Europa mocniej wspiera B+R

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2021-03-23 20:00

Ruszył EIC Accelerator, który dla start-upów oraz małych i średnich firm ma 10 mld EUR. To wielka szansa dla polskich badaczy i startupowców

Z artykułu dowiesz się:

  • na czym polega program EIC Accelerator
  • kto i na co może dostać wsparcie
  • dlaczego to duża szansa dla polskich naukowców i młodych firm

Chociaż europejskich jednorożców wciąż jest niewiele, to ich „hodowla” idzie coraz lepiej. Dwie niemieckie firmy, które mają szczepionkę na koronawirusa — BioNTech i CureVac — otrzymały granty w ramach programu badawczego Unii Europejskiej Horyzont 2020. Młodsza, CureVac, zdobyła pieniądze w ramach pilotażowego programu EIC-Pilot, który ma się stać flagowym programem następcy H2020, czyli Horyzontu Europa (HE).

Budżet o wiele wyższy

HE z budżetem na lata 2021-27 na poziomie 95,5 mld EUR ma jeszcze mocniej wspierać prace badawczo-rozwojowe, które kończą się wdrożeniami, oraz start-upy, które mają szanse stać się jednorożcami. Kluczowy program — European Innovation Council (EIC) — został oficjalnie ogłoszony w czwartek. Będzie zarządzany przez nową agencję, która zatrudni 400 osób, jej dyrektorem generalnym został Jean-David Malo (odpowiadał za program pilotażowy EIC z budżetem około 2 mld EUR).

— EIC ma na razie budżet na poziomie 10 mld EUR na siedem lat, ale będzie więcej. Poza tym, jeśli dodać udział własny firm, fundusze VC, inwestycje EBOR i innych europejskich instytucji, a także współfinansowanie w ramach funduszy spójnościowych, to wartość inwestycji w badania i rozwój będzie kilkakrotnie wyższa i sięgnie nawet 10 mld EUR rocznie — ocenia prof. Jerzy Langer, członek rady EIC, prezes Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, m.in. były wiceminister nauki i szef Wrocławskiego Centrum Badań EIT+, który już w 2011 r. zaproponował Komisji Europejskiej (KE) utworzenie EIC w kształcie bardzo zbliżonym do realizowanego obecnie.

Tego jeszcze nie było:
Tego jeszcze nie było:
Zapowiada się prawdziwa rewolucja, bo po raz pierwszy KE — obok bardzo silnej retoryki o konieczności przyspieszenia innowacyjności w Europie — kładzie na stół bardzo duże fundusze oraz bezpośrednią pomoc innowatorom. Chce ponadto silniejszego ukierunkowania na innowacyjność wszystkich strumieni finansowych, a zwłaszcza znacznej części funduszy strukturalnych. To może być wielka szansa dla polskich badaczy i startupowców — uważa prof. Jerzy Langer, członek rady EIC, prezes Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, m.in. były wiceminister nauki i szef Wrocławskiego Centrum Badań EIT+.
materiały prasowe

Pilotaże się udały

Pilotażowe konkursy w ramach EIC ogłoszono w 2018 r. Wsparcie otrzymało 5,7 tys. start-upów oraz małych i średnich firm. W 2020 r. budżet programu wynosił 1,55 mld EUR, a 14 tys. firm ubiegało się o wsparcie na poziomie 40 mld EUR. W ostatnie wakacje „PB” informował, że UVera, która wprowadza na rynek naturalny produkt chroniący przed promieniowaniem UV, oraz Syntoil, który odzyskuje ze zużytych opon sadzę, otrzymały po 2,5 mln EUR grantu w ramach jednego z konkursów EIC wspierającego Zielony Ład.

— Proces naboru do konkursów jest ciągły. Łagodnie przechodzimy z fazy pilotażowej do normalnej — mówi prof. Jerzy Langer.

KE chce, by ta zmiana objęła zarówno część badawczą EIC w podprogramie Pathfinder, sukcesora programu FET (Future Emerging Technologies), jak też podprogram Accelerator adresowany do małych i średnich innowacyjnych firm.

Amerykańskie podejście

EIC będzie mieć jednak zupełnie nowe podejście do naukowców. Na wzór DARPA, amerykańskiej agencji rządowej zajmującej się rozwojem technologii wojskowych, będzie zatrudniać tzw. menedżerów programu, których zadaniem będzie np. pomoc w znalezieniu brakującego komponentu, partnerów, a nawet pieniędzy na skalowanie biznesu. Oznacza to aktywne zaangażowanie KE i przejęcie istotnej części ryzyka.

— EIC już zatrudnia kilku wysokiej klasy takich menedżerów z dużym dorobkiem naukowym z biotechnologii, nanotechnologii czy technologii informatycznych. Będą na bieżąco przyglądać się, jak realizowane są projekty. To wręcz rewolucyjna zmiana, bo dotychczas zespoły badawcze i firmy dostawały granty i rozliczały się z nich po zakończeniu projektu — dodaje prof. Jerzy Langer.

Poza klasycznymi grantami w EIC pojawią się pożyczki oraz wkłady pieniężne w zamian za udziały, a także współfinansowanie szkoleń oraz doradztwo dla najbardziej obiecujących firm na pierwszych etapach rozwoju.

Pieczęcie i kobiety

Kolejna zmiana to tzw. seal of excellence, certyfikat jakości.

— Nie wszystkie firmy dostaną bezpośrednie finansowanie w ramach EIC, bo zainteresowanie już na etapie pilotażowym blisko 20-krotnie przekroczyło możliwości finansowe programu. Finaliści, którzy dostali najwyższe oceny, a znaleźli się pod granicą finansowania EIC, otrzymają certyfikat jakości, który upoważnia do otrzymania pieniędzy z funduszy strukturalnych lub krajowych bez dalszej oceny. Kilkadziesiąt polskich firm już uzyskało takie certyfikaty — mówi prof. Jerzy Langer.

Konkursy w ramach seal of excellence NCBR organizuje od 2017 r. Do końca 2020 r. firmy złożyły 34 wnioski, a wsparcie dostało 20.

W unijnych programach idą kolejne zmiany.

— KE przykłada dużą wagę do wsparcia kobiet, zamierza pójść dalej niż Skandynawia i zachować parytet we wszystkich organach, komitetach oceniających itd. Docelowo wśród firm MSP, które będą otrzymywać unijne fundusze w postaci grantów, wkładu finansowego czy pożyczek, 40 proc. będą musiały stanowić spółki zarządzane przez kobiety — zapowiada prof. Jerzy Langer.

Na razie Polska dopłaca do unijnego budżetu wspierającego B+R: nasza roczna składka to około 3 proc. budżetu tych programów i tylko do HE sięga około 2 mld zł rocznie, a odzyskujemy tylko niewiele ponad 1/3 składki.

— To wyzwanie nie tylko dla najbardziej utalentowanych i przedsiębiorczych, ale także dla wszystkich instytucji rządowych samorządowych, badawczych i uczelni, deklarujących wsparcie dla polityki innowacyjnej. To powinien być jeden z kluczowych elementów programu Innowacyjna Polska — mówi prof. Jerzy Langer.