W Polsce jednak nie do końca, jako że we wtorek zostanie złożony formalnie do Sejmu wstępny wniosek tzw. konsorcjum 15 października o postawienie Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego, przed Trybunałem Stanu – co natychmiast przeniesie ostry konflikt polityczny na wyższy poziom. W czwartek zaś mają się odbyć długo zapowiadane polsko-ukraińskie konsultacje międzyrządowe, których efektem powinno stać się wypracowanie jakiegoś kompromisu dwustronnego – bez oglądania się na nieruchawe instytucje unijne – w nabrzmiałym rolno-transportowym konflikcie granicznym. Dla rządu Donalda Tuska konkretny efekt tych rozmów będzie sprawdzianem skuteczności, od 13 grudnia 2023 r. może najtrudniejszym. Wysłany zostanie także ważny sygnał w perspektywie negocjacji akcesyjnych Ukrainy z UE, które zapowiadają się – zwłaszcza w obszarze rolnictwa – jako ekstremalnie wręcz trudne i długie.
W kalendarzowej kolejce już stoi, wkrótce po świętach oraz wyborach samorządowych, 20. rocznica przynależności Polski do Unii Europejskiej. Czas biegnie bardzo szybko, to już dwie dekady od triumfalnej północy z 30 kwietnia na 1 maja 2004 r., gdy w dziesiątce nowych państw członkowskich, głównie z naszego regionu, rzuciliśmy się do cywilizacyjnego skoku na bardzo głęboką wodę. Niedawny srebrny jubileusz (12 marca 1999-2024) członkostwa Polski w Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) miał zdecydowanie inny wymiar, w pierwszej kolejności pamiętną rocznicę obchodziła klasa polityczna, chociaż od wojennego napadu Rosji na Ukrainę w 2022 r. temat bezpieczeństwa militarnego w zachodnim sojuszu naturalnie zyskał strategiczne znaczenie dla każdego obywatela. Generalnie jednak w życiu codziennym Polaków niezrównanie większe znaczenie praktyczne ma oczywiście przynależność do UE.
Rozpoczyna się sezon kongresów i forów biznesowych, których naturalnym tematem będzie właśnie Polska w Unii. Rzecz jasna nie dla samego rozpamiętywania dokonania się oczywistego postępu, lecz dyskutowania o przyszłości. Tuż po 20. rocznicy akcesji odbędzie się 7-9 maja Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach, a zaraz potem 15-16 maja – Impact w Poznaniu. Najwcześniej wystartowała 25-26 marca w Toruniu XXXI edycja znacznie skromniejszej liczebnie i organizacyjnie, ale wartościowej merytorycznie konferencji Welconomy. Jej tegoroczny lejtmotyw brzmi: Polska, Europa, świat – era zmian. Hasło samo w sobie dość oczywiste, problem natomiast brzmi w odpowiedzi na pytanie przytoczone w tytule – czy na pewno na lepsze…
W toruńskich debatach wypłynęła oczywistość, która zyskała wartość dodaną w kontekście wyborów samorządowych. W skokowej wręcz transformacji inwestycyjnej i w ogóle cywilizacyjnej Polski w latach 2004-24 ogromną rolę odegrały właśnie jednostki samorządu terytorialnego, czyli przede wszystkim gminy/miasta, ale także powiaty i województwa. To wójtowie/burmistrzowie/prezydenci oraz kolegialne zarządy pod wodzą starostów i marszałków odpowiadają, wraz z radnymi wszystkich szczebli, za dystrybucję i jak najbardziej sensowne – przynajmniej takie jest szczytne założenie – zagospodarowanie funduszy europejskich. To dzięki wspólnemu wysiłkowi kolejnych rządów oraz kolejnych zmian władz samorządowych systematycznie zmniejsza się dystans między Polską a najwyżej rozwiniętym tzw. twardym jądrem Unii Europejskiej. Nie jest to żadne kopernikańskie – ten termin nawiązuje do grodu goszczącego coroczne Welconomy Forum – odkrycie, raczej truizm, ale akurat w perspektywie zbliżającego się głosowania samorządowego 7 kwietnia wypada tę oczywistość przypomnieć.

