Holenderska spółka Eureko, drugi co do wielkości akcjonariusz PZU, złoży w sądzie pozew o naruszenie dóbr osobistych przez skarb państwa. Chodzi o kilka zdań z komunikatu dotyczącego sposobu podziału zysku PZU za 2005 r., który ukazał się 12 lipca na stronie internetowej ministerstwa skarbu (MSP).
MSP informuje w nim, że przychyla się do wypłaty 50 proc. zysku. Jest jednak świadome, że akcjonariusz mniejszościowy spółki posiadający 32 proc. akcji (nazwa Eureko nie pada), zgłaszający nieuzasadnione roszczenia wobec skarbu państwa, będzie używał pieniędzy, które uzyska z dywidendy, na atakowanie rządu polskiego.
Dwa dni po walnym Ernst Jansen, wiceprezes Eureko, wystosował list do wiceministra skarbu Pawła Szałamachy, w którym nazwał komunikat „aktem poniżenia zagranicznego inwestora w Polsce” i domagał się kategorycznie wystosowania w ciągu trzech dni wyraźnych i publicznych przeprosin. Nie doczekawszy się ich, inwestor postanowił złożyć pozew w sądzie.
Eureko twierdzi, że pod komunikatem podpisał się Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu. Sprawdziliśmy: takiego podpisu nie było i nie ma na stronach internetowych MSP.
Wiceminister skarbu odpiera zarzuty inwestora.
— To nie ministerstwo skarbu wytoczyło powództwo arbitrażowe przeciwko drugiemu akcjonariuszowi i to nie MSP tworzy atmosferę konfliktu wokół PZU, która z pewnością nie służy spółce. Takie są fakty i komunikat z 12 lipca jest jedynie konstatacją tego stanu rzeczy — twierdzi Paweł Szałamacha
Według niego, Eureko zobowiązało się w umowie prywatyzacyjnej PZU, iż wszelkie spory będą rozstrzygane przez sądy polskie. Holendrzy wytaczając proces przed trybunałem arbitrażowym powołanym poza granicami RP naruszyli to zobowiązanie.
— Eureko okazało brak szacunku dla kraju, w którym chce prowadzić interesy — uważa wiceminister skarbu.



