Epidemia znikających autobusów

Na transportowej mapie Polski przybywa białych plam. Urzędnicy i przewoźnicy chcą je zamalować, ale eksperci boją się, że rynku przewozów publicznych nie da się odbudować

W ubiegłym roku Arriva zlikwidowała połączenia autobusowe w rejonie Bieszczad, Beskidu Niskiego oraz Mielca. W tym roku, z końcem czerwca, Mobilis zlikwiduje wiele połączeń PKS na Mazowszu. Poza dużymi aglomeracjami realizacja przewozów w regionach słabiej zurbanizowanych nie jest dochodowa. Dlatego przedsiębiorcy coraz częściej zamykają oddziały na kłódkę. Przybywa białych plam transportowych.

ODCIĘCI OD ŚWIATA:
Zobacz więcej

ODCIĘCI OD ŚWIATA:

Osobom starszym, nie mającym prawa jazdy lub auta, niepełnosprawnym, dzieciom i młodzieży szkolnej w wielu miejscowościach i wsiach coraz trudniej dojechać do szkoły, pracy czy lekarza, bo transport publiczny zanika. Fot. Marek Wiśniewski

Fundacja ProKolej, Instytut Spraw Obywatelskich, Klub Jagielloński oraz Fundacja Nowe Spojrzenie reaktywowały więc akcję „My pasażerowie — ratujmy transport w regionach”, której celem jest zachęcenie urzędników rządowych i samorządowych do podjęcia działań mających na celu ograniczenie wykluczenia transportowego. Szacują, że aż 13,8 mln osób mieszka w regionach, w których samorząd nie organizuje mieszkańcom żadnej komunikacji publicznej.

Podział ról

Postulują, by władze Mazowsza zaktualizowały plan transportowy i wypełniły lukę po likwidacji połączeń Mobilisu. Urzędnicy regionu zastanawiają się, jak rozwiązać problem, choć jednocześnie podkreślają, że to zadanie dla samorządu niższego szczebla.

— Zarząd województwa mazowieckiego, po zapoznaniu się z informacją w sprawie likwidacji połączeń, podjął decyzję o przeprowadzeniu szczegółowych analiz natężenia i kierunków ruchu pasażerskiego w transporcie drogowym na terenie powiatów mińskiego, ciechanowskiego i ostrołęckiego [tam kursy likwiduje Mobilis — red.]. Analizy te umożliwią określenie potrzeb przewozowych oraz przewidywanych kosztów prowadzenia działalności przewozowej w transporcie drogowym — informuje Marta Milewska, rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

Zaznacza, że konieczne będzie także wykonanie analiz prawnych dotyczących możliwości uruchomienia połączeń przez samorząd województwa. Zgodnie z ustawą o publicznym transporcie zbiorowym, zadanie polegające na organizacji gminnych i powiatowych przewozów pasażerskich leży w kompetencjach tamtejszych władz.

— Zgodnie z planem zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla województwa mazowieckiego, zadaniem marszałka jest objęcie przewozami użyteczności publicznej sieci, którą tworzą linie kolejowe wyznaczające główne korytarze transportowe w województwie. Do zadań organizatorów niższego szczebla należy skomunikowanie swoich terenów z głównymi węzłami przesiadkowymi wyznaczonymi w planie transportowym, w tym zapewnienie połączeń z obszarów o niskiej dostępności komunikacyjnej. Połączenia te powinny być organizowane głównie jako linie dowozowe do węzłów przesiadkowych lub głównych korytarzy transportowych — dodaje Marta Milewska.

Problem w tym, że samorządy nie palą się do dowożenia mieszkańców do pociągów. Aż 60 proc. gmin nie inwestuje w finansowanie publicznego transportu. Organizacje prowadzące akcję „My pasażerowie — ratujmy transport w regionach”, szacują, że od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej w dawnej sieci PKS zlikwidowano połowę tras.

Potencjalny kandydat

Na Mazowszu samorządy mają szansę znaleźć przewoźnika, który zastąpi Mobilis. Lukę po likwidowanych kursach może wypełnić PKS Polonus.

— Prowadzimy na ten temat rozmowy z lokalnymi władzami. To poważne i złożone projekty, które wymagają dokładnej analizy. Jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje — mówi Piotr Pogonowski, dyrektor zarządzający PKS Polonus, który przez ostatnie trzy lata był w kadrze kierowniczej Polskiego Busa.

Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, prognozuje, że nowy szef Polonusa, mający doświadczenie w prywatnym biznesie, nie będzie w długim okresie prowadzić działalności na liniach mających niską rentowność lub wręcz niedochodowych. Jego zdaniem, należy szybko wprowadzić zmiany przepisów dotyczących organizacji i finansowania transportu publicznego, by nie dopuścić do dalszej degradacji rynku.

Piotr Pogonowski także postuluje pilną zmianę przepisów.

— Podobnie jak inni uczestnicy rynku transportowego czekamy na nowelizację ustawy o publicznym transporcie drogowym, która powinna rozwiązać problemy i zlikwidować tzw. białe plamy transportowe. Wdrożenie projektu Ministerstwa Infrastruktury pomoże walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym miejsc, do których nie dociera żaden transport publiczny — twierdzi Piotr Pogonowski.

Projekt zmian przepisów regulujących transport publiczny, przedstawiony przez resort w lutym, ugrzązł w konsultacjach.

— Został poddany uzgodnieniom międzyresortowym i szerokim konsultacjom publicznym, podczas których wszystkie zainteresowane podmioty miały możliwość przedstawienia swoich opinii na temat proponowanych zmian. Obecnie Ministerstwo Infrastruktury analizuje uwagi i propozycje. Poprawiony projekt niebawem zostanie skierowany do zaopiniowania przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego — informuje Szymon Huptyś, rzecznik resortu.

Jakub Majewski przypomina, że zapisane w nim terminy opracowania przez samorządy różnych szczebli nowych planów transportowych właśnie mijają, a nowe prawo jest w powijakach. Jego zdaniem, powinno wejść w życie jeszcze przed wakacjami, by samorządy miały czas na przeprowadzenie przetargów i wyłonienie przewoźników, którzy będą świadczyć usługi na nowych zasadach od przyszłego roku. Zwłoka może odwlec uruchomienie połączeń na wielu liniach nawet do 2020 r., ale wówczas degradacja rynku może być tak głęboka, że nie będzie już szans na odbudowę. © Ⓟ

Bilety to za mało

Resort infrastruktury informuje, że celem zmiany przepisów o transporcie publicznym jest zapewnienie spójności komunikacyjnej kraju i przywrócenie przewozów w rejonach, gdzie nie ma regularnej komunikacji autobusowej lub jest niewystarczająca w stosunku do potrzeb mieszkańców. W projekcie ważną rolę w kształtowaniu transportu zbiorowego przypisano samorządom.

— Przewiduje on m.in. utworzenie pakietów linii komunikacyjnych, które mają zawierać co najmniej jedną linię o dużym potoku pasażerskim i co najmniej jedną o małym. Przedsiębiorca transportowy, który zostanie wyłoniony przez samorząd do obsługi danego pakietu, będzie również obsługiwał połączenie o mniejszym potoku pasażerów, lecz istotne z punktu widzenia zapotrzebowania mieszkańców. Organizatorzy publicznego transportu zbiorowego będą więc mieli realną możliwość planowania, tworzenia i rozwoju przewozów o charakterze użyteczności publicznej na swoim obszarze — uważa Szymon Huptyś, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.

Projekt ma wielu zwolenników, ale też przeciwników. Jedni i drudzy są zgodni, że transportu publicznego dostępnego dla wszystkich nie da się utrzymać tylko z biletów. Dlatego do wdrożenia zmian nie palą się samorządy, bo w przepisach nie określono jasno, z jakich źródeł miałyby finansować pakietowe usługi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Epidemia znikających autobusów