Europaraliż uderza w branżę IT

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2016-06-15 22:00

Drastycznie spadała liczba zamówień informatycznych ze strony sektora publicznego. Odbija się to na wynikach firm

Po chudym ubiegłym roku ten rozpoczął się dla firm informatycznych bardzo źle — pogłębiło się załamanie na rynku zamówień urzędów centralnych i samorządów. Mimo że to już trzeci rok unijnej perspektywy 2014-20, inwestycje w informatyzację finansowane z nowej puli funduszy jeszcze nie ruszyły. To powód niedoboru zleceń od kluczowego dla branży sektora publicznego.

Wikipedia

— Liczba przetargów w obszarze IT była w pierwszym kwartale tego roku najniższa od wielu lat — mówi Marta Sypuła, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w firmie Pressinfo.pl, monitorującej rynek zamówień publicznych.

Mniej przetargów

W pierwszym kwartale urzędy i inne instytucje rozstrzygnęły 2,6 tys. przetargów dotyczących zamówień związanych z IT. To prawie o połowę mniej niż przed rokiem, kiedy rozstrzygnięto ich 3,4 tys. Znacząco spadła także wartość kontraktów. W pierwszym kwartale tego roku wyniosła 983 mln zł. Rok wcześniej sektor publiczny zamówił sprzęt i usługi IT o wartości 1,9 mld zł. Dane dotyczą rozstrzygniętych przetargów, czyli zamówień, które trafiły na rynek kilka miesięcy temu. Z rozpoczętymi postępowaniami jest jeszcze gorzej — już wiadomo, że drugi kwartał także będzie najsłabszy od wielu lat.

Legislacja z przeszkodami

Problemy z uruchomieniem nowej puli unijnych funduszy na informatyzację trwają od początku ubiegłego roku. Najpierw zmieniła się koncepcja wydatków, potem przyszły wybory i zmiana rządu, a teraz okazało się, że Polska nie dostosowała na czas przepisów dotyczących zamówień publicznych do nowych regulacji unijnych. W efekcie stanęły wszystkie inwestycje, współfinansowane przez Unię.

O paraliżu wie Ministerstwo Rozwoju, które odpowiada za wydawanie pieniędzy z Brukseli. Kiedy było już wiadomo, że nie uda się na czas zakończyć prac parlamentarnych nad nowelizacją ustawy o zamówieniach publicznych (Polska miała czas do 18 kwietnia), resort wysłał do samorządów i innych instytucji publicznych pismo, w którym wezwał do powstrzymania się od rozstrzygania i rozpisywania przetargów.

Chodzi o ryzyko związane z późniejszym rozliczeniem dotacji. Komisja Europejska jest bardzo czuła na punkcie przestrzegania przepisów związanych z zamówieniami publicznymi. Niezgodność polskiego prawa z unijnym może doprowadzić do zakwestionowania wydatków, a skutkiem byłaby konieczność zwrotu finansowania. Sejm znowelizował ustawę w połowie maja, obecnie trwają prace w Senacie.

Ratunek w dywersyfikacji

Opóźnienie odbija się na wynikach branży IT. Jak twierdzi Łukasz Kosiarski, analityk DM BZ WBK, w pierwszym kwartale przychody Asseco z sektora publicznego spadły dwucyfrowo, a Comarchu — o połowę.

— Spadek liczby i wartości zamówień z sektora publicznego to zjawisko, którego się spodziewaliśmy. W najbliższych kwartałach, najpóźniej na początku 2017 r., powinniśmy zaobserwować poprawę związaną z uruchomieniem funduszy z nowej perspektywy unijnej — mówi Konrad Tarański, wiceprezes Comarchu.

Asseco i Comarch nie są w najgorszej sytuacji, bo ich biznes jest zdywersyfikowany. Większość przychodów pochodzi ze sprzedaży zagranicznej, a w kraju sektor publiczny nie dominuje. Znacznie gorzej znoszą unijną posuchę mniejsze firmy IT, które są w dużym stopniu uzależnione od sektora publicznego.

— Rynek z niepokojem obserwuje zjawisko trwające już kilka miesięcy. Na pewno opóźnienia w przetargach przełożą się na portfel spółek IT, które żyją z zamówień publicznych. Branża w tym roku wyhamuje — mówi Wojciech Strusiński, wiceprezes Qumaku.

Jego zdaniem, sektor publiczny ożywi się w drugiej połowie roku. To jednak oznacza, że pierwsze przychody pojawią się dopiero w 2017 r. Przetargi muszą zostać rozstrzygnięte, co trwa zazwyczaj kilkamiesięcy. Do tego należy doliczyć czas potrzebny na wykonanie prac. Załamanie się przychodów z sektora publicznego może spowodować, że część firm IT wpadnie w finansowe tarapaty. Niektórym mniejszym podmiotom może nawet grozić upadłość. Branżowi średniacy próbują sobie radzić, szukając zamówień w sektorze komercyjnym.

Tak robi Qumak, który od początku czerwca ma nowego prezesa — Tomasza Laudego z IT Works (zastąpił Pawła Jagusia, wieloletniego szefa warszawskiej firmy, który zbudował jej potęgę dzięki zamówieniom z sektora publicznego). Nie była to jedyna zmiana kadrowa w branży. Pod koniec maja z Sygnity pożegnał się Janusz R. Guy. Przed nowym szefem spółki — Janem Maciejewiczem — stoi zadanie ograniczenia udziału zamówień z sektora publicznego w portfelu spółki.

Czekanie na miliardy

Wielu przedstawicieli branży IT, z którymi rozmawialiśmy, nie chciało publicznie wypowiadać się na temat paraliżu w sektorze publicznym. Podkreślali, że kiedy wreszcie ruszą fundusze unijne na lata 2014-20, na rynek trafi kilka miliardów złotych na inwestycje centralne i samorządowe.

— Przeżyjemy jakoś ten dołek, dlatego nie chcemy się wychylać — mówi jeden z naszych rozmówców. Zwraca uwagę, że nie jest to pierwsza poważna wpadka urzędników. Podobną zaliczyli, zapowiadając cyfryzację służby zdrowia. Sektor IT zainwestował w nowe produkty, a informatyzacja, z uwagi na wysokie koszty, jest z roku na rok przekładana. © Ⓟ