Energia wiatrowa czeka na ustawę o OZE

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2013-06-07 00:00

Brak rozsądnego prawa w zakresie OZE hamuje zapał do inwestowania w energetykę wiatrową. Znikają też możliwości finansowania takich projektów.

Energetyka wiatrowa w Polsce ma ogromny potencjał, który jest obecnie hamowany przez wiele problemów i ograniczeń — wynika z analizy banku DnB Nord. Zgodnie z danymi Urzędu Regulacji Energetyki (URE), w połowie kwietnia br. w naszym kraju działało 696 instalacji wiatrowych o łącznej mocy 2 500 MW. Dla porównania, jak wynika z informacji Europejskiego Stowarzyszenia Energii Wiatrowej oraz Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) na koniec 2011 r., np. w Czechach funkcjonowały tylko dwie instalacje o łącznej mocy 217 MW, a w Rumunii 520 o łącznej mocy 982 MW. Dane Polskiego Stowarzyszenia Energii Wiatrowej (PSEW) pokazują, że energetyka wiatrowa stanowi obecnie w Polsce prawie 60 proc. mocy zainstalowanej wszystkich źródeł energii elektrycznej o pochodzeniu odnawialnym (bez technologii współspalania). W 2020 r. mamy szansę na ok. 14 proc. energii z wiatru w całkowitym bilansie.

Ponadto w maju ub.r. w indeksie atrakcyjności inwestycji w odnawialne źródła energii (OZE) Ernst & Young, Polska została oceniona jako 10. najbardziej odpowiednie miejsce na świecie do lokowania projektów z zakresu energetyki wiatrowej. Szacuje się, że wartość koniecznych nakładów inwestycyjnych w polskiej energetyce wiatrowej w ciągu najbliższych kilkunastu lat to 150-200 mld zł. Możliwości są zatem ogromne, zarówno dla inwestorów, jak i instytucji, które mogą zapewnić finansowanie takich projektów. Gorzej z realnymi szansami na ich realizację.

Z analizy DnB Nord wynika, że najważniejszy problem to brak ustawy o OZE, która w największym stopniu decydować będzie o kształcie tego rynku w przyszłości. Przeszkodą jest także istniejące prawo — skomplikowane procedury administracyjne, brak przejrzystości przepisów miejscowych, długie procedury dotyczące ochrony środowiska wynikające z nieprecyzyjnie określonych wymagań, brak jednolitej metodologii oceny oddziaływania oraz długich konsultacji społecznych. Poza tym przeszkadzają częste zmiany prawa, trudności związane z przyłączeniem do sieci, brak regulacji dotyczących nowego systemu wsparcia, wymagania środowiskowe i protesty społeczne. To wszystko zmniejsza możliwości i chęć inwestorów do inwestowania w energię wiatrową. Wpływa także na dostęp do finansowania podobnych projektów — banki co prawda nadal mają taką możliwość w ofercie, ale często tylko teoretycznie. W praktyce o pieniądze na inwestycję w energię wiatrową jest bardzo trudno.

— Sytuacja legislacyjno-regulacyjna i rynkowa nie ułatwia podejmowania decyzji o finansowaniu projektów farm wiatrowych — przyznaje Marcin Prusak, dyrektor Departamentu Klientów Strategicznych i Finansowania Strukturalnego w DnB Nord Polska, banku, dla którego sektor energetyczny, w tym energetyka odnawialna, jest jednym z kluczowych obszarów działalności.

Jego zdaniem, wymagania stawiane projektom są dzisiaj dużo bardziej restrykcyjne niż jeszcze rok czy dwa lata temu. W efekcie tylko niewielka część projektów znajduje się w kręgu zainteresowania banku. Szansę mają takie, które są realizowane przez znaczące i silne finansowo podmioty, zapewniające długoterminowe umowy sprzedaży zielonych certyfikatów po odpowiedniej (w tym minimalnej) cenie. Znacząco wzrosły także wymogi dotyczące wkładu własnego inwestora. W najbliższym czasie nic nie wskazuje na to, aby sytuacja uległa poprawie.