Energia kisi się w odpadach

Rozmawiał: Mirosław Konkel
13-03-2015, 00:00

Dzięki nowym technologiom ze śmieci można wyprodukować setki teradżuli energii.

ROZMOWA Z JAROSŁAWEM DROZDEM, CZŁONKIEM ZARZĄDU BIOELEKTRY GROUP

„Puls Biznesu”: Jak uwolnić energię, która — dosłownie i w przenośni — kisi się w odpadach organicznych?

Jarosław Drozd, Bioelektra Group: Kluczem jest zmiana sposobu postrzegania odpadów biodegradowalnych. Zamiast traktować je w kategoriach śmierdzącego problemu, trzeba zobaczyć w nich źródło zielonej energii. Ale od początku… Z około 12 mln ton odpadów komunalnych, które co roku wytwarza się w Polsce, 90 proc., czyli niespełna 11 mln ton, to odpady zmieszane. Z czego połowa to frakcja ulegająca biodegradacji, której rozkład na wysypiskach — po pierwsze — jest uciążliwy dla mieszkańców z powodu odoru, a po drugie — może prowadzić np. do samozapłonu. Aby temu zapobiec, przed składowaniem stosuje się powszechnie tzw. stabilizację biologiczną, czyli przyspieszone procesy rozkładu węgla, co jednak nie zmniejsza ilości emitowanych gazów. W wyniku tego procesu, realizowanego w instalacjach mechaniczno-biologicznego przetwarzania, z odpadów mieszanych powstaje m.in. stabilizat — część organiczna, która jest jednak zanieczyszczona drobnymi frakcjami nieorganicznymi i dlatego nie jest wykorzystywana gospodarczo, ale w całości składowana. Mówiąc krótko: wydajemy masę pieniędzy na kompostowanie i inne sposoby przetwarzania odpadów o dużych walorach energetycznych tylko po to, by w ostateczności gniły i śmierdziały na wysypiskach.

O jaką skalę strat chodzi?

Stawką są setki teradżuli energii, którą można by zakwalifikować jako OZE. Żeby uzmysłowić sobie, jak duży potencjał marnotrawimy, trzeba uwzględnić jeszcze jedno: gdy ogromna ilość odpadów biodegradowalnych wytwarzanych w Polsce trafia na wysypiska, importujemy co roku około 2 mln ton biomasy do produkcji zielonej energii.

Sprowadzamy ją z około 50 krajów. Łatwo sobie wyobrazić, jaki ,,ślad węglowy” pozostawia transportowanie takiej ilości biomasy przez tysiące kilometrów. Efektywne wykorzystanie odpadów organicznych pozwoliłoby Polsce spełnić podwójne zobowiązania ekologiczne wobec UE: z dziedziny gospodarki odpadami i dotyczące wzrostu wykorzystania OZE. Założenia Komisji Europejskiej są ambitne: w 2020 r. udział OZE w zużyciu energii powinien osiągnąć 20 proc., a w 2030 — 27 proc.

Polska chce to osiągnąć m.in. przez budowę spalarni, które podobno świetnie sobie radzą ze zmieszanymi odpadami komunalnymi. To właściwa strategia?

Jestem przeciwny spalaniu zmieszanych odpadów. Spalać powinniśmy tylko część biodegradowalną, która odpowiednio przetworzona, oddzielona od frakcji nieorganicznej i osuszona, jest wysoko kaloryczna, ale co najważniejsze — niskoemisyjna, znacznie czystsza od węgla. Zawiera m.in. mniej siarki, chloru, metali ciężkich. Spalarnie były innowacją 20, 30 lat temu. Dziś trzeba wdrażać efektywniejsze, tańsze i dużo łaskawsze dla środowiska technologie.

Czy pełne oddzielenie odpadów ulegających biodegradacji od frakcji nieorganicznych jest w ogóle możliwe?

Proponujemy naszą autorską technologię mechaniczno-cieplnego przetwarzania odpadów (MCP), która znalazła uznanie m.in. w USA, Niemczech i Emiratach Arabskich. Istotą tej metody jest sterylizacja odpadów przed ich sortowaniem, dzięki czemu stają się suche, a ich sortowanie jest w 99 proc. skuteczne. Wdrożenie instalacji MCP oznacza niższe nakłady inwestycyjne i mniejsze koszty eksploatacji w porównaniu z innymi rozwiązaniami w dziedzinie odzysku i recyklingu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Energia kisi się w odpadach