Europa broni się przed recesją

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-05-30 20:00

Ożywienie w usługach po pandemii sprawia, że mimo drogiej energii Europa wciąż unika recesji.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Europejska gospodarka jest jak skazaniec. Tyle złych rzeczy ją spotkało, że wielu ekspertów wróży jej recesję, szczególnie w strefie euro. Drożejące surowce, nadchodzące embarga na import z Rosji, niepewność związana z wojną, wysoka inflacja i nadchodzące podwyżki stóp procentowych, wstrząsy nadchodzące z Chin. Na razie jednak te wszystkie wstrząsy gospodarka bierze na klatę i się nie poddaje. Najnowsze wskaźniki koniunktury wskazują na pogorszenie warunków makroekonomicznych, ale jeszcze nie recesję.

W maju wskaźnik koniunktury ESI (European Sentiment Indicator) w strefie euro wzrósł minimalnie do 105 pkt, ze 104,9 pkt w kwietniu. To jeden z trzech-czterech najczęściej śledzonych bieżących wskaźników koniunktury, które na podstawie badań ankietowych mają pokazywać w miarę szybko stan gospodarki, zanim napłyną twarde dane o produkcji, zatrudnieniu itd.

Te 105 pkt ESI w strefie euro w maju to dużo mniej niż na początku roku (113-114 pkt), ale wyraźnie więcej niż w okresach wchodzenia gospodarki w recesję w 2008 czy 2011 r.

Za obronę gospodarki przed recesją odpowiedzialny jest przede wszystkim sektor usług, w którym ocena koniunktury poprawia się i jest wręcz lepsza niż na początku roku. Powody mogą być dwa. Po pierwsze, znoszone są restrykcje pandemiczne. Po drugie, może następować relokacja popytu konsumpcyjnego z towarów w kierunku usług. To mogłoby z kolei wskazywać, że nadchodzą nieco gorsze czasy dla przemysłu lub nieco normalniejsze, bo obecnie przemysł funkcjonuje w warunkach nadmiaru popytu.

Skoro gospodarki europejskiej nie zdusił skok cen energii, niepewność związana z wojną w Ukrainie i recesja w Chinach, to na horyzoncie pozostają dwa główne zagrożenia ekonomiczne: wzrost stóp procentowych oraz ewentualne zaostrzenie konfliktu na wschodzie Europy, w tym m.in. zatrzymanie przepływu surowców energetycznych.

Europejski Bank Centralny zacznie podnoszenie stóp procentowych w lipcu. Przewidywania rynkowe wskazują, że podwyżki będą bardzo powolne i nie przekroczą 1 pkt proc. w ciągu roku (dla porównania: w USA łącznie w ciągu roku stopy mogą wzrosnąć o 2-3 pkt proc.). Istnieje jednak ryzyko, że strefa euro wpadnie w pułapkę: inflacja może wymagać mocniejszych podwyżek stóp, a z kolei wypłacalność krajów południowej Europy może wymagać niskich stóp.

Z kolei na froncie politycznym nie można lekceważyć potencjalnego zamknięcia dopływu gazu z Rosji, co oznaczałoby dla Europy recesję. Na razie największe kraje europejskie grzecznie spełniają wymagania Kremla dotyczące płatności w rublach, ale trudno uwierzyć, by Rosja nie pokusiła się jesienią lub zimą o szantaż energetyczny.

Cóż, w takich żyjemy czasach i tego typu zagrożenia nie miną prawdopodobnie w ogóle. Trzeba się do nich adaptować.

Pozostaje jeszcze pytanie, co z Polską? Wskaźnik ESI dla Polski spada i znajduje się już na poziomach wskazujących na wyraźne hamowanie gospodarki, choć chyba też jeszcze nie recesję.

Możesz zainteresować się również: