Equinor liczy na pomyślne wiatry

Norweski koncern prowadzi przetarg na dostawę morskich turbin wiatrowych, marzy o kolejnych koncesjach na polskim Bałtyku i czeka na odblokowanie wiatru na lądzie.

W pierwszą popandemiczną podróż zagraniczną Pål Eitrheim, wiceprezes Equinora (d. Statoil), odpowiedzialny za odnawialne źródła energii, wyruszył do Warszawy.

— Jeśli chodzi o OZE, to Polska jest dla nas jednym z trzech najważniejszych rynków — obok Morza Północnego i Stanów Zjednoczonych — mówi Pål Eitrheim.

Wszyscy mają apetyt

Equinor kiedyś jako Statoil kojarzył się w Polsce ze stacjami benzynowymi, dziś jego najgłośniejszym projektem są morskie farmy wiatrowe. Norweska firma jest partnerem inwestycyjnym Polenergii Dominiki Kulczyk — wspólnie są właścicielami trzech koncesji wiatrowych na polskiej części Bałtyku. Inwestycja jest w fazie przygotowawczej.

Prowadzimy już kilka przetargów, m.in. na dostawcę generatorów turbin wiatrowych. Rozstrzygniemy je, gdy będziemy gotowi. Na pewno bez zwłoki — mówi Pål Eitrheim.

Morski apetyt Equinora jest jednak większy. Chce się ubiegać o kolejne pozwolenia w ramach rundy, w której polska administracja zamierza przyznać 11 pozwoleń. Klimat polityczny niezbyt Equinorowi sprzyja — planowane przez rząd regulacje mają w sposób subtelny sprzyjać przyznawaniu koncesji spółkom skarbu państwa. Spółki, przede wszystkim państwowe PKN Orlen i PGE, nie kryją, że na to właśnie liczą. Daniel Obajtek, prezes Orlenu, publicznie podkreśla, że liczy na pozyskanie wszystkich 11 koncesji.

Bałtyk może dać więcej

— Naszym zdaniem receptą na sukces w rozwoju branży offshore jest zdrowa konkurencja, niedyskryminowanie żadnego inwestora i korzystanie z kompetencji doświadczonych firm. Tak robiono w Wielkiej Brytanii, która jest najdojrzalszym rynkiem offshore w Europie. Jako inwestor jesteśmy ponadto zainteresowani budową takiego portfela projektów, który będzie stabilny w czasie, czyli będzie zawierał projekty do realizacji zarówno w krótkim, jak też długim terminie — podkreśla Pål Eitrheim.

Miliardy na zielone źródła:
Miliardy na zielone źródła:
Equinor, dla którego pracuje Pål Eitrheim, ogłosił już chęć osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. przy wydobyciu i przerobie węglowodorów oraz przy spalaniu ich przez klientów. Tylko w latach 2021-26 w odnawialne źródła zainwestuje około 19 mld EUR.
Marek Wiśniewski

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, którego członkiem jest Equinor, już alarmowało w kwestii kryteriów przyznawania pozwoleń. Equinor przekonuje ponadto, że potencjał polskiego Bałtyku to o wiele więcej niż 5,9 GW w pierwszym etapie i 11 GW w 2040 r. (prognozy z Polityki energetycznej Polski do 2040 r.).

Wento filarem na lądzie

— Niezależnie od wyników rywalizacji o kolejne pozwolenia na Bałtyku, Equinor nadal będzie w Polsce inwestował. Mamy wiele planów — mówi Pål Eitrheim.

W czasie pandemii ekipa pracująca dla Equinora w Polsce powiększyła się z dwóch do około 40 osób, z czego ponad 20 pracuje w przejętej niedawno spółce Wento.

— Cały czas rekrutujemy i zatrudniamy ludzi z bardzo ciekawymi doświadczeniami w energetyce krajowej i międzynarodowej. Praca w sektorze odnawialnym przyciąga młode osoby — zauważa Pål Eitrheim.

Wento jest filarem lądowej strategii Equinora w Polsce. Jeszcze pod skrzydłami Enterprise Investors budowało wiatraki na lądzie, a po zablokowaniu rozwoju tej branży w 2016 r. wzięło się za fotowoltaikę.

Teraz Wento, a z nim Equinor, czeka na liberalizację przepisów i zniesienie zasady 10h, która uniemożliwia budowę nowych wiatraków lądowych.

— To obecnie najtańsze źródło energii, a także najszybsze w budowie — zachęca Pål Eitrheim.

Wstrzykiwanie CO2

Tymczasem głównym tematem w polskiej energetyce są rekordowe ceny prądu. Rosną, bo gaz drożeje. Czy to nie podważa europejskiej strategii, która opiera się rozwoju OZE równoważonych źródłami właśnie gazowymi?

— Wręcz przeciwnie. Wysokie ceny gazu mają charakter nadzwyczajny i wynikają przede wszystkim z chłodnej zimy, popytu w Azji i małej wietrzności w całej Europie. W długim terminie wiemy, że transformacja musi przyspieszyć. Zwłaszcza w Polsce, gdzie OZE jest relatywnie mało rozwinięte — uważa Pål Eitrheim.

Equinor widzi również potencjał w technologii magazynowania dwutlenku węgla pod dnem Morza Północnego — wstrzyknął go tam już blisko 25 mln ton i zachęca klientów do skorzystania z jego usług. Ponadto wierzy w przyszłość wodoru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane