Żanna Szulc-Stronczyńska: EXPO wzbogaciło się dzięki naszym regionom
Polska była jednym z nielicznych państw uczestniczących w Światowej Wystawie EXPO 2000, które zdecydowały się na prezentacje regionalne. Wykorzystaliśmy niewielką odległość od Hanoweru, ale przecież taką szansę miały i inne państwa europejskie — a jednak tylko prezentacja landów Niemiec i Austrii była porównywalna z naszą koncepcją. Na regiony zdecydowanie postawił wiceminister gospodarki Tadeusz Donocik, pełnomocnik rządu ds. EXPO i komisarz generalny polskiej ekspozycji.
Młodym województwom już w drugim roku ich istnienia trafiała się wyjątkowa szansa wypromowania na cały świat. Pierwsze kontakty z przedstawicielami urzędów marszałkowskich Biuro EXPO 2000 KIG/PAIZ nawiązało w sierpniu 1999 r., a bardziej intensywne przygotowania zaczęły się w październiku. Wspólnie ustalono zasady i terminarz regionalnych prezentacji.
Programy napotkały dwie bariery. Pierwszą były oczywiście ograniczenia finansowe. Z budżetu EXPO przyznano każdemu województwu po 50 000 zł, ale tylko na wydatki ściśle związane z programem promocyjnym. Reszta zależała od zaangażowania budżetów samorządowych oraz od znalezienia lokalnych sponsorów. Drugą barierą była wielkość i stała scenografia polskiego pawilonu. Czasem zachodziła konieczność korekty planów regionów w celu osiągnięcia spójności ich prezentacji ze stylem całej polskiej ekspozycji.
Zawartość prezentacji regionów można podzielić na trzy grupy tematyczne:
4 Artystyczne — te miały miejsce głównie na ryneczku w centrum pawilonu.
4 Gospodarcze — z których najbardziej owocne okazały się spotkania dwustronne, służące nawiązywaniu kontaktów, podpisywaniu umów, przekazywaniu wiedzy o potencjale regionu, itp.
4 Turystyczne — nawet małe gminy przygotowywały wydawnictwa promocyjne na wysokim poziomie; poza tym dużym wzięciem cieszyły się materiały Polskiej Organizacji Turystycznej.
Początkowo regiony miały tylko uzupełniać główną ekspozycję w pawilonie, z czasem jednak stały się jego bardzo atrakcyjną wartością dodaną. Tygodniowe prezentacje miały stały harmonogram — rozpoczynały się w środę, a kończyły w niedzielę. Poniedziałek i wtorek (a dokładniej — noce) poświęcone były na wymianę ekip, scenografii itp. Dlatego wrażenia ponad 3 mln gości naszego pawilonu na EXPO zależały między innymi od terminu odwiedzin. Takie są obiektywne prawa imprezy, trwającej 153 dni.
Naturalnym adresatem promocji polskich regionów były Niemcy — partnerskie landy, miasta i gminy. Chociaż na przykład Podkarpacie propagowało w Hanowerze swój Euroregion Karpacki. Bardzo pozytywny był odbiór naszej koncepcji przez gospodarzy EXPO. Członkowie wszystkich jakże licznych zespołów artystycznych uzyskali od strony niemieckiej bezpłatne akredytacje. Bez takiego gestu nasz program kulturalny nie mógłby być tak bogaty.
Pawilon w Hanowerze gościł czternaście województw oraz dwa miasta stołeczne — Warszawę i królewski Kraków. Pomorze pojechało na EXPO am Meer do Wilhelmshaven. W części morskiej wystawy byliśmy jedynym, poza gospodarzami, państwem, które zaprezentowało się całościowo. Szesnasty region — mający bardzo ciekawy program — niestety, zrezygnował z wyjazdu do Hanoweru.
Największą stratą rotacyjnej prezentacji jest to, że jej kolejni uczestnicy nie widzą swoich poprzedników ani następców. Między innymi stąd zrodziła się inicjatywa wielkiego, podsumowującego spotkania ludzi polskiego EXPO. Odbywający się dzisiaj w Warszawie galowy koncert uświadamia nam, ile osób pracowało na to, że występ Polski na Światowej Wystawie w Hanowerze można uznać za sukces.
Żanna Szulc-Stronczyńska jest szefem projektu prezentacji regionalnych Biura EXPO 2000 KIG/PAIZ