Fabryka niesztampowych detali

GABINETY: Biznesowe dzieła Pawła Gardasiewicza, prezesa i właściciela Grupy Advertis, żyją w dziesiątkach designersko zaprojektowanych biur w Polsce. Ale i sam szewc w niebanalnych butach chodzi.

Podwarszawski Pruszków, a raczej jego opłotki. Nieco zapomniany kwartał domków jednorodzinnych, po pustych ulicach hula wiatr. Co tu robi „PB Weekend”, szukający inspirujących przestrzeni biurowych? Dokopuje się do korzeni. Bo zamiast latać po strzelistych wieżowcach lub szklanych pudłach w centrum Warszawy, warto zajrzeć do siedziby firmy, której projekty zdobią biura m.in. DLA Piper, Unilevera czy Jeronimo Martins. Firmy, która właśnie przygotowuje ponad 180 elementów do multimedialnej gigantycznej ekspozycji stałej w Muzeum Historii Żydów Polskich. W Pruszkowie powstają też setki innych detali architektonicznych, m.in. dla Medicovera, PKO BP, Bayera. Takie referencje powodują, że wizyta w Advertisie pobudza apetyt na dobre wnętrza. Czy go zaspokaja?

Wylęgarnia pomysłów. Grupa Advertis, zajmująca się m.in. wyposażaniem wnętrz komercyjnych, zainwestowała w nową siedzibę i park maszynowy. Dzięki temu jej pracownicy mogą na miejscu eksperymentować i dopieszczać swoje projekty.
Wyświetl galerię [1/9]

Wylęgarnia pomysłów. Grupa Advertis, zajmująca się m.in. wyposażaniem wnętrz komercyjnych, zainwestowała w nową siedzibę i park maszynowy. Dzięki temu jej pracownicy mogą na miejscu eksperymentować i dopieszczać swoje projekty.

— Nie ze wszystkiego w naszej nowej siedzibie jestem zadowolony — mówi na wstępie Paweł Gardasiewicz, prezes i właściciel Grupy Advertis, ale zasiada przy designerskim biurku, wydającym się lewitować nad podłogą.

Laboratorium z pluszu

Wygodny mebel z lakierowanego aluminium świetnie się wtapia w resztę nowatorskiego wnętrza firmy. Recepcja — obła biała dynamiczna bryła z lakierowanej żywicy. Wszystko powstało w Advertisie, podobnie jak np. kuchnio-stołówka z ławami z oparciami w formie ściany pokrytej włochatą tapetą (na klatce schodowej dominuje plusz). Podłoga? Zależy która — goście zwykle zapamiętują fragment w kształcie pomostu z imitacji gumowanego teku. Na końcu minimola czeka wielka fototapeta z widokiem oceanu. Niespodzianka pod nogami jest też na najwyższym piętrze, gdzie się mieści showroom wypełniony próbkami tego, co i jak można zrobić z płytami MDF i OSB, corianem, drewnem, plastikiem, aluminium, szkłem... Barwić, mieszać, wycinać, postarzać, zadrukowywać… A po czym się chodzi? Po skandynawskiej wykładzinie, przekonująco imitującej drewniane deski.

— Lubię detal, coś wyjątkowego. Dlatego nie mieliśmy wątpliwości, czy zainwestować kilka milionów w budowę siedziby i park maszynowy. Dzięki temu możemy sami na miejscu eksperymentować, dopieszczać nasze nawet najbardziej spontaniczne pomysły — zaznacza Paweł Gardasiewicz. Zaraz dodaje, że na sztampie się nie zna, zatem trafiają do niego architekci, których zleceniodawcy szukają bardzo świeżego powiewu w biurowym otoczeniu.

Planeta bez małp

— Wysmakowane wnętrze stanowi integralny składnik wizerunku firmy. Staje się nie tylko elementem marketingu, takiego, który nie polega wyłącznie na ekspozycji własnego logo. Wnętrza mają także inspirować, integrować pracowników — podkreśla prezes Grupy Advertis. Na biurkach pracowników pruszkowskiej firmy piętrzą się fragmenty projektów — wycinane litery, opasłe tomy podręczników, kawałki kolorowych pianek, wydruki.

Za plecami ściana, którą — za pomocą kredy — zarządza zespół Advertisu. Jest tam zatem zegar z zaznaczoną godziną 17 i dopiskiem „do domu”. Dział technologiczny przypomina zaś, że „nagła zmiana decyzji świadczy o ciągłości dowodzenia”. Gabinet prezesa to kilkanaście metrów kwadratowych z biurkiem i intensywnie pomarańczową kanapą. Na ścianach finezyjne półki i schowki zarazem, przed oczami prezesa dwa laptopy. Jeden obsługuje system zarządzania procesami w firmie, drugi, ten z jabłkiem w logo, służy do innych prac. Pod sufitem kilka okazałych pucharów (o ich pochodzeniu piszemy w ramce). Na drzwiach naklejka głosząca: „Małpkom dziękujemy”.

— To aluzja do spychania problemów na barki innych osób — mówi Paweł Gardasiewicz, podając wizytówkę wyciętą z kawałka przezroczystego plastiku. Wiadomo — w tym miejscu słowo „standard” jest zakazane.

Mistrz fair play

Przed laty Paweł Gardasiewicz był na ustach całej sportowej Polski. Jako mistrz świata i lider klasyfikacji Pucharu Świata w windsurfingowej klasie mistral był jednym z pewniaków do medalu na igrzyskach w Atlancie w 1996 r. Jednak tuż przed igrzyskami poważnie zachorował i nie był w stanie walczyć o medale. Oddał swoje miejsce w reprezentacji Mirosławowi Małkowi, który ostatecznie zajął 11. miejsce. Za gest fair play dzisiejszy prezes Advertisu został uhonorowany przez Polski Komitet Olimpijski. Po latach wrócił do wyścigowego pływania, tym razem w kategorii masters, w której w ostatnich miesiącach zdobył mistrzostwo Europy, a wcześniej także mistrzostwa świata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAROL JEDLIŃSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fabryka niesztampowych detali