Fabrykom brakuje siły napędowej

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2017-01-04 22:00

Na doskonałych dla polskiej branży motoryzacyjnej prognozach kładzie się cień. Ludzki.

Rosnące zamówienia na samochody, części i podzespoły samochodowe oznaczają wzrost zapotrzebowania na pracowników. A że prognozy dla polskich producentów motoryzacyjnych są doskonałe, więc aż 60 proc. z nich planuje w najbliższych miesiącach zwiększenie zatrudnienia. Duże zapotrzebowanie będzie również u naszych sąsiadów — na Słowacji, w Czechach i Rosji. Tylko w Niemczech odsetek firm spodziewających się spadku zatrudnienia jest wyższy niż oczekujących jego wzrostu — wynika z raportu „MotoBarometr 2016. Nastroje w automotive. Polska, Czechy, Niemcy, Rosja, Słowacja”, przygotowanego przez firmę Exact Systems.

— Sektor motoryzacji jest jednym z najszybciej rozwijających się w Polsce. Nowe inwestycje, rekordowa wartość eksportu, a przy tym oczekiwanyprzez niemal dwie trzecie przedsiębiorców wzrost zatrudnienia wskazują, że rozpędu, którego nabrała motoryzacja, nic nie zatrzyma również w 2017 r. Przeciwnie — naszym zdaniem motoryzacja jeszcze przyspieszy. Hamulcem może się jednak okazać brak wykwalifikowanej kadry, z czym już w tym roku zmagali się pracodawcy. Ważne więc będzie zróżnicowanie kanałów poszukiwania kandydatów i wyjście poza utarte schematy — mówi Jacek Opala, dyrektor rozwoju sprzedaży w Exact Systems.

Nie ma szlabanów

Przedstawiciele sektora motoryzacyjnego w Polsce oczywiście wiedzą, że za oczekiwanym przez nich wzrostem produkcji musi iść również wzrost zatrudnienia. Właśnie 60 proc. z nich spodziewa się, że liczba pracowników w ich firmach w najbliższych sześciu miesiącach się zwiększy. To o wiele więcej niż w poprzedniej edycji badania (39 proc. w lipcu 2015 r.). Ogłoszenia rekrutacyjne będą dotyczyły głównie pracowników niższego (76 proc.) i średniego szczebla (25 proc.), natomiast o wiele rzadziej menedżerów i kierowników (7 proc.). Jeśli chodzi o zwiększanie liczby zatrudnionych, to większe oczekiwania niż Polacy mają jedynie przedstawiciele branży motoryzacyjnej na Słowacji. Tam przyjmowanie kolejnych pracowników zapowiada aż 79 proc. respondentów. W Czechach ten odsetek wynosi 50 proc., a w Rosji 45 proc. Tylko w Niemczech wzrost zatrudnienia deklaruje zaledwie 13 proc. przedsiębiorców, a 20 proc. mówi o spodziewanym spadku liczby pracowników.

— Tak duże zapotrzebowanie na kadry u naszych sąsiadów z Czech i Słowacji ma plusy i minusy. Z jednej strony jest to potwierdzenie, że branża ma się świetnie i będzie się rozwijała. Z drugiej jednak — walka o pracowników może przybrać wymiar ponadnarodowy. Już dzisiaj w fabrykach blisko granicy z Polską w Czechach i na Słowacji pracuje wielu naszych rodaków. Dla nas to spora strata, która może spowodować, że jeszcze zwiększy się liczba pracujących u nas w branży automotive Ukraińców — podkreśla Jacek Opala.

Szkoło, wróć

To właśnie rekrutacja pracowników jest największym obecnie wyzwaniem dla pracodawców z firm motoryzacyjnych. Aż dwie trzecie sygnalizują brak kadry z wykształceniem kierunkowym i małą liczbę chętnych do pracy. Dla co szóstego pracodawcy problemem są natomiast oczekiwania płacowe potencjalnych pracowników. Co dziesiąty zaś zwraca uwagę, że brakuje placówek edukacyjnych przygotowujących do pracy w motobranży. A właśnie w edukacji upatruje się największej szansy na poprawę sytuacji w polskim automotive. Według 65 proc. przedstawicieli branży najlepszym rozwiązaniem problemu rosnących potrzeb kadrowych jest uruchomienie profilu motoryzacyjnego w szkołach zawodowych. Niemal jedna trzecia wskazuje też na organizowanie szkoleń przez samych pracodawców.