Elektryczne auta mają daleko do mety

opublikowano: 22-04-2019, 22:00

Licznik elektromobilności wskazuje, że do miliona elektryków na polskich drogach brakuje nam… miliona, bez pięciu tysięcy

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) wraz z Polskim Związkiem Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) uruchomiło polski licznik elektromobilności. Dzięki niemu na stronach internetowych tych organizacji każdy może dowiedzieć się, ile pojazdów elektrycznych (EV, ang. electric vehicles) porusza się po polskich drogach i ile stacji ładowania działa. Wszystkie dane zostały opracowane przez PZPM i PSPA na podstawie złożonych analiz informacji pochodzących m.in. z Centralnej Ewidencji Pojazdów, a także własnych badań i ewidencji.

— Elektromobilność jest obecnie jednym z kluczowych obszarów rozwoju branży motoryzacyjnej, co wynika m.in. z odpowiedzialności producentów pojazdów za środowisko. Działania branży są też stymulowane przez legislację na poziomie krajowym i unijnym. Wspomnieć należy przede wszystkim o nowych normach emisji CO 2 na lata 2020-30, które przyjeły Parlament Europejski i Rada — mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.

Inauguracyjne wskazanie

Co dziś wskazuje licznik? Niewiele. Pod koniec marca 2019 r. w Polsce zarejestrowanych było 4987 elektrycznych samochodów osobowych, z czego dwie trzecie (3163) stanowiły pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles), a pozostałą część (1824) hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles). Podział rynku między BEV i PHEV w Polsce (63 do 37 proc.) jest zbliżony do europejskiego (55 do 45 proc.). Polski park elektryków to też auta dostawcze, których na koniec marca 2019 r. mieliśmy 278, oraz elektryczne autobusy — 198. Nawet jeśli doliczymy do tego elektryczne skutery i motocykle (3445), to do miliona wciąż jest bardzo daleko.

— Na koniec 2018 r. liczba osobowych elektryków w kraju wynosiła 4134, a wzrost do niemal 5 tys. obecnie zawdzięczamy udanemu pierwszemu kwartałowi, w którym zarejestrowano aż 853 EV, czyli o połowę więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego [486 — red.]. Wpływ na to miały m.in. zakupy firmowe, a także dynamiczny rozwój car-sharingu w Polsce — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

W tym roku w Polsce będziemy mieć 750 w pełni elektrycznych pojazdów tylko w samych systemach wynajmu aut na minuty, z 3163 wszystkich BEV poruszających się po drogach. To ponad 20 proc. rynku. Już dzisiaj 200 zeroemisyjnych nissanów i renault jest eksploatowanych w ramach wrocławskiej Vozilli. Flotę 500 elektrycznych BMW i3 na ulice Warszawy systematycznie wprowadza Innogy. Elektryczne renault ZOE, volkswageny e-UP i e-golf czy smarty EQ są eksploatowane w ramach systemów aut na minuty takich firm, jak PGE, Tauron, Energa, Panek i Traficar.

Pół procenta Europy

Na starym kontynencie eksploatowanych jest 1,3 mln EV, czyli Polski park to około 0,4 proc. Podobny udział procentowy odnotowano w zakresie ubiegłorocznej liczby rejestracji. Według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) w 2018 r. w UE sprzedano 301,8 tys. osobowych pojazdów elektrycznych. Najwięcej takich aut zarejestrowano w Niemczech (67,7 tys.), Wielkiej Brytanii (59,9 tys.) i we Francji (45,6 tys.). W Norwegii, będącej europejskim liderem elektromobilności, zarejestrowano 72,7 tys. e-samochodów. Polska, która zakończyła ubiegły rok z wynikiem 1324 EV, odnotowała wzrost o 22,9 proc. w porównaniu do 2017 r. (1068).

— Wzrost liczby rejestracji pojazdów elektrycznych w Polsce cieszy, choć wciąż jest stosunkowo niski. Warto podkreślić, że towarzyszą mu działania na poziomie rządu, do których trzeba zaliczyć powołanie Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, wprowadzającego mechanizmy wsparcia rozwoju elektromobilności — podkreśla Jakub Faryś.

Lepiej wypadamy, jeśli chodzi o punkty ładowania. Na koniec I kwartału tego roku w Polsce działało 646 stacji ładowania pojazdów elektrycznych (1148 punktów) — najwięcej w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Gdańsku i Poznaniu. 33 proc. stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 67 proc. — wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W tym zakresie Polska ma jeden z największych udziałów punktów DC w Europie. Udział szybkich punktów ładowania na Starym Kontynencie wynosi 15 proc., a w Holandii, która dysponuje najlepiej rozwiniętą infrastrukturą ładowania — jedynie 3 proc. Największy udział punktów DC ma Szwecja. Co drugi oferuje szybkie ładowanie.

— Punkty ładowania należące do firm zrzeszonych w PSPA obejmują około 80 proc. sieci ogólnodostępnych stacji w Polsce, a pozostałe 20 proc. jest w zdecydowanej większości zarządzane przez operatorów lokalnych, z którymi PSPA również prowadzi dialog branżowy. Dokładnie monitorujemy infrastrukturę i prognozujemy jej dynamiczny rozwój — mówi Maciej Mazur z PSPA.

Największy operator sieci ładowania w kraju, firma GreenWay Polska, w ciągu najbliższych 2-3 lat będzie dysponować w Polsce 630 stacjami. Na tę liczbę złoży się 20 stacji ultraszybkiego ładowania (moc do 350 kW), 300 stacji szybkiego ładowania (moc 50 kW i więcej) oraz 310 stacji 22 kW. W rozwój infrastruktury zaangażowały się mocno także koncerny paliwowe. PKN Orlen rozpoczął budowę własnej sieci i zapowiedział, że do końca 2019 r. zainstaluje około 50 ładowarek, z czego 20 (o mocach 50 kW i 100 kW) już do końca pierwszego kwartału przyszłego roku. Docelowo koncern zamierza zbudować 150 stacji. Lotos uruchomił w 2018 r. Niebieski Szlak – 12 stacji umożliwiających przejazd pojazdem elektrycznym z Trójmiasta do Warszawy. W ciągu kilku lat zamierza uruchomić kolejnych 38 ładowarek. W infrastrukturę inwestują również firmy energetyczne. Tauron uruchomił w Katowicach 23 stacje ładowania. PGE zamierza otworzyć nawet 1,5 tys. punktów ładowania samochodów elektrycznych do 2022 r., Energa natomiast chce postawić 54 stacje na swoim terenie działania w 2019 r., a następnie rozszerzać projekt w kolejnych latach, instalując przynajmniej 100 stacji do 2022 r. Plany rozszerzania oferty aut elektrycznych w każdym z rynkowych segmentów, kreślone niemal przez wszystkich producentów, są bardzo ambitne. Czy wszystko to sprawi, że za sześć lat polski licznik elektromobilności wskaże milion?

— Rozwój infrastruktury, zapowiadane dopłaty czy wreszcie poszerzająca się oferta modeli aut elektrycznych z pewnością spowodują wzrost zainteresowania elektromobilnością. Żeby jednak dojść do miliona aut na baterie na polskich drogach w 2025 r., już dziś musielibyśmy sprzedawać nad Wisłą około 100 tys. takich pojazdów rocznie. Sprzedajemy sto razy mniej — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy