Elektryczna przeprowadzka na wieś

opublikowano: 27-11-2020, 15:30

Przesiadka z auta spalinowego do elektrycznego jest jak wyprowadzka z miasta na wieś. Wiem, bo przydarzyła mi się taka ekspatriacja. Trafiłem z benzyniaka w objęcia e-trona.

Mocny zawodnik
Mocny zawodnik
Audi e-tron Sportback od 0 do 100 km/h przyspiesza w 6,6 s., a prędkość maksymalna jest ograniczona do 200 km/h.
TOBIAS SAGMEISTER

Zacznijmy od tego, że jestem z miasta. Dużego. Z samego centrum. Tam urodzony i tam szkolony. Miastem jestem przesiąknięty, mam je we krwi ( i zapewne w płucach), żyję rytmem miasta. Z miastem związane są niemal wszystkie moje wspomnienia. I dobre, i złe. W sumie to nic dziwnego. Całe życie spędziłem w wielkim mieście. Przyzwyczaiłem się najzwyczajniej do tłumów i korków oraz rekompensowania straconego w nich czasu bliskością i mnogością sklepów, kin, klubów, jedzenia na telefon oraz możliwością zorganizowania spontanicznej domówki. Bliskość ludzi z jednoczesną anonimowością zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Wieś? Najwyżej na kilkudniowe wakacje. Ja już nawet wyprowadzkę z centrum do jednej z dzielnic zwanych miejskimi sypialniami traktowałem jako zamach na moją suwerenność. Tymczasem mieszkam na wsi. Już prawie rok.

Qui pro quo

Strata na wyglądzie
Strata na wyglądzie
Sportback to zwykły e-tron z ładniejszą linią. Ale nie za darmo. Są straty – na szczęście niewielkie. Bagażnik ma 615 l, podczas gdy w standardowym nadwoziu 660 l. W sportbacku jest też o 2 cm mniej nad głowami pasażerów z tyłu. Jestem gotowy na tę stratę.
materiały prasowe

Po co o tym wielkomiejskim zamieszaniu piszę? Ponieważ jest dla mnie jak samochody spalinowe. Z nimi się wychowałem, w nich zdobywałem pierwsze szlify i zbierałem pierwsze rysy. Lubię dźwięk V8, kocham zapach etyliny. Kupić elektryka? Pomysł z gatunku wyprowadzki z centrum na Bemowo. Toż to wyjście ze strefy komfortu. Skoro jednak mogłem na wieś, to dlaczego nie mógłbym na prąd? Wybór padł na Audi e-tron Sportback.

Oto moje dwa przemyślenia na temat tej decyzji.

Myśl pierwsza: zawsze jest coś za coś. Jeśli traktujesz przesiadkę do elektryka po prostu jako zmianę auta, będziesz zawiedziony, bo tak naprawdę zmieniasz styl życia. Więcej planowania, mniej pustych przebiegów i znacznie więcej uwagi poświęconej stylowi jazdy. Rezultat? Jest wolniej, bezpieczniej,zdecydowanie bardziej eko i… musi tak być. Inaczej nie dojedziesz. Tak jak mieszkanie na wsi nauczyło mnie planowania zakupów (bo do sklepu daleko a Uber Eats nie działa), tak jazda elektrykiem nauczyła mnie planowania podróży. Nierzadko zrezygnowania zeń. Innymi słowy, trzy razy się zastanowię, czy naprawdę muszę jechać. Wdrożyłem w moją mobilność ideę zero waste, czyli dokładnie to, co wdrożyła u mnie wiejska przeprowadzka. Kiedy człowiek ma daleko do cywilizacji, jaką znał z miasta, to częściej odmawia (np. sobie słodyczy), ogranicza (żeby na dłużej starczyły), wykorzystuje ponownie (sam się dziwię, jak mało wyrzucam), sortuje i kompostuje. Co ważniejsze, to nie jest kwestia wewnętrznej przemiany. To wypadkowa lenistwa.

Roland (I/GP-C1), Lustig

Dokładnie tak samo to działa w przypadku mojego e-trona. Po protu zacząłem dostosowywać swoje plany do jego możliwości, a nie odwrotnie. I tu dochodzimy do myśli drugiej: zasięg. Im dłużej podróżuję autem na prąd, tym bardziej irytuje mnie pytanie o tenże. Oczywiście sam (wcześniej) często je zadawałem. Teraz niechętnie na nie odpowiadam. Jeździłem V8 i V12, R6, R4, a nawet R3, sportowymi, oszczędnymi, paliwożernymi i nawet kombi. Nikt nigdy nie zadał mi pytania o ich zasięg. Jeśli już to o zużycie paliwa na 100 km. W przypadku aut na paliwo płynne nikt nie pyta o pojemność baku. Interesujące jest tylko to, ile paliwa potrzeba do przejechania magicznych 100 km. Powód? Sieć stacji. Ile by nie palił, do stacji dojedzie. A elektryk? Elektryk też. Nie chodzi wcale o usiane ładowarkami drogi w Niemczech czy Szwajcarii. Idzie o Polskę. Jej wschód. Na polskiej mapie elektromobilności to biała plama, a ja daję radę. Nie bez wyrzeczeń oczywiście, ale doprawdy łatwych do przełknięcia przy odrobinie dobrej woli. Dokładnie tak, jak z mieszkaniem na wsi.Coś za coś. A teraz o tym co i za co.

Bilans zysków i strat

Siedem trybów
Siedem trybów
Kierowca ma do wyboru aż siedem profili jazdy – od ekologicznego po sportowy. Na autostradzie zawieszenie obniża się o 8 cm, tym samym poprawia się aerodynamika i zmniejsza zapotrzebowanie na energię.
materiały prasowe

Wieś pokochałem za ciszę i czyste powietrze – to oczywiste. Pokochałem ją również za kilka godzin, które codziennie odzyskuję ze swojego czasu. Nie stoję w korkach, nie chodzę codziennie na minizakupy. Według moich wyliczeń to dwie godziny dziennie ekstra przy zachowaniu tej samej wydajności w pracy. Doba wolnego miesięcznie! Wieś to też ogromne wewnętrzne wyciszenie. Brak pośpiechu. Na wszytko mam czas. Na treningi (bo zacząłem), na hobby i na odpoczynek. Do tego oszczędności na kawkach i lanczykach. Zdrowsze jedzenie (junk food daleko). I dokładnie za to samo cenię moje Audi. Jeżdżę spokojniej (bo inaczej nie dotrę), szanuję czas, przykładam się do planowania i mam poczucie życia zgodnego z zero waste, bo 90 proc. energii załadowanej wykorzystuję, a do tego wiele odzyskuję.

Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
×
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Do tego mam ultrawygodny samochód i cenioną ostatnio ciszę. To jest to, co dostaję. Czym za to płacę? Ograniczoną brakiem sieci ładowarek możliwością spontanicznych wypadów, koniecznością przyzwyczajenia się do nieustannej jazdy na rezerwie, ryzykiem, że niespodziewana konieczność użycia auta dopadnie mnie w chwili, gdy będzie wyładowane. Dodatkowym czasem poświęconym na doładowanie auta w dłuższej trasie (tego nie liczę, dobę mam w gratisie). No i wydatkami. Pomijam 400 tys. zł na auto, jest jeszcze kilka tysięcy na przydomową stację ładującą i gotowość do kupowania drogiego prądu z szybkich ładowarek. Tak czy inaczej, bilans wychodzi na plus. Ten czasowy.

Pean i chwila prawdy

Lifehack
Lifehack
Audi e-tron sportback nie jest tani. Ceny startują od 353 tys. zł. Jak oszczędzić? Na wstępie zrezygnuj z wirtualnych lusterek bocznych. Są mało praktyczne, a w kieszeni zostanie niespełna 8 tys. zł
materiały prasowe

Mieszkam na wsi, jeżdżę elektrykiem i jestem (staram się być) ekoodpowiedzialny. Nie zapomniałem jednak, że drzemie we mnie petrolhead i dlatego wybrałem właśnie Audi e-tron Sportback. Przesiadka w teslę oznaczała światopoglądowy skręt na dobre i konieczność obcowania z najgorszą obsługą na świecie. Taycan – za niski na mazurskie szutry.

A mój e-tron jest tu na wsi w sam raz. Wersja sportback, która od klasycznego e-trona różni się wyłącznie stylistycznie, najzwyczajniej w świecie bardziej mi się podoba. Poza tym bateria o pojemności 95 kWh i idealny rozkład masy (50:50) sprawiają, że nie tylko dojadę do stolicy, lecz także z przyjemnością. Ową przyjemność z prowadzenia potęguje komfort. Podczas jazdy tym autem dominuje poczucie wygody zarówno tej, jaką daje zawieszenie, jak i tej zapewnianej przez układ napędowy. Moc systemowa mojej wersji (55) wynosi 409 KM, moment obrotowy – 664 Nm. Niemało, nawet jeśli nieobciążony samochód waży 2,5 tys. kg. Już wiecie, że nie odpowiem na pytanie o zasięg. Opowiem o zużyciu. Dane z miesiąca (około 1800 km, wczesna jesień), podróże zgodnie z wiejskim niespiesznym trybem życia, czasem tylko szybciej (dwa wypady do Warszawy) – zużyłem średnio 28 kWh na 100 km. Do sedna. Oczywiście, że nie kupiłem e-trona. Miałem tylko okazję dłużej nim pojeździć. Ów miesiąc udowodnił mi jedno: przesiadka do elektyka nie jest trudna. Trzeba spróbować. Nie narzekać na zasięg, bo to tak, jakby zrezygnować z wyprowadzki na wieś tylko dlatego, że tam są komary. Owszem, ale są na nie sposoby.

materiały prasowe

Podsumowując. Do miasta na stałe już raczej nie wrócę, chyba że zmusi mnie do tego życie. Do elektryka z pewnością wsiądę i to na długo przed tym, zanim zmuszą mnie do tego przepisy. Mentalnie jestem na to gotowy – a zmiana mentalności jest tu najważniejsza. Jeszcze jedno. Tak samo, jak nie każdy zechce zamienić miasto na wieś, tak nie każdy doceni elektryki. Warto jednak spróbować, bo o ile wsie się kurczą, a miasta rozrastają, o tyle w motoryzacji jest odwrotnie.

materiały prasowe
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane