ETF oknem na świat

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 03-06-2013, 00:00

Fundusze indeksowe dają możliwość inwestowania na niemal wszystkich rynkach i we wszystkie aktywa. Są też tańsze od tradycyjnych

Alternatywne źródła energii, spółki australijskie, jena, obligacje krajów wschodzących, a może indeks strachu? Żaden problem. Wystarczy kupić ETF, czyli fundusz notowany na giełdzie. W sprzedaży tego rodzaju produktów pośredniczy kilka domów maklerskich, m.in.: DM BZ WBK, DM PKO BP, ING Securites, CDM Pekao i DIF Broker, a ich zaletą są niskie koszty, płynność i prosta konstrukcja.

Kup sobie indeks…

ETF mają za zadanie naśladować wyniki instrumentu bazowego. W przeciwieństwie do klasycznych funduszy akcji nie próbują one pobić benchmarku, ale jak najwierniej go odzwierciedlać, bez względu na to czy zyskuje, czy traci. ETF inwestują regionalnie, np. w amerykańskie indeksy giełdowe i sektorowo, czyli np. w nieruchomości, rolnictwo czy nowoczesne technologie. Naśladują też notowania walut, surowców i obligacji. Dzięki tzw. ETF odwróconym klient może zarabiać na spadkach, a także „ciąć” ewentualne straty, wykorzystując mechanizm stop loss. ETF z dźwignią finansową pozwalają natomiast podwoić, a nawet potroić stopę zwrotu z danego instrumentu bazowego. Dzięki temu, że fundusze indeksowe notowane są na giełdzie, można je kupić i sprzedać w każdym momencie i na bieżąco śledzić ich wyniki inwestycyjne. Na świecie funkcjonuje ponad 4,7 tys. ETF, a ich emitentami są globalne firmy, takie jak Black Rock, Lyxor czy Citigroup. Na warszawskiej giełdzie oferta jest uboga — notowane są tylko ETF na WIG20, S&P500 i DAX. Możemy jednak skorzystać z oferty biur maklerskich, które pośredniczą w sprzedaży tego rodzaju produktów. Rynku Japońskiego pobiera wynagrodzenie za zarządzanie w wysokości 4 proc., a w rzeczywistości inwestuje na tokijskiej giełdzie za pośrednictwem innych funduszy, w tym również tanich ETF. Klient PKO TFI mógłby samodzielnie zbudować podobny portfel i osiągnąć dużo lepszy wynik. Wystarczy tylko rachunek maklerski. Dla przykładu, Dif Broker oferuje ponad 800 ETF, począwszy od regionalnych, poprzez surowcowe, skończywszy na ETF lewarowanych czy tzw. odwróconych. Prowadzenie rachunku jest bezpłatne, a prowizja wynosi 0,2 proc., jednak nie mniej niż 12 EUR lub 15 USD. Minimalna inwestycja to 2 tys. EUR lub USD. Gdy skorzystamy z oferty ING Securities, zapłacimy 44 zł rocznie za prowadzenie rachunku, 0,70 proc. prowizji od transakcji i od 15 do 50 EUR za jej rozliczenie. Za pośrednictwem DM PKO BP można kupić ETF, których walutą rozliczeniową są dolar, euro, frank szwajcarski i funt brytyjski, a koszty transakcyjne wynoszą 0,5 proc.

Uwaga na podatki i ryzyko kursowe

Przedstawiciele domów maklerskich przyznają, że fundusze ETF nie cieszą się dużą popularnością wśród klientów, ale z roku na rok chętnych przybywa. Wielu inwestorów stroni od inwestycji zagranicznych, m.in. ze względów podatkowych. To, w jaki sposób rozliczyć się z fiskusem, zależy m.in. od tego, czy Polska podpisała z danym krajem umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, od ich szczegółowych rozwiązań i wreszcie od systemu opodatkowania dochodów obowiązującego w danym państwie.

— Dywidendy z zagranicy są objęte w Polsce 19-procentowym podatkiem, od którego odlicza się kwotę podatku pobranego za granicą. Na przykład w Niemczech wynosi on 15 proc. — tłumaczy Piotr Ożarowski, doradca podatkowy i wspólnik w kancelarii Oliwa, Ożarowski, Trębicki i Wspólnicy. Inwestor powinien też pamiętać o ryzyku walutowym. Gdy inwestujemy w euro, którego kurs spadnie od momentu zakupu, to ostateczna stopa zwrotu będzie niższa. Różnice kursowe można jednak wykorzystywać, przenosząc swoje aktywa pomiędzy różnymi rynkami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy