcja energii, ale szanse mają tanie elektrownie gazowe. Ponadto rynek niemiecki jest bardzo rozdrobniony — działa tam ponad 500 elektrowni, które ostatnio zaczęły łączyć swoje siły.

Producenci i dystrybutorzy energii w Europie najbardziej obawiają się konkurencji ze strony ElectricitŽ de France. Ten państwowy gigant, od lat będący największym producentem energii w Europie, nie zamierza zmieniać właściciela, za to coraz ekspansywniej wchodzi na nowe rynki. EdF ponad 80 proc. energii czerpie z elektrowni jądrowych, eksportując 17 proc. generowanej siły za granicę, gdzie oferuje niższe ceny niż elektrownie węglowe.

— Nikt w Europie nie jest w stanie dorównać nam cenami — mówią przedstawiciele EdF.

Francuzi są bardzo zadowoleni z usług EdF, która nie musi walczyć o konsumentów. Tymczasem Anglicy mogą dostać bonusy w supermarkecie Tesco za to, że pozostaną wierni Norweb. Dostawcy energii zawierają ponadto umowy z emitentami kart kredytowych i developerami — prowadząc coraz agresywniejszy marketing.

W przyszłości w części państw powstaną giełdy energetyczne. Rozwiązanie to jest już znane w Skandynawii, gdzie istnieje norwesko-szwedzka giełda elektryczna Nordpool. Jeszcze w tym roku połączy się ona z ElEx — giełdą fińską. Można na nich zawierać zarówno transakcje futures, jak i spot. Także Wielka Brytania zamierza stworzyć podobną giełdę, a Niemcy planują powołać rynek spot w Hanowerze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Kozmana

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Elektrownie muszą walczyć o klientów