Europejska łamigłówka

  • Marek Rogalski
30-07-2012, 00:00

CO MYŚLI RYNEK

Czy nagły zwrot w retoryce Europejskiego Banku Centralnego to akt desperacji w ratowaniu strefy euro, czy też element przemyślanej strategii, którą rozpoczął czerwcowy szczyt Unii Europejskiej, czas pokaże. Mario Draghi przyznał, że strefa euro jest znacznie silniejsza, niż może się to wydawać, i powtórzył, że jest zadowolony z wyników ostatniego szczytu UE. Dał też do zrozumienia, że w ostatnim półroczu zrobiono wiele, aby pokazać, iż dla strefy euro nie ma odwrotu.

Na potwierdzenie tych zdań dorzucił dwie kluczowe kwestie, które stały się punktem zapalnym dynamicznego ruchu na rynkach. Przyznał, że EBC jest gotów zrobić wszystko, aby bronić stabilności Eurolandu. Zaznaczył przy tym: „uwierzcie — to będzie wystarczające”, i rozwijając ten wątek, przyznał, że w gestii mandatu banku centralnego leży też stabilizacja rynku długu, jeżeli jego funkcjonowanie zaburza kanał transmisji monetarnej.

To już uznano za furtkę przygotowującą rynki do potencjalnej, znaczącej interwencji na rynku hiszpańskiego i włoskiego długu (były one w ostatnich dniach na celowniku spekulantów).

Zwłaszcza że dzień wcześniej Ewald Nowotny, jeden z członków EBC, Ewald Nowotny przyznał, że można by rozważyć przyznanie ESM licencji bankowej, co de facto dałoby mechanizmowi ratunkowemu dostęp do ogromnych pieniędzy z banku centralnego. Inwestorzy szybko zestawili te fakty ze sobą, uznając, że pośrednio to EBC poprzez ESM, ale też i EFSF (gdyby dostał licencję), mógłby interweniować na rynkach długu, co rzeczywiście byłoby długo wyczekiwanym przełomem.

Niestety droga do rozwiązania trudnych, kryzysowych kwestii zawsze bywa długa i wyboista. W piątek Niemcy zaznaczyły, że masowe interwencje EBC na rynkach długu (czy to bezpośrednio, czy pośrednio przez EFSF/ ESM, byłyby niezgodne z unijnym prawem) i opowiedziały się za wykorzystaniem obecnie dostępnych narzędzi. Wprawdzie Angela Merkel i Francois Hollande zdawali się mówić tym samym językiem, zapewniając, że są w stanie „zrobić wszystko, co w ich mocy”, to jednak ich możliwości są ograniczone. Oczekiwanie, że sytuację na rynkach uda się uspokoić dzięki deklaracjom na temat kolejnych reform jest błędne, ponieważ zawsze znajdą się kolejne powody do obaw. Świetnym przykładem są Hiszpania i Włochy, w których informacje o radykalnych działaniach po stronie fiskalnej zmieszały się z obawami o finansową kondycję regionów. Inna sprawa, że polityka zaciskania pasa w obliczu narastającej recesji, mimo że w teorii słuszna, to w praktyce niespecjalnie zdaje egzamin.

Mario Draghi miał świadomość, że musi zrobić coś, aby ukierunkować rynki finansowe na inne kwestie.

Zapowiedź potencjalnych interwencji nie może być jednak pustym gestem, Ponikwą w efekcie zniszczy się kolejny bastion stabilizacji, jakim jest zaufanie do banku centralnego. Wizja scenariusza grexitu w najbliższych miesiącach, rosnącego ryzyka megabailoutu dla Hiszpanii (w piątek pojawiły się spekulacje, jakoby rząd Rajoya rozmawiał na ten temat zakulisowo z Niemcami), ale też potencjalnej niechęci Bundestagu do uczestnictwa w kolejnych programach ratunkowych, mogła być sygnałem, że EBC musi porzucić dotychczasowe kanony i stać się ostatnim bastionem ratunku dla strefy euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAREK ROGALSKI główny analityk walutowy DM BOŚ

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Europejska łamigłówka