Fed pewny spadku inflacji. NBP może brać przykład?

opublikowano: 17-06-2021, 20:00

Pytania o to, czy wysoka inflacja obserwowana obecnie w wielu krajach świata, w tym w Polsce i USA, spadnie, rozgrzewa ekonomistów i wszystkich obserwatorów gospodarki.

Parę dni temu miałem wystąpienie na konferencji branżowej, podczas którego postawiłem tezę, że inflacja zmniejszy się do przyszłego roku z obecnego poziomu 5 proc. „Jesteś optymistą” – usłyszałem od menedżera, który uważa, że wkrótce rosnące ceny surowców znajdą odzwierciedlenie w coraz wyższych cenach towarów konsumpcyjnych. Takie obawy nie są rzadkie.

Bardzo spokojnie do skoku inflacji podchodzi amerykańska Rezerwa Federalna (Fed), czyli bank centralny Stanów Zjednoczonych. W środę Fed opublikował kwartalne projekcje makroekonomiczne. Wynika z nich, że obecny skok inflacji ma być niemal całkowicie przejściowy. Pokazuję to na wykresie. Choć bieżąca inflacja jest dużo wyższa niż w projekcji z marca, to prognoza na koniec 2022 r. została właściwie bez większych zmian – 2,2 proc. obecnie vs 2,1 proc. w projekcji marcowej.

Przypomnę, że ostatni odczyt miesięczny wyniósł 3,6 proc. (chodzi o inflację PCE, nieco inną miarę niż cytowana często w mediach inflacja CPI – są między tymi miarami drobne różnice metodologiczne).

Widać jednak, że patrzącemu na inflację Fed lekko drgnęła brew, pojawiło się w ocenie makroekonomicznej lekkie zdenerwowanie. O ile projekcje inflacji nie zmieniły się, o tyle w widoczny sposób podniesiona została projekcja stóp procentowych. Jeszcze w marcu Fed prognozował, że nie zmienią się one do końca 2023 r., a teraz przewiduje wzrost stopy referencyjnej o 0,5 pkt proc. w 2023 r. To odległy termin, ale jest to sygnał od banku centralnego, że dostrzega szybką poprawę sytuacji gospodarczej i widzi, że polityka pieniężna będzie normalizowana szybciej od wcześniejszych oczekiwań.

Ważne pytanie w kontekście tych prognoz brzmi: czy spokój Fed odnośnie inflacji może podzielać Narodowy Bank Polski? Jak niedawno pisałem, NBP również przekonuje, że wzrost inflacji jest całkowicie przejściowym zjawiskiem, ale oceniłem to podejście za błąd. Może jednak się mylę? Może Adam Glapiński, prezes NBP, mógłby powiedzieć: patrzcie, Amerykanie postrzegają ten problem tak samo, więc potwierdzają naszą diagnozę?

Możliwe, że tak jest. Sądzę jednak, że jest kilka czynników, które sprawiają, że w Polsce występuje więcej trwałych komponentów wzrostu inflacji niż w USA.

Przede wszystkim bieżąca inflacja jest w Polsce wyraźnie wyższa niż za Atlantykiem. Nie chodzi o wskaźnik główny, bo dla ekonomistów jest on mniej istotny niż różne miary inflacji oddające fundamentalne trendy cenowe. Na przykład, inflacja po oczyszczeniu z cen najbardziej zmiennych wynosi w Polsce 3,3 proc., a w USA tylko 2,4 proc. (dane za kwiecień). Inflacja bazowa, nie uwzględniająca żywności i energii, wynosi w Polsce 3,9 proc., a w USA 3,1 proc. Nie są to może wielkie różnice, ale istotny jest w tych porównaniach jeden fakt: w Polsce wzrost cen obejmuje znacznie większą grupę towarów i usług niż w USA, gdzie skok inflacji ogranicza się do relatywnie niedużej grupy cen.

Ponadto w Polsce dużo niższe niż w USA jest bezrobocie, które decyduje o sile presji płacowej. Stopa bezrobocia w Polsce wynosi 3,1 proc. i jest właściwie na poziomie sprzed kryzysu. W USA stopa bezrobocia wynosi 5,8 proc. i jest wciąż o 2,2 pkt proc. wyższa niż przed kryzysem, więc USA mają większą możliwość rozwoju bezinflacyjnego niż Polska.

Jeszcze jednym istotnym czynnikiem przy porównaniu Polski i USA jest kurs walutowy. Polska jest małą gospodarką otwartą, w której duży wpływ na inflację mają trendy globalne. Tymczasem kurs złotego jest o około 5 proc. słabszy niż przed kryzysem i wykazuje długoterminowy trend deprecjacyjny, co może mieć przełożenie na dynamikę cen konsumpcyjnych w kraju. USA są dużą gospodarką zamkniętą, w której trendy w globalnych cenach mają mniejsze przełożenie na krajową inflację.

O ile więc sądzę, że inflacja w Polsce spadnie samoistnie w przyszłym roku na fali wygasania przejściowych efektów kryzysu pandemicznego, o tyle uważam, że to opadanie może nie być tak głębokie jak w USA. Patrzenie na opinie Fedu jest ważne, bo to instytucja o dużych kompetencjach analitycznych, ale nie przeceniałbym analogii w sytuacji USA i Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane