EY twierdzi, że jest ofiarą „grupy przestępców” z Wirecard

opublikowano: 19-03-2021, 15:05

Niemiecki partner Ernst & Young odrzucił kierowane pod adresem audytora oskarżenia dotyczące jednego z największych skandali finansowych w Niemczech. Oświadczył, że to EY jest ofiarą „przestępców” z Wirecard.

Wirecard był do połowy ubiegłego roku jedną z najwyżej ocenianych niemieckich firm. Operator płatności wchodził w skład indeksu niemieckich giełdowych blue chipów. W czerwcu Wirecard ogłosił niespodziewanie, że EY, audytor spółki, nie chce zatwierdzić jej sprawozdania finansowego, bo nie może doliczyć się 1,9 mld EUR. Okazało się, że to kwota oszustw księgowych w spółce dokonanych przez członków jej władz i w ciągu tygodnia Wirecard upadł. Wywołało to skandal w Niemczech. Pojawiły się pytania m.in. o rzetelność audytu w spółce. Wskazywano, że o wątpliwościach dotyczących finansów Wirecardu pisał w 2019 roku The Financial Times.

Zeznając w piątek przed komisją niemieckiego parlamentu Christian Orth, partner EY powiedział, że audytor sprawdzał doniesienia gazety, ale wykrył jedynie, że nieprawidłowości dotyczyły tylko kilku osób w biurze spółki w Singapurze. Nie znaleziono dowodów wskazujących na nieprawidłowości wynikające z działań władz spółki

- Była grupa przestępców, która oszukała wszystkich, w tym nas w EY – powiedział Orth. – To zaszkodziło EY, ale także całej naszej profesji – dodał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, Bloomberg

Polecane