Dobitniej było to widać na świecie, gdzie najważniejsze giełdy spadły do
3-miesięcznych minimów, niż na polskiej giełdzie, gdzie wróciliśmy do
czerwcowego dołka. To jednak żadne pocieszenie - z jednej strony, zapewne dziś
go pogłębimy, z drugiej, nasz parkiet silne sygnały sprzedaży wysłał już
wcześniej, a oznaki słabości giełd zagranicznych tylko wzmacniają pesymistyczne
przewidywania z nich wynikające. Coraz trudniej wierzyć, by WIG zdołał uchronić
się przed scenariuszem przez nas forsowanym, opartym na tworzonej od drugiej
połowy stycznia formacji trójkąta. Jej wysokość wskazuje na 40 tys. pkt jako na
minimalny zasięg ruchu w dół.
Piątkowe notowania na świecie miały
ważny wymiar jeszcze z innego powodu. Znów pokazały, że inwestorzy żyją głównie
obawami o przyszłość. Wiążą się w dużym stopniu z zagrożeniem podwyżkami stóp
procentowych ze względu na narastającą presję inflacyjną. Zniwelowałoby to
szanse na szybkie zażegnanie kłopotów amerykańskiej gospodarki i zwiększało
ryzyko pojawienia się kłopotów w innych częściach świata.
Piątek
był kolejnym ważnym dniem z punktu widzenia wiadomości dotyczących inflacji.
Reakcję giełd na wzrost ceny ropy naftowej można było określić jako histeryczną,
gdyż notowania tego surowca rzeczywiście poszły w górę, ale nie ustanowiły
kolejnego rekordu. Takie zachowanie potwierdza, że inwestorzy obawiają się, że
dotychczasowy wzrost jest na tyle duży, iż nie potrzeba dalszego wzrostu, by
oddziaływać na wzrost inflacji. Wniosek z tego jest taki, że niewielkie zniżki
cen paliw nie będą w stanie poprawić nastrojów. O powadze sytuacji świadczą
deklaracje Baracka Obamy, kandydata na prezydenta USA, o konieczności zwalczania
spekulacji na rynku paliw.
Jeśli chodzi o inflację to tym razem
większość doniesień dotyczyła rynków wschodzących. W Indiach tempo wzrostu cen
osiągnęło najwyższy poziom od 13 lat - 11,05%. W Meksyku, jednym z ważniejszych
rynków latynoamerykańskim, zdecydowano się podnieść stopy procentowe, do 7,75%.
Szef chińskiego banku centralnego zapowiedział natomiast zaostrzenie kursu w
polityce monetarnej po tym, jak rząd podniósł ceny paliw, zwiększając ryzyko
dalszego przyspieszenia inflacji. Sygnał zmiany priorytetów w polityce
gospodarczej nadchodzą z Korei, jednego z najważniejszych azjatyckich emerging
markets. Powodem jest najwyższa od 7 lat inflacja. W kontekście państw
rozwiniętych warto zwrócić uwagę, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenił
amerykańskie spowolnienie jako dość płytkie i ostrzegł przed koniecznością
szybkiej podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, by zahamować
inflację. Szef Banku Kanady wyraził niezadowolenie z odnawiającej się presji
inflacyjnej w tym kraju. W Niemczech inflacja PPI podniosła się w maju do 6%,
najwyższego poziomu od blisko 2 lat.
Perspektywa ostrzejszej
polityki banków centralnych to zła wiadomość nie tylko dla gospodarek, ale
również branży finansowej, która dzięki tańszemu pieniądzowi miała wyjść z
kłopotów. W takich warunkach nie dziwi, że zebrani w Monaco menadżerowie
funduszy hedgingowych wyrażali przekonanie, że kryzys w tej branży jeszcze
bardziej się zaostrzy. Stwierdziło tak ponad 80 proc. zarządzających, którzy
wzięli udział w przeprowadzonej w trakcie tego spotkania
ankiecie.
Expander: inflacja wciąż w centrum uwagi
W ten tydzień wkraczamy z praktyczną wiedzą o trendzie, jaki w ostatnich tygodniach dominuje na rynkach giełdowych. Piątkowa sesja przekonała dobitnie, że jest to spadkowa tendencja.