LONDYN (Reuters) - W poniedziałek kurs euro wzrósł wobec jena o ćwierć procent i był stabilny do dolara, ponieważ inwestorzy obawiają się interwencji ze strony banków centralnych.
Obawy te wzrosły, gdy japoński przedstawiciel ministerstwa finansów Haruhiko Kuroda stwierdził w poniedziałek, że biorąc pod uwagę fundamenty makroekonomiczne europejskiej gospodarki, euro musi umocnić się do jena i dolara. Euro wyceniano na 85,97 centa i 104,12 jena.
Obecnie kurs euro znajduje się o jednego centa powyżej najniższego od sześciu miesięcy poziomu wobec dolara i o trzy jeny powyżej pięciomiesięcznego minimum wobec japońskiej waluty.
W poniedziałek uwaga wielu inwestorów skupi się na wystąpieniu szefa Europejskiego Banku Centralnego (ECB) Wima Duisenberga przed komisją ekonomiczną Parlamentu Europejskiego. Niewielu sądzi jednak by jego wypowiedzi pomogły euro.
"Wątpię by euro wzrosło tylko dlatego, że Duisenberg coś powie. Do czasu interwencji nie warto będzie kupować euro" - powiedział jeden z japońskich dealerów.
Europejska waluta odrobiła część strat wobec jena i dolara dzięki piątkowym wypowiedziom Ernsta Welteke. W piątek członek rady ECB powiedział, że słabe euro przyczyniło się do wzrostu inflacji i dodał, że kurs waluty jest dla banku centralnego bardzo ważny.
Natomiast poniedziałkowe słowa Kurody przypomniały rynkowi, że znaczny spadek kursu europejskiej waluty do jena nie jest na rękę Bankowi Japonii, który może zdecydować się na wspólną interwencję z ECB.
Niektórzy dealerzy uważają, że banki mogą wykorzystać niewielkie obroty podczas dzisiejszych notowań osiągając dzięki temu większe korzyści.
Inni są jednak bardziej sceptyczni i uważają, że na interwencję będzie trzeba jeszcze poczekać.
"ECB nie jest jak Bank Japonii i nie informuje o swoich zamiarach. Do interwencji dojdzie zapewne wtedy, gdy wszyscy zdołają już o niej zapomnieć" - powiedział jeden z japońskich dealerów.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))