W piątek na Wall Street wyraźnie widoczne było niezdecydowanie amerykańskich
inwestorów po dobrych danych dotyczących rynku pracy. W pierwszych minutach
handlu indeksy oscylowały wokół poziomu czwartkowego zamknięcia, później ruszył
ostro w dół, po czym znaczną część strat odrobiły. W najgorszym momencie
S&P500 zniżkował o niemal 1 proc. Dzień zakończył jednak spadkiem jedynie o
0,18 proc. Zdołał się też utrzymać powyżej 1270 punktów. Ale chęci bicia nowych
rekordów już nie widać, a nawet zaczyna się rysować przygrywka do
korekty.
Dane uznane zostały odebrane jako niejednoznaczne. Ale były zupełnie
jednoznaczne. Stopa bezrobocia spadła z 9,8 do 9,4 proc. W sektorze
pozarolniczym przybyło ponad 100 tys. miejsc pracy. Tak dobrego wyniku dawno nie
widziano. Ale raport ADP sprzed kilku dni mocno rozbudził wyobraźnię inwestorów
i spodziewali się oni zwyżki o 175 tys. a nawet większej. I stąd rozczarowanie,
chyba nie całkiem uzasadnione. Tym bardziej, że zrewidowano w górę także dane za
listopad. Rynek pracy wreszcie bardziej wyraźnie się ożywia i nie ma o czym w
tej kwestii dyskutować. Niezadowolenie inwestorów może za to brać się z tego, że
Fed ograniczy program skupu obligacji, czyli pompowane pieniędzy na rynki.
W poniedziałek rozpoczyna się sezon publikacji wyników finansowych za ostatni kwartał poprzedniego roku przez amerykańskie spółki. Ostatnio dawały one pożywkę bykom, ale trudno przewidzieć, jak będzie tym razem. Nastroje w Europie mogą się pogorszyć po prasowych spekulacjach, mówiących że Niemcy i Francja naciskają Portugalię do przyjęcia międzynarodowej pomocy finansowej. W tym roku Portugalia ma do spłacenia jedynie 9,5 mld euro długu i planuje emisje obligacji o wartości 18-20 mld euro. Tamtejsze banki wymagają w najbliższych miesiącach dokapitalizowania w wysokości 7,4 mld euro.
Na rynkach azjatyckich dziś nastroje zdecydowanie złe. W Indonezji indeks traci prawie 5 proc., na Filipinach ponad 2 proc., w Indiach i Tajlandii po ponad 1,5 proc. W Szanghaju spadek sięgał 1,6 proc. Kontrakty na amerykańskie indeksy idą lekko w dół. Początek sesji nie zapowiada się więc najlepiej.
Roman Przasnyski, Open Finance