Hurtownicy wszelkiej maści mają się coraz gorzej. Według Euler Hermes, ubezpieczyciela, specjalizującego się w ochronie należności, bankrutuje coraz większa liczba dystrybutorów. Na 57 upadłości, do których doszło w Polsce w listopadzie, aż 11 przypadło właśnie na hurtowników. Dwa największe bankructwa, dotknęły przedsiębiorców, którzy zajmowali się dystrybucją artykułów motoryzacyjnych i stalowych. Wartość ich rocznych obrotów jest szacowana na 180 mln zł.
W ocenie ubezpieczyciela, narastające problemy hurtowników to efekt sytuacji makroekonomicznej. Delacja powoduje, że mali i średni gracze nie mogą podnieść cen, by bronić się przed erozją marż. Zadłużają się, by móc finansować dalszą działalność. Prowadzi to do pętli zadłużenia, prowadzącą wprost ku upadłości.
- Od dłuższego czasu jesteśmy świadkami upadłości w każdym miesiącu kilku dystrybutorów artykułów motoryzacyjnych. Na rynku tym bardzo szybko postępuje koncentracja, a zbijaniu kosztów sprzyja wpływ internetu jako źródła informacji o cenach. Tracą głównie firmy średniej wielkości, czyli regionalni dystrybutorzy niemogący skalą działalności konkurować z największymi podmiotami, także z powodu coraz gorszej kondycji swoich odbiorców: małych sklepów – mówi Grzegorz Hylewicz, dyrektor ds. windykacji w Euler Hermes.
Podobne problemy mają hurtownicy wyrobów stalowych, artykułów spożywczych, chemii czy kosmetyków. Sytuacja w tych segmentach przypomina tę która miała miejsce kilka lat temu wśród dystrybutorów elektroniki.
Euler Hermes ostrzega, że dystrybutorzy wniosek o upadłość zgłaszają w ostatniej chwili. To powoduje, że efektywność działań restrukturyzacyjnych jest niewielka. Dodatkowo zniknięcie z rynku kolejnego średniej wielkości gracza nie daje branży oddechu, bo zwolnione miejsce szybko zajmuje nowa firma.
Według ubezpieczyciela, pojedyncze przypadki upadłości hurtowników, głównie w obszarze dystrybucji leków i farmaceutyków, są także związane z trudną sytuacją u naszych wschodnich sąsiadów.