Elity na czas zaborów

Marcin Dobrowolski
opublikowano: 17-03-2016, 14:55

Kiedy coraz ciemniejsze chmury gromadziły się w XVIII wieku nad Rzeczpospolitą, jej elity rozpoczęły realizację dawno zapowiadanych reform. Jedną z nich było utworzenie Szkoły, której absolwenci mieli w przyszłości pełnić misję bardziej odpowiedzialną, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Utworzenie Szkoły Rycerskiej było warunkiem, który stawiano obu Sasom na polskim tronie oraz Stanisławom - Leszczyńskiemu i Poniatowskiemu. Formalnie zrealizował go dopiero ostatni elekcyjny władca, ale pewne starania dostrzec można w działaniach jego poprzedników. Augustowie wybranych synów szlacheckich posyłali do kształcenia w Dreźnie, gdzie wkrótce powstała specjalna placówka otaczająca Polaków zorganizowaną opieką. W Lotaryngii rządzonej przez Leszczyńskiego po wygnaniu z ojczyzny powstała zaś Akademia Stanisława, do której przyjmowani byli zarówno Polacy, jak i Francuzi, pieczętujący się szlacheckim pochodzeniem. Uczelnia istnieje zresztą dziś wyznając jednak dużo bardziej egalitarne zasady naboru.

Szkoła Rycerska - akwarela Zygmunta Vogla, 1785 r.
Szkoła Rycerska - akwarela Zygmunta Vogla, 1785 r.

Dopiero jednak Stanisław August Poniatowski we współpracy ze swym kuzynem Adamem Kazimierzem Czartoryskim założył 15 marca 1765 r. w Warszawie krajową uczelnię wyższą pod nazwą Szkoły Rycerskiej. Ta druga po Collegium Nobilium a pierwsza świecka uczelnia wyższa w stolicy kształcić miała wojskowych i cywilnych urzędników państwa w poczuciu najwyższej odpowiedzialności za kraj. 

Szkoła mieściła się w Pałacu Kazimierzowskim w Warszawie. Jej szefem był formalnie król Poniatowski, a komendantem Adam Kazimierz Czartoryski, który podszedł do swego zadania z dużym zaangażowaniem. Korzystając ze wsparcia skarbu państwowego oraz kontaktów osobistych sprowadził do instytucji wybitnych nauczycieli z terenów Rzeczypospolitej oraz zachodniej Europy. 

Program zakładał trzyletni kurs ogólny ze szczególnym naciskiem na naukę języków obcych. Po nim następował wybór specjalizacji - cywilnej lub wojskowej - której zgłębianie trwać miało dwa lata. Wykształcenia dopełniała nauka fechtunku – sztuki władania szablą lub szpadą, jazdy konnej, tańców, czasem także muzyki. Uczniowie zobowiązani byli do noszenia mundurów oraz stosowania się do iście wojskowego regulaminu ze ściśle określonym planem dnia. Na egzaminy przybywał co roku sam król wręczając prezenty najbardziej wyróżniającym się uczniom. Zapadł im w pamięć jako troskliwy opiekun interesujący się ich oceną sytuacji Rzeczypospolitej czy osobistymi potrzebami.

Uczyli się w niej synowie średnio zamożnej szlachty, w wieku od 16 do 21 lat. O wzorze kadeta pisał w "Prawidłach dla Szkoły Rycerskiej" komendant, książę Czartoryski: „Powinien Ojczyznę swoją kochać i jej dobro nade wszystko i sposobić się do tego, aby mógł poświęcić się na jej usługi, powinien być cnotliwy, pełen uszanowania dla zwierzchności, dobroczynności i afektu dla równych, względu dla niższych.”

Na uruchomienie Szkoły przeznaczył król Stanisław 1,5 mln złotych z własnej kieszeni, wspierając ją następnie kwotą 600 tys co roku (200 tys z kiesy królewskiej, 400 tys z budżetu państwa). Stanowiło to sumę umożliwiającą coroczne utrzymanie 200 kadetów, która to liczba nie została jednak osiągnięta. W 1768 roku poseł rosyjski Nikołaj Repnin wyłożył na rzecz Szkoły Rycerskiej 5555 dukatów (100 000 złotych polskich), aby powstrzymać jej uczniów od udziału w konfederacji barskiej.

Osiemnastu absolwentów uczelni było posłami na Sejmie Czteroletnim, który uchwalił Konstytucję Trzeciego Maja. W oddziałach Tadeusza Kościuszki (również absolwenta) walczyło ich 34.

Szkoła została zlikwidowana 30 listopada 1794 r. decyzją władz zaborczych. Zdołała wychować 650 kadetów-rycerzy, których czekała misja utrzymania polskiej tożsamości i wychowania kolejnych pokoleń w ciężkich latach zaborów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane