Erbud, choć jest piątym co do wielkości przedsiębiorstwem budowlanym w Polsce, pozostaje firmą rodzinną. Budował m.in. Galerię Młociny i rewitalizował budynki dawnej wytwórni wódek Koneser, w których mieści się obecnie campus Google’a. Działa także na rynku energetycznym, a ostatnio coraz mocniej wchodzi w infrastrukturę drogową. Istotnym składnikiem przychodów i zysków giełdowej grupy jest także działalność serwisowa. W Polsce zapewnia jej 3-4-procentową rentowność na poziomie EBITDA, a w Niemczech, gdzie działa należąca do grupy firma IVT, nawet 10-procentową.

— Specjalizujemy się głównie w serwisowaniu urządzeń mechanicznych dla przemysłu, ale planujemy rozwinąć także działalność w segmencie serwisowania automatyki przemysłowej, w którym rentowność może być nawet dwukrotnie wyższa — mówi Radosław Górski, dyrektor pionu infrastruktury w Erbudzie, który w październiku dołączy do zarządu.
W Polsce firma chce ten biznes rozwijać organicznie, za Odrą planuje przejęcia. Obecnie przychody z niemieckiego rynku serwisowego stanowią 5 proc. sprzedaży Erbudu. Rozwój pozwoli je zwiększyć.
— Szukamy podmiotów do przejęcia, by rozwinąć kompetencje w serwisowaniu urządzeń i instalacji przemysłowych — mówi Radosław Górski. Pierwsze akwizycje możliwe są w przyszłym roku.
Stabilność w pandemii
Radosław Górski podkreśla, że zaletą rynku niemieckiego jest nie tylko jego wielkość, ale także stabilność — istotna zwłaszcza w okresie pandemii.
— Na niemieckim rynku serwisowym działamy m.in. w segmencie automotive, który szybko otrzymał duże wsparcie od rządu. Dzięki temu my także nie odczuliśmy znacząco skutków kryzysu wywołanego COVID-19 — mówi Radosław Górski.
W Polsce koronakryzys też nie zaszkodził Erbudowi. Prace na budowach były kontynuowane, a w działalności serwisowej pojawiło się sporo nowych zleceń.
— Niektóre firmy wykorzystały przestoje w produkcji na przeprowadzenie prac remontowych i serwisowych, więc nasze brygady pracowały pełną parą — mówi Radosław Górski.
Na polskim rynku Erbud szuka nowych branż przemysłu, w których mógłby rozwinąć biznes serwisowy.
— Stworzyliśmy silny dział specjalizujący się w realizacji projektów w energetyce i ciepłownictwie, związanych np. z oczyszczaniem spalin, bo w tym segmencie planowane były duże. Rząd jednak wydłużył firmom energetycznym termin przystosowania się do nowych wymagań w zakresie jakości spalin, więc zerwały kontrakty i odłożyły inwestycje na przyszłość albo z nich zrezygnowały — twierdzi Radosław Górski.
Dlatego Erbud szuka kontraktów w segmencie budowy i serwisowania spalarni odpadów oraz przygotowuje się do wejścia na rynek biogazowni i instalacji spalania osadów ściekowych w celu zasilania w energię oczyszczalni ścieków. Coraz większe znaczenie w portfelu grupy mają także kontrakty na budowę farm wiatrowych i fotowoltaicznych. Radosław Górski zapewnia, że w obszarze zainteresowania grupy leży także ich serwisowanie.
Miliardowa pula
Zadaniem nowego członka zarządu będzie również przygotowanie Erbudu do wejścia na rynek budownictwa hydrotechnicznego.
— W tym segmencie do 2028 r. planowane są publiczne inwestycje o wartości 45 mld zł. Mamy nadzieję, że część z nich trafi do portfela Erbudu — mówi Radosław Górski. S
półka zamierza budować infrastrukturę w portach i realizować inwestycje śródlądowe, dotyczące m.in. regulacji rzek, budowy i remontu jazów oraz zbiorników retencyjnych. Widzi także szanse na prywatne kontrakty dotyczące retencjonowania wody. Radosław Górski przypomina, że np. Port Praski to projekt deweloperski, którego elementem są obiekty retencyjne. Jego zdaniem podobnych inwestycji będzie coraz więcej, bo z myślą o przeciwdziałaniu suszy rząd rozważa rozszerzenie kręgu podmiotów objętych opłatami za utratę naturalnej retencji. Erbud chętnie zostanie wykonawcą takich inwestycji, a kolejnym krokiem będzie hydrotechniczny serwis.
OKIEM EKSPERTA
Raczkujący rynek
JAN STYLIŃSKI, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa
Dopiero kilka lat temu w polskiej branży budowlanej pojawiły się profesjonalne, długoterminowe kontrakty utrzymaniowe, głównie w segmencie biurowym i drogowym. Teraz rodzi się rynek kontraktów na serwis przemysłowy. Dotychczas firmy zazwyczaj realizowały niewielkie umowy, tzw. wywołaniowe, czyli naprawiały usterki itp. Obecnie jest więcej kontraktów kompleksowych ze zryczałtowanym wynagrodzeniem. W porównaniu z niemieckim polski rynek serwisu i utrzymania jest jeszcze niedojrzały i niestabilny, ale będzie się rozwijał, umożliwiając firmom budowlanym dywersyfikację działalności.