Euroins nie wywołał wojny nad Wisłą

opublikowano: 27-02-2020, 22:00

Bułgarski ubezpieczyciel, który miał apetyt na 100 mln zł składek komunikacyjnych, wbrew obawom branży nie okazał się cenowym agresorem

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Jakiej wysokości składki sprzedał ubezpieczyciel w 2019 r. na polskim rynku
  • Jakie są cele firmy na ten i przyszły rok
  • Kto sprzedaje polisy firmy i czy ten model się zmieni

Euroins, ubezpieczyciel należący do grupy Eurohold z centralą w Sofii (notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie), od ponad roku sprzedaje nad Wisłą polisy komunikacyjne na podstawie europejskiego paszportu. Gdy firma startowała nad Wisłą, branża obawiała się niezdrowej konkurencji, gdyż rywal nie podlega pod krajowy nadzór, lecz bułgarski.

GRUBE RYBY:
GRUBE RYBY:
Największą obawą Euroinsa jest postępująca koncentracja polskiego rynku ubezpieczeniowego, ułatwiająca np. kreowanie cen. — Ławica składająca się tylko z kilku ryb łatwiej zmienia kierunek — mówi Marek Czerski, prezes Einsa Polska.
Fot. WM

Polscy ubezpieczyciele spodziewali się po Bułgarach agresywnej polityki cenowej, która może mieć krótkie nogi. Porównywali Euroins do duńskiego Gefionu, który zastosował taką strategię i boryka się z problemami kapitałowymi. Wygląda na to, że strach miał wielkie oczy. W 2019 r. ubezpieczyciel sprzedał na polskim rynku ponad 97 tys. polis komunikacyjnych, co przełożyło się na 56 mln zł składek. Był zaledwie w połowie drogi do celu, jaki wyznaczył sobie na ubiegły rok. Mimo to jest z siebie zadowolony.

— Skoncentrowaliśmy się nie na ilości, lecz wielowymiarowej jakości. Jesteśmy bardzo zadowoleni z osiągniętego wyniku — informuje Marek Czerski, prezes Einsa Polska, wyłącznego przedstawiciela Euroinsa nad Wisłą.

Twierdzi, że firma ostro selekcjonuje klientów, czego dowodem są krystaliczni kierowcy w portfelu — na rynku ze świecą takich szukać. Podkreśla również, że przez cały rok firma utrzymywała średnią cenę OC komunikacyjnego w okolicy 600 zł i nie sprzedała ani jednej polisy za mniej niż 401 zł — nawet w ostatnim kwartale, gdy ubezpieczyciele prześcigali się promocjami.

Ludzie i roboty

Eins Polska, wyłączny przedstawiciel bułgarskiego Euroinsa, stawia na automatyzację. Zatrudnione w firmie roboty wykonują już obowiązki 6-7 pracowników etatowych i mocno wspierają agentów. Polską załogę firmy stanowi kilkanaście osób, które zajmują się wszystkim poza underwritingiem (w uproszczeniu: dostosowywaniem warunków ubezpieczeń do ryzyka). To zadanie specjalistów z centrali w Sofii.

Grunt to plus

Bogatszy o doświadczenie znad Wisły ubezpieczyciel aktualizuje cele na 2021 r. Po 300 mln zł składki, które zapowiadał w rozmowie z „PB” wiosną zeszłego roku, nie zamierza iść po trupach.

— Nie wykluczamy, że osiągniemy 230- -250 mln zł składek na koniec przyszłego roku, lecz nie będziemy o to walczyć za wszelką cenę. Obecnie najważniejszy dla firmy jest dodatni wynik techniczny [odzwierciedla rentowność biznesu — red.], który udało się nam osiągnąć już w 2019 r. — podkreśla prezes Einsa.

Ubezpieczyciel szacuje, że w bieżącym roku zbierze 120-150 mln zł składek. Oferuje pełen pakiet ubezpieczeń komunikacyjnych z dodatkami typu assistance czy NNW. Obecnie aż 85 proc. polis OC sprzedaje z dodatkami, np. assistance.

— To bardzo dobry wynik. Nie mamy parcia na sprzedaż ubezpieczeń AC, co uzgodniliśmy z agentami. Wychodzimy z założenia, że gdy już zbudujemy bazę lojalnych klientów, sami będą chcieli kupić nasze AC, jeśli będą go potrzebowali — informuje Marek Czerski.

Polisy ubezpieczyciela z Sofii sprzedaje obecnie 5,5 tys. współpracujących z nim agentów. To wyłączny kanał dystrybucji i tak zostanie.

— Nasza strategia polega na współpracy z małymi i średnimi multiagencjami — obecnie ponad czterdziestoma, z których żadna nie ma więcej niż 50 proc. w naszym portfelu, mierzonym przypisem składki brutto. Żdna też nie jest uprzywilejowana i nie ma autoryzacji do tworzenia sieci na bazie innych agencji — informuje Roman Lesiak, wiceprezes Einsa.

Jego zdaniem to model bardziej efektywny niż współpraca z gigantycznymi multiagencjami, w których łańcuch pokarmowy jest znacznie dłuższy, a prowizja dla osoby wykonującej czynności agencyjne (tzw. OWCA) niższa.

Zadanie domowe

Drugi cel, który stawia przed sobą firma, dotyczy przyspieszenia likwidacji szkód. Na razie nie zawsze mieści się w przewidzianym przepisami terminie, co nie służy wizerunkowi.

— Nie likwidujemy szkód dłużej niż 60 dni. Dokładamy wszelkich starań, żeby wypłacać odszkodowania w ciągu ustawowego miesiąca, lecz nie zawsze nam się to udaje z różnych powodów, często niezależnych od nas, jak chociażby uzyskiwanie dokumentów od zainteresowanych stron. Zdajemy sobie sprawę, że reputacja jest bardzo ważna, dlatego poprawa standardów to nasz kluczowy cel na najbliższe tygodnie, a nawet dni. Jesteśmy zdeterminowani, by już dziś stosować się do wszelkich regulacji i rekomendacji polskich instytucji nadzorczych — zapewnia Marek Czerski.

Reputacja to podstawa, bo Eins Polska planuje przeobrazić się w licencjonowaną firmę ubezpieczeniową. Pierwsze kroki chce postawić w tym roku, nie zdecydował jednak jeszcze, czy przejmie spółkę z licencją, czy sam wystąpi do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), ku czemu się skłania. Zdaniem prezesa uzyskanie licencji to rozwiązanie trudniejsze, ale bezpieczniejsze niż akwizycja.

31,08 mld zł - tyle, według KNF, był wart rynek ubezpieczeń majątkowych (w tym komunikacyjnych) po trzech kwartałach 2019 r...

69,34 proc. …a taki był łączny udział piątki największych graczy: PZU (30,23 proc.), ERGO Hestii (15,18 proc.), Warty (14,36 proc.), Allianza (4,91 proc.) i AXA (4,66 proc.).

OKIEM EKSPERTA

Pozytywne zaskoczenie

MARCIN BRODA, analityk Ogmy, wydawcy „Dziennika Ubezpieczeniowego”

Euroins miał bardzo udany start. Pokazał się z lepszej strony, niż się spodziewano — obawy branży się nie potwierdziły. W zeszłym roku zebrał o wiele mniej składek, niż zakładał, ale zasługuje na pochwałę ze względu na styl, w jakim to zrobił — w partnerstwie z małymi multiagencjami i bez inwestowania w marketing. Dla porównania: Gefion w pierwszym roku działalności zebrał około 100 mln zł składek, ale zrobił to przy wsparciu największej multiagencji i grając ceną. Euroins udowodnił, że na polskim rynku ubezpieczeniowym wciąż jest miejsce dla gracza majątkowego. W tym i kolejnym roku ubezpieczyciela czeka test z likwidacji szkód, która zacznie się od drugiego roku działalności. Dopiero wtedy będzie można w pełni go ocenić. Firma będzie też musiała się zmierzyć z postępującą koncentracją. Gdy Uniqa połączy się z AXA, aż 90 proc. rynku majątkowego będzie skupione w rękach pięciu grup ubezpieczeniowych [PZU z Link 4, Ergo Hestia z MTU, Warta, VIG i Uniqa z AXA — red.].

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane