Espebepe odbija się od dna
Od kilku miesięcy akcje Espebepe systematycznie tracą na wartości. Jeszcze na początku tego roku zawierano nimi transakcje po około 10 zł. Wiosną już po niespełna 5 zł, a latem w granicach 1 zł. Historyczne minimum spółka wyznaczyła na początku ubiegłego tygodnia (0,39 zł.). Za to wczoraj podczas pierwszego fixingu kurs szczecińskiego przedsiębiorstwa wzrósł najwięcej na rynku, bo aż o 17,5 proc.
Głównym powodem dotychczasowych przecen była fatalna sytuacja finansowa. Nie dość że spółka zanotowała ostatnio drastyczny spadek przychodów ze sprzedaży, to znacząco zwiększa starty. Od co najmniej kilku kwartałów już na poziomie operacyjnym wynoszą one po kilka milionów złotych. W drugim kwartale było to 3,2 mln zł straty.
Jeszcze gorzej prezentuje się wynik finansowy netto. Dodatkowo Espebepe jest dziś tak zadłużone, że kapitały własne mają wartość ujemną wynoszącą prawie 60 mln zł. W związku z tym, jeszcze we wrześniu przedsiębiorstwo może zostać postawione w stan upadłości.
Władze Espebepe ciągle próbują poprawić rentowność przedsiębiorstwa i sprawność zarządzania. W tym celu spółka podjęła m.in. decyzję o realizacji procesu zwolnień grupowych. Tym razem spośród 262 pracowników zakład ma opuścić 55 osób. Ze względu na koszty spółka zmieniła też audytora. Dotychczasowego Deloitte & Touche zastąpiła Kancelaria Biegłych Rewidentów Profit ze Szczecina. Działania oszczędnościowe to jednak tylko jedna grupa koniecznych działań. Aby spółka nie została zlikwidowana, musi również generować przychody, a w tej materii jest dziś zdecydowanie trudniej osiągnąć efekty niż przy ograniczaniu kosztów.