Wskaźnik, który 19 stycznia zamknął się na poziomie 1150,23 pkt może zejść do 920 pkt, ostrzega Faber, który w marcu 2009 r. rekomendował zakup akcji, przed największym od czasów ubiegłowiecznej Wielkiej Recesji odbiciem na rynkach giełdowych.
Indeks zyskał 70 proc. od 12 letniego dołka z ubiegłego marca, zanim opadł o 5,1 proc. we wtorek. Z kolei wskaźnik cena/zysk dla spółek wchodzących w skład indeksu wzrósł do 25 i znalazł się na najwyższym poziomie od 2002 r. – wynika z danych Bloomberga.
„Rynek jest wykupiony” – powiedział Faber w wywiadzie telefonicznym udzielonym ze Szwajcarii. „Nie obserwujemy zadowalającej poprawy w gospodarce. Może ona w najbliższych kilku miesiącach rozczarować. Podawane dane statystyczne są bardzo wątpliwe i nie należy im ufać bezgranicznie. Gospodarka stabilizuje się, ale nie rozwija się realnie” – dodaje.
„Z bezrobociem pozostającym na relatywnie wysokim poziomie i pozostającymi na niskim poziomie przychodami, uważam, że zyski spółek nie będą okazałe w 2010 r. W przypadku obserwowanych do tej pory, wiele z nich było efektem radykalnego cięcia kosztów a nie efektem działalności operacyjnej czy handlowej. Przychody korporacji nadal pozostawiają wiele do życzenia – tłumaczy Faber.
Doradca uważa, że „inwestorzy w tym roku nie osiągną takich stóp zwrotu jak w 2009 r.”
„Akcje są zbyt drogie w porównaniu do fundamentów”.
We wcześniejszym wywiadzie, Faber prognozował że S&P500 może podejść pod 1250-1300 pkt zanim „dopadnie” go korekta.
„Zazwyczaj marzec, kwiecień są dobrymi miesiącami. Możemy mieć odbicie. W
teorii, najlepsze jakościowo spółki i o największej kapitalizacji są wyceniane
rozsądnie jeśli są zerowe stopy procentowe. Jeśli rynki idą w dół, wspomniane
spółki tracą mniej niż mniejsi emitenci”.